wciąż przepełniony nadzieją.
Że wrócisz - choć nie, że znów spotkam Cię,
że będziesz tą samą osobą.
Że znów Cię zobaczę, że będziesz wciąż moja...
nie znikaj w jego ramionach.
Ja Tobą chcę żyć, o Tobie wciąż śnić,
nie cofam danego słowa.
I w głowie wciąż mam to jedno pytanie,
wiesz o tym czy nie, że wciąż kocham Cię?
jesteś w mym sercu, pojawiasz się we śnie,
czy wiesz że już tak pozostanie?
Każdy jeden księżyc świecący na niebie,
przywraca wspomnienia, przypomina Ciebie.
Każde Twoje słowo, każdy jeden gest,
wciąż w mojej pamięci, w moim sercu jest.
Czuje wielki lęk, przed tym, co ma nadejść,
przed chwilą gdy zwiążesz się z nim już na zawsze.
Gdy wszelka nadzieja, która pozostała,
zniknie bezpowrotnie - na zawsze stracę Cię.
I z każdym dniem kolejnym, mocniej boję się,
lecz również życzę szczęścia - istny to paradoks.
Chciałbym byś czasami, wracała myślami,
do dni tych z przeszłości, bez smutku czy złości.
Byś za lat dwadzieścia, o mnie pamiętała,
wspomniała moje imię raz na jakiś czas.
Abyś całkowicie z serca nie wymazała.
Choć nigdy już nie będzie Ciebie, ani nas.
Wieczorna melancholia przywraca na myśl słowa,
nieważne gdzie jesteśmy, lecz pod wspólnym niebem.
Choć drogi się rozeszły, a życie wciąż trwa,
na zawsze będę wierzył, w magiczne słowa dwa.