środa, 18 grudnia 2013

lonely-one

Głęboki oddech w grudniową tę noc,
ostatni papieros w paczce swej zalega...
nadmierne, uporczywe rąk moich drżenie,
niepokój, niepewność... postradałem zmysły.

Pamiętam uczuć siłę, pamiętam uczuć moc,
dzisiaj wiem jak bardzo kocha Cię kolega...
Chaotyczne, destrukcyjne, jest moje myślenie...
Twój wybór był zbyt prosty... był zbyt oczywisty...

Wspominam każdą chwilę, każde Twe wspomnienie...
i gdy w księżyca blasku wtedy powiedziałem;
nieważne gdzie - ważne, że pod wspólnym niebiem,
a dziś pod tym niebiem - gorycz pozostała...

Lecz tak jak obiecałem, aż po ostatnie tchnienie...
na zawsze w moim sercu będziesz - zapewniałem.
ulotne to wspomnienie, cudownego życia...
moja pewność siebie wszystko pogrzebała.

Ciężko żyć bez Ciebie, bez tego uczucia,
gdy góry przenosisz, gdy wiesz, że możesz wszystko.
Ciężko żyć z ogromnym tym poczuciem winy,
ciężko oddychać, cóż mi pozostało?

Czemu nie słuchałem swojego przeczucia?
gdy w porę w alarm biło, że koniec jest już blisko...
zostały mi wspomnienia, szczęścia te - ruiny.
By dalej iść przez życie, niewiele to... - za mało.

Gdy święta ogarniają ludzi dookoła,
wszyscy się radują, rozdają prezenty,
i cieszą się niektórzy ze swojej miłości.
Ja jestem tutaj sam, o więcej nie proszę.

Godzę się z przyszłością, chodź serce moje woła...
boli mnie dziś portret Twój w jego ramionach.
Najwspanialsze nawet szczęście pełne jest też ości...
Tę grudniową noc, znów bez Ciebie znoszę.

środa, 28 sierpnia 2013

Zazdrość

Przeszywa twoje myśli, paraliżuje ciało,
przeczy jakiejkolwiek zasadnej logice.
Zadajesz wciąż pytanie - co się będzie działo?
Świat szary się wydaje, bezbarwne są ulice...

Wszystko jakby gorsze, niż niedawno jeszcze,
wszystko irytuje, napędza twój gniew.
Próbujesz opanować uczucie złowieszcze,
lecz nie pomoże nawet anielski jaki śpiew.

Co teraz się dzieje? nie masz już kontroli...
Bezsilnie w świecie myśli jesteś pogrążony.
Oddajesz się bezwiednie zgubnej swojej woli,
zdajesz sobie sprawę, że jesteś omamiony.

Choć wolisz nie wiedzieć - wciąż się zastanawiasz.
Głowa pełna przeczuć - nie masz panowania.
Najgorsze scenariusze ciągle sobie wmawiasz,
nie umiesz się zatrzymać, pomimo starania.

Rozpiera cię gniew, ogarnia dziwny smutek,
głęboko ukryty na dnie twej świadomości.
Lecz złość go zaćmiewa, to pożądania skutek,
płyniesz z prądem własnej rzeki naiwności.

Okropne to uczucie, każdego z nas dotyka,
każdego okrutnie męczy, torturuje...
jaki wpływ nasz na to, co teraz cię spotyka?
przecież każdy swego szczęścia poszukuje...

Zazdrość - bezwzględne, potężne to uczucie.
Gdzie miłość - tam ono, nieodłączna para.
Narzędzia jej to gniew, fałszywe przeczucie,
a dotknie każdego, kto się bardzo stara.

Tym bardziej ją karmisz, im bardziej ci zależy,
im więcej swego serca jesteś w stanie oddać...
tumani cię uczuciem, że coś ci się należy,
aż nadchodzi moment, gdy musisz się poddać...

sobota, 24 sierpnia 2013

power of destiny

 Co jest ci przeznaczone? co już na ciebie czeka?
Niepewny swej przyszłości, wciąż do przodu kroczysz.
Morze niepewności, mętna życia rzeka,
Bardzo możesz pragnąć... - z niego już nie zboczysz...

Gdyż karty już rozdane, a gra już rozpoczęta.
Chodź gracz jest z ciebie marny - reguły ustalone.
I każda z nich, kolejna, wielce niepojęta...
Niewielki jest twój wpływ, to z góry narzucone.

Cóż zatem zrobić możesz, w obliczu bezradności?
Czy czyny Twe cokolwiek znaczą, wobec doli?
Czy zawsze już odczuwać masz poczucie konieczności,
by żyć, by kochać, by służyć własnej woli?

Co ma znaczenie? a co jest go pozbawione?
i gdzie leży granica czynów Twoich mocy?
co zrobisz, by chwile nie były stracone?
a co, by sny nie zanikały razem z cieniem nocy?

Przeznaczenie - podąża własnym swym pomysłem.
Nie wierzymy w nie z jednego, prostego powodu...
nie zawsze bowiem bywa zgodne z twym zamysłem.
Nasz smutek i cierpienie, powodem są wywodu.

Dlaczego bezsilnie ręce swe rozkładasz?
bądź panem swego losu, przynajmniej pod ukryciem.
Walcz wciąż o wartości, w nich wiarę pokładasz.
Uśmiechaj się i graj - w tą grę nazwaną życiem.

środa, 21 sierpnia 2013

broken heart

Kobieto - dlaczego smutne Twe oblicze?
dlaczego tak bardzo pogrążasz się w smutku?
Nawołuję do Ciebie, dziś do Ciebie krzyczę!
o miłości tragicznej, tragicznym jej skutku.

Tęsknota, która dziś, w posąg Cię zamienia,
który, nieruchomo, wciąż odczuwa smutek.
Samotnie nie uniesiesz ciężaru brzemienia,
które nosić musisz, miłości to skutek.

Ja wiem, że cierpisz. Odczuwam Twoje lęki.
lecz pragnę Cie wyzwolić z męki wierszem swym.
Ja wiem, że pragniesz, pożądasz, lecz nie możesz.
Tak bardzo byś chciała, być z mężczyzną tym...

Oddałaś mu swą miłość, oddałaś całą siebie,
dla niego poświęciłaś, wszystkie swe marzenia.
co w zamian otrzymałaś? cierpienia wielkie brzemię...
obecne w Tobie lęki, obecne cierpienia.

Nieziemski - lecz przy tym - wciąż nieosiągalny...
tak maluje życie, takie jego barwy.
Zupełnie jak narkotyk, wciąga, nielegalny.
Niczym nocny sen - niemiły, lecz koszmarny.

Marny upór Twój, marne Twe starania,
bo już siebie oddałaś, niczego nie zmieniając.
Niedosłyszalne dla niego Twe błagania,
niczego nie zmienisz, po prostu się starając.

Ja wiem, że czułaś się jak chmura na niebie,
leniwie, z nurtem życia, przez wiatr niesiona.
Widzisz w niej odbicie z marzeń - samej siebie,
lecz jak brutalnie, zostałaś obudzona?

I co Ci pozostało? rozmawiasz dzsiaj z niebiem...
mówisz do księżyca, uśmiechasz się do słońca.
Karmisz się dziś bólem, on jest Twoim chlebem,
szukając ukojenia, niewoli swojej końca.

Tak bardzo pragnęłaś, by miał Cię w swych ramionach,
by poczuć jego ciepło, usłyszeć serca bicie.
Utopił Cię w kłamstwie, utopił w farmazonach,
A Ty go kochałaś - kochałaś ponad życie.

Ty też, człowieku, mówiłeś że ją kochasz,
że niebo skradniesz dla niej, że oddasz jej swą duszę..
A teraz nawet wstydu poczuć nie potrafisz,
dziś portret twój zniszczę, idealizm twój naruszę.

Powinnaś się uśmiechać, powinnaś być radosna,
lecz dziś, jeno smutek twarz Twa ukazuje.
Lecz tak jak roślinom, nadaje życie wiosna,
tak samo na Twe rany, czas dobrze pracuje.

Czas zmieni Twe uczucia, nada ukojenie,
szczęśliwa będziesz jeszcze wiele razy w życiu.
Każda piękna książka ma szczęśliwe zakończenie.
Nawet, jeśli piękne wnętrze Twe - w ukryciu...

Schowane, za skorupą, której nie rozbiję,
Niezmierzone, skryte - miłości oczekuje.
I na moment, gdy serce Twe, w niebiosa się wzbije.
Niczym owa chmura, wiatru potrzebuje.

Słodka ta miłość, dręczące Cię uczucie.
Czy nie ma litości, ni krzty sumienia?
Lecz dzisiaj szczęścia Twego pewne mam przeczucie.
Gdyż nie oszukasz, swego przeznaczenia.

sobota, 10 sierpnia 2013

Nowa inspiracja

Ostatnia myśl moja, zaraz przed zaśnięciem,
pierwszą jest też myślą, tuż po przebudzeniu.
Bezsilny staję dzisiaj, przed silnym zaklęciem,
tłumię swe uczucia, przeżywam je w milczeniu.

Od tygodnia, wciąż ten sam, powtarzający się sen...
Potrzeba spotkania, potrzeba konwersacji...
Znienacka, z samym sobą, wpadłem w konflikt ten,
ulegam całkowicie wielkiej konsternacji.

Silne, regularne, serca mego kłucie,
bolesne i przyjemne zarazem się wydaje.
Sam nawet nie wiem, jak nazwać to uczucie...
chcę tylko jednego - niech nigdy nie przestaje.

Uczucie samotności, tęsknota, pragnienie...
rozpierają, rozszarpują, od środka, jak wirus,
mącą moje myśli, zadają cierpienie.
Jedynym lekarstwem - głębokie westchnienie.

Chodź trudne - to cudowne, wielki to paradoks,
wielkie, niezbadane serca są otchłanie.
Niepewność narasta, lęk, niepokój duszy...
czym życie odpowie, na moje zawołanie?

Serce i rozsądek nie idą nigdy w parze
oddając się sercu, tracisz panowanie...
być może próżne to wszystko się okaże?
i nic nie warte jest moje staranie?

Tłumiąc wszystko w sobie, idę dziś w zaparte,
toczę wielką walkę z drugim swym obliczem...
Bojąc się postawić los na jedną kartę,
nie wiedząc wciąż co zrobić, ze swoim własnym życiem.

Jedno tylko pewne, teraz się wydaje,
tęsknię za szczęściem, które przeżywałem.
zauroczenie, wiele barw nadaje,
To nim teraz oddycham, to jemu się oddałem.

niedziela, 4 sierpnia 2013

wiersz z początków lipca

Blask, który ciemność całą wnet przysłania,
podobny jest do Niej, w swej okazałości...
Wspaniałość Jej praktycznie, nie do opisania,
zrozumieć nie umiemy - my - ot ludzie prości.

Gdy zamkniesz swoje oczy, gdy w myśli wkroczysz świat,
falujące jej włosy, ujrzysz w duszy swojej...
Niczym  wielkie morze, targane przez wiatr,
płynie własnym nurtem, taka rzeczy kolei.

A gdy otwierasz oczy, czystą widzisz duszę,
cudowne Jej oczy wpatrują się w Ciebie...
Słodki jest jej uśmiech, powiedzieć o tym muszę!
Dobrze się tu czujesz, wiesz, że jesteś w niebie...

Czyż to sen jest tylko, a może jaka zjawa?
Czy śni mi się tylko dziś, wspaniałość Twa?
Teraz już to wiem, wiadoma jest to sprawa...
Imię Twoje M. - cudowna Pani ma.

Czyż można opisać, zalet Twoich mnogość,
Jakie to docenić musi człowiek w Tobie?
Abyś uwierzyła w całą swoją błogość,
i raz na zawsze - zaufała sobie.

Odkryła swoją wielkość, którą promieniejesz...
Odkryła, jak wielkie serce Tobie służy.
I co czują ludzie dookoła, gdy się śmiejesz.
Niczym najpiękniejsza czerwień pośród róży...

Nie godzien tedy jestem, oblicza wielbić Twego.
Wielkością swą największe przyćmiewasz świata skarby...
Jest w Tobie bardzo wiele cudownego,
malujesz życie ludzi - prześliczne są Twe barwy...

Ostatnią zatem myśl, przelewam tutaj, Pani...
Ostatnią zwykły człowiek, wyrazić chce wolę.
Gdy już anielskimi, zstąpisz do mnie, drzwiami...
Zabierz mnie ze sobą, w Twe niebiańskie pole.