Na szczycie drogi bywa samotnie.
U kresu naszych dni - pragniemy wrócić.
Czasami chcemy wejść w czyjeś spodnie,
a czasem, ten jeden raz - się nie pokłócić.
Czasami trwoga pęta nasze ręce.
Czasami - razem się za nie trzymamy.
Myślimy czasem - dlaczego tak pędzę?
Pragniemy zawsze więcej, niż teraz mamy.
Życie się skraca, każdego dnia.
Nie zatrzymamy pędu czasu.
I tak nasza dola niezmiennie wciąż trwa,
Wrastamy w świat, jak drzewo pośród lasu.
Pragniemy być wielcy, nie osiągamy sławy,
pragniemy bogactwa, lecz serca mamy brudne.
Rosną wewnętrzne nasze obawy,
A szanse na wielkość zostają obłudne.
Gdzie kres i cel - szczyt radości?
Trzymać czasem ręce Twe, tylko tyle.
Ale czasem któreś z nas się złości.
A ja często się mylę...
Wrastam w lesie przeznaczenia.
Los się toczy, czas upływa.
Karma co dzień nam się zmienia,
i nie zawsze jest szczęśliwa...