Twardy rozgłos w miękkim dźwięku,
szept pociechy w każdym lęku,
jasny promień w blasku nocy,
w pełni swych baterii mocy.
Wzór energii i wigoru,
refren - radości utworu,
piosnka ciszy, nieme słowo,
koloruje dzień na nowo.
Znów uśmiechem swym zaraża,
miłą atmosferę stwarza,
stojąc - biega, chodząc - tańczy,
Cytrus - pośród pomarańczy.
Wyznaczoną ma swą drogę,
- optymizmem poprzez świat.
Znów na prawą wstaje nogę,
znów rozkwita szczęścia kwiat.
Jutro znowu odwzajemnię,
uśmiech blasku pośród nocy.
W mroku będzie mi przyjemnie,
bo mam światło do pomocy.
niedziela, 24 lipca 2016
niedziela, 17 lipca 2016
Road of life
Ćwiartka życia już w przeszłości,
przeminęły piękne czasy.
Stare zdają się już kości,
rosną kłody, przeszkód lasy.
Życie cięższe z każdą chwilą,
szczęścia coraz bardziej mało.
Czyżby kiedyś czarną bilą,
na swą łuzę trafić miało?
W nieskończoność wracać mogę,
do młodości, wspomnień, czasów...
Znów przeżywać wewnątrz trwogę,
te przeszkody pośród lasów...
Czas tak pędzi wciąż przed siebie...
i zatrzymać się nie daje.
Choć pamiętam jak jest w niebie,
co dzień - jako człowiek wstaję.
Wspomnień smutek w mojej duszy...
rośnie melancholii smak.
Pociąg życia dawniej ruszył,
z każdym rokiem nowy znak.
Błądzi gdzieś, w ostojach nocy,
pędzi naprzód - nie wie gdzie.
Bez swej mapy, bez swej mocy,
przed nim tylko drogi dwie.
Serce - mrokiem, znak - rozumem,
w trwodze wieczny szlak przemierza.
dumnym krokiem, poza tłumem,
własną ścieżką naprzód zmierza...
wtorek, 12 lipca 2016
Cloud
Syzyfowy głaz, wciąż toczony,
w klatce, ciemnością przyćmiony,
upada ponownie, niszczy jutro.
Cierpienia - noszą czerni futro.
Ze skóry człowieka skaranego,
nieświadom jest, co zrobił złego.
Głaz - niczym życie, wciąż upada.
Brak duszy - jego sercem włada.
Pustka wewnątrz, ciemność wokół,
choć, wciąż marzy mu się spokój.
Bezimiennym stał się pluszem,
mimo serca ciągłych wzruszeń.
Pragnie końca, lecz ktoś bliski,
ktoś, kto jest dla niego wszystkim,
daje sens bezsensowności...
Promienieje wśród ciemności.
Dzień kolejny, głaz znów spadł,
ktoś na jego miejscu siadł...
ktoś przysłonił coś pięknego...
ktoś odebrał coś cennego...
Ktoś przegonił, ktoś był lepszy,
choć nie pisze żadnych wierszy.
Ktoś szczęśliwy, ktoś w jasności,
ktoś spełniony w swej miłości.
Głaz toczony wciąż do góry,
na wysokość jego chmury.
Choć nie widzi już jej lotu,
wypatruje jej powrotu.
W tej uwięzi mija życie,
ciemność jedynym okryciem.
Klatka domem, ciasny kąt...
chmura już daleko stąd...
w klatce, ciemnością przyćmiony,
upada ponownie, niszczy jutro.
Cierpienia - noszą czerni futro.
Ze skóry człowieka skaranego,
nieświadom jest, co zrobił złego.
Głaz - niczym życie, wciąż upada.
Brak duszy - jego sercem włada.
Pustka wewnątrz, ciemność wokół,
choć, wciąż marzy mu się spokój.
Bezimiennym stał się pluszem,
mimo serca ciągłych wzruszeń.
Pragnie końca, lecz ktoś bliski,
ktoś, kto jest dla niego wszystkim,
daje sens bezsensowności...
Promienieje wśród ciemności.
Dzień kolejny, głaz znów spadł,
ktoś na jego miejscu siadł...
ktoś przysłonił coś pięknego...
ktoś odebrał coś cennego...
Ktoś przegonił, ktoś był lepszy,
choć nie pisze żadnych wierszy.
Ktoś szczęśliwy, ktoś w jasności,
ktoś spełniony w swej miłości.
Głaz toczony wciąż do góry,
na wysokość jego chmury.
Choć nie widzi już jej lotu,
wypatruje jej powrotu.
W tej uwięzi mija życie,
ciemność jedynym okryciem.
Klatka domem, ciasny kąt...
chmura już daleko stąd...
czwartek, 7 lipca 2016
tatoo
Jesteś moim tatuażem,
czas Cię nigdy nie wymarze.
Tlenem mym - Tobą oddycham,
wodą mą - co dzień usycham.
Jesteś światłem, jesteś chlebem,
w dole ziemią, w górze niebem,
w zimę ciepłem, w lato chłodem,
czasem słońcem, czasem lodem.
Czasem bywasz moim cieniem,
choć nie witasz się imieniem.
Czasem bywasz głębią pustki,
Łzą, wśród przemokniętej chustki.
Przemyśleniem, wśród zwątpienia,
mego serca ukojenia,
wśród nadziei, wśród przeszłości,
boli strata namiętności..
Jesteś wszystkim, pełna wdzięku,
dziką szablą w moim ręku.
Walczę Tobą w swoim życiu,
w tym blaszanym mym okryciu.
Tylko Tobie jam rycerzem,
bo w swą Panią mocno wierzę.
Tylko dla Cię moje trwogi,
bo świat bywa tak złowrogi...
Jesteś wszystkim, choć Cię nie ma,
niczym młodość przeminęłaś.
O nic życia już nie proszę,
"wszystko" z dumą w sercu noszę.
czas Cię nigdy nie wymarze.
Tlenem mym - Tobą oddycham,
wodą mą - co dzień usycham.
Jesteś światłem, jesteś chlebem,
w dole ziemią, w górze niebem,
w zimę ciepłem, w lato chłodem,
czasem słońcem, czasem lodem.
Czasem bywasz moim cieniem,
choć nie witasz się imieniem.
Czasem bywasz głębią pustki,
Łzą, wśród przemokniętej chustki.
Przemyśleniem, wśród zwątpienia,
mego serca ukojenia,
wśród nadziei, wśród przeszłości,
boli strata namiętności..
Jesteś wszystkim, pełna wdzięku,
dziką szablą w moim ręku.
Walczę Tobą w swoim życiu,
w tym blaszanym mym okryciu.
Tylko Tobie jam rycerzem,
bo w swą Panią mocno wierzę.
Tylko dla Cię moje trwogi,
bo świat bywa tak złowrogi...
Jesteś wszystkim, choć Cię nie ma,
niczym młodość przeminęłaś.
O nic życia już nie proszę,
"wszystko" z dumą w sercu noszę.
sobota, 2 lipca 2016
book of past
Wśród ferworu walki z czasu bezwzględnością,
Koi łyk młodości - odległy, wśród kosmosu.
Wspomnienie jedyną jest pozostałością,
lecz cichnie wśród czasu, wśród szeptów rozgłosu.
Spadają kalendarza kartki, niczym liście,
pękają życia struny, w gitarze bezwzględności.
Słońce dni kolejne wskazuje uroczyście,
noce wśród księżyca, kolejnej ciemności.
Przemijają dni i przemijają lata,
oddala się szczęście, oddala też młodość.
Oddziela nas od nich coraz grubsza krata,
wiezienie wieczności, ta losu złowrogość.
Siły potężne, pętają nasze życia,
bezsilni walczymy, z naszym przeznaczeniem.
Choć drogi przed nami, wciąż są do odkrycia,
Przed jednym nam dane stanąć jest wcieleniem.
Właśnie dlatego, miłość nie przemija,
bo życie jest jedno - i jedna jest miłość.
Choć czasem jak młot - serce nam dobija,
to wciąż w żyłach płonie czerwieni zażyłość.
Życie - bez względu na to, jakie jest,
bez względu, jak bawi się nami - wciąż gra,
uczy nas jak zdać - mamy w sercach test.
I chociaż TAK boli, to jednak wciąż trwa...
Pulsują uczucia, wokół mej miłości,
pulsujesz w mym życiu, piszesz me rozdziały.
W sercu pełnym wspomnień, złamanym w przeszłości,
Na zawsze, dla Ciebie,
w twej książce oddany.
Koi łyk młodości - odległy, wśród kosmosu.
Wspomnienie jedyną jest pozostałością,
lecz cichnie wśród czasu, wśród szeptów rozgłosu.
Spadają kalendarza kartki, niczym liście,
pękają życia struny, w gitarze bezwzględności.
Słońce dni kolejne wskazuje uroczyście,
noce wśród księżyca, kolejnej ciemności.
Przemijają dni i przemijają lata,
oddala się szczęście, oddala też młodość.
Oddziela nas od nich coraz grubsza krata,
wiezienie wieczności, ta losu złowrogość.
Siły potężne, pętają nasze życia,
bezsilni walczymy, z naszym przeznaczeniem.
Choć drogi przed nami, wciąż są do odkrycia,
Przed jednym nam dane stanąć jest wcieleniem.
Właśnie dlatego, miłość nie przemija,
bo życie jest jedno - i jedna jest miłość.
Choć czasem jak młot - serce nam dobija,
to wciąż w żyłach płonie czerwieni zażyłość.
Życie - bez względu na to, jakie jest,
bez względu, jak bawi się nami - wciąż gra,
uczy nas jak zdać - mamy w sercach test.
I chociaż TAK boli, to jednak wciąż trwa...
Pulsują uczucia, wokół mej miłości,
pulsujesz w mym życiu, piszesz me rozdziały.
W sercu pełnym wspomnień, złamanym w przeszłości,
Na zawsze, dla Ciebie,
w twej książce oddany.
forbidden words
Głośny szept przeszłości, niczym wiatru zryw,
opowiada znowu, starą tę historię.
Wraca ciągle w sercu, mój odległy przypływ,
raz wprawia mnie w smutek, raz wprawia w euforię.
Czy szczęście na nas czeka? Czy jest nam pisane?
I jak wielką moc ma serce - komuś dane?
Nie wiemy gdzie sens, nie wiemy gdzie koniec,
bo czas pędzi szybko, to przeznaczenia goniec.
Błądzimy w labiryncie wspomnień, wśród przeszłości.
Szukamy swej drogi, błądząc po omacku.
Choć z każdym dniem kolejnym, starsze nasze kości,
kroczymy do przodu, wśród nadziei blasku.
Szukamy i szukamy, gwiazdki swej na niebie,
szukamy tej perełki, szukamy słoneczka.
Tęsknota się wwierca, wewnątrz serca grzebie,
gdzieś nieosiągalna - frunie ma chmureczka.
Skąpani księżyca blaskiem - nie znamy księżyca.
Spragnieni miłości - szukamy bezskutecznie.
Smutne, bezradne są nasze oblicza.
I wciąż, mimo wszystko - nie latamy po niebie.
Mały człowiek jest, wśród granic wszechświata,
niezmierzone - życia horyzonty, nasze ego.
Dla niezmierzonego - wciąż się oddajemy,
dlaczego?
Nie wiemy - lecz żyć, pełnią życia chcemy.
W blasku gwiazd, niewypowiedziane słowa,
marzenia, obietnice, nasze wspólne plany.
Dziś niebo wśród czerni wszelkie gwiazdy chowa,
lecz kiedyś je oświetlę...
na zawsze oddany.
opowiada znowu, starą tę historię.
Wraca ciągle w sercu, mój odległy przypływ,
raz wprawia mnie w smutek, raz wprawia w euforię.
Czy szczęście na nas czeka? Czy jest nam pisane?
I jak wielką moc ma serce - komuś dane?
Nie wiemy gdzie sens, nie wiemy gdzie koniec,
bo czas pędzi szybko, to przeznaczenia goniec.
Błądzimy w labiryncie wspomnień, wśród przeszłości.
Szukamy swej drogi, błądząc po omacku.
Choć z każdym dniem kolejnym, starsze nasze kości,
kroczymy do przodu, wśród nadziei blasku.
Szukamy i szukamy, gwiazdki swej na niebie,
szukamy tej perełki, szukamy słoneczka.
Tęsknota się wwierca, wewnątrz serca grzebie,
gdzieś nieosiągalna - frunie ma chmureczka.
Skąpani księżyca blaskiem - nie znamy księżyca.
Spragnieni miłości - szukamy bezskutecznie.
Smutne, bezradne są nasze oblicza.
I wciąż, mimo wszystko - nie latamy po niebie.
Mały człowiek jest, wśród granic wszechświata,
niezmierzone - życia horyzonty, nasze ego.
Dla niezmierzonego - wciąż się oddajemy,
dlaczego?
Nie wiemy - lecz żyć, pełnią życia chcemy.
W blasku gwiazd, niewypowiedziane słowa,
marzenia, obietnice, nasze wspólne plany.
Dziś niebo wśród czerni wszelkie gwiazdy chowa,
lecz kiedyś je oświetlę...
na zawsze oddany.
Subskrybuj:
Posty (Atom)