Upadają gwiazdy, niebo płacze deszczem,
jutro, pojutrze i wciąż długo jeszcze...
Słońce na niebie nie cieszy - lecz smuci,
bo blask mego szczęścia przenigdy nie wróci...
Na zawsze stracone wierzenia, nadzieje,
marzenia i cała wiara - w ich spełnienie.
Mińsk Mazowiecki, na zawsze się oddalił,
spopielił mą ranę - i nową wypalił.
Nie wrócą jutrzenki, nie wrócą Twe blaski,
nie wróci mój uśmiech, ni promienie słońca.
Wspominam swą wielkość i Twoje oklaski,
pochwała Twa zawsze była tak gorąca..
Byłem lepszym sobą, byłem Twym odbiciem,
dzisiaj cieniem chowam się przed światłem skrycie.
Byłem dobrym człekiem, "tylko dobrze" chciałem,
całym swoim sercem, na zawsze się oddałem.
Zabrałaś nawet pustkę - i nic nie zostawiłaś.
Wszelkiej nadziei ponownie pozbawiłaś.
Choć nie dopuszczam myśli - wiem coraz goręcej,
Ty chcesz mnie wymazać, nie kochasz już więcej......
Cóż robić - w czeluści bezsensowności kroczę.
Kamień pod górę codziennie wciąż toczę.
Choć spada - to musi, bo jest taki wielki,
wraz ze mną upada - tak jak moje męki.
Całe moje życie, pod Ciebie pisane,
nie zazna epilogu, urwie się w nieznane.
Dusza ma zszarpana, po wieki już szlocha,
a serce złamane - na zawsze Ciebie kocha..........
sobota, 10 grudnia 2016
niedziela, 13 listopada 2016
BeforeNovember
Opadły kolejne - z kalendarza karty
kolejny listopad - to już dwadzieścia trzy.
Kiedyś myślałem, że jestem Ciebie warty
lecz dzisiaj - zostały wspomnienia i sny...
Wierzyłem głęboko, że wróci jutrzenka,
na niebie skąpana blaskiem Twego słońca
że serce z diamentu - przenigdy nie pęka...
wierzyłem codziennie, wierzyłem bez końca.
Jednakże dostałem - najwyższy wymiar kary.
gdzie szukać nadziei - gdzie siły i wiary?
jak wierzyć mam wciąż, że kiedyś powrócisz?
że mą nieskończoną tułaczkę ukrócisz?
Jak wiele pustych jutr, przynosić ma nadzieję?
Gdzie są cierpliwości kresy? ukojenie?
W zamkniętych oczu ciemni - widzę prom,
płynący do marzeń - tam, gdzie nasz dom...
Samotny słońca zachód - znów przeminął,
kolejne, wraz z nim - puste chwile.
Prom, w kierunku marzeń - gdzieś odpłynął...
Zostało puste jutro - tylko tyle...
kolejny listopad - to już dwadzieścia trzy.
Kiedyś myślałem, że jestem Ciebie warty
lecz dzisiaj - zostały wspomnienia i sny...
Wierzyłem głęboko, że wróci jutrzenka,
na niebie skąpana blaskiem Twego słońca
że serce z diamentu - przenigdy nie pęka...
wierzyłem codziennie, wierzyłem bez końca.
Jednakże dostałem - najwyższy wymiar kary.
gdzie szukać nadziei - gdzie siły i wiary?
jak wierzyć mam wciąż, że kiedyś powrócisz?
że mą nieskończoną tułaczkę ukrócisz?
Jak wiele pustych jutr, przynosić ma nadzieję?
Gdzie są cierpliwości kresy? ukojenie?
W zamkniętych oczu ciemni - widzę prom,
płynący do marzeń - tam, gdzie nasz dom...
Samotny słońca zachód - znów przeminął,
kolejne, wraz z nim - puste chwile.
Prom, w kierunku marzeń - gdzieś odpłynął...
Zostało puste jutro - tylko tyle...
poniedziałek, 31 października 2016
memory in snow.
Nadchodzą ze śniegiem - deszczu łzy..
wracają wspomnienia, myśli, sny...
Rozświeca na niebie - gwiazd ognisko
Pochłania marzenia - pali wszystko.
W popiele - ukryte przeznaczenie
po życia kres - i po wskrzeszenie.
Odszukać chcę promień, tak ciepły
choć rany w czerwieni już skrzepły.
Z grzęzawiska - znów stawiać kroki
bez względu na wiek, mimo epoki
w bagnie codziennym, nie utonąć
Płomienie z ogniska - będą płonąć.
Bije wciąż z Ciebie - ten promień
dosięgają - deszczu Twoje fale
Tyś wszelką przyczyną mych wspomnień
w nich zawarta - już będziesz trwale.
Śnieg dawno już zasypał moją drogę,
cokolwiek spojrzę w przód - widzę trwogę.
odgarniam go gdzieś, na poboczu
by wciąż widzieć blaski Twoich oczu...
Nadchodzi rozstanie - już tylko kilka dni
mój raj utracony - znów się śni.
Jak kropla upadłem, w głąb kałuży
i marznę w niej - po kres podróży...
wracają wspomnienia, myśli, sny...
Rozświeca na niebie - gwiazd ognisko
Pochłania marzenia - pali wszystko.
W popiele - ukryte przeznaczenie
po życia kres - i po wskrzeszenie.
Odszukać chcę promień, tak ciepły
choć rany w czerwieni już skrzepły.
Z grzęzawiska - znów stawiać kroki
bez względu na wiek, mimo epoki
w bagnie codziennym, nie utonąć
Płomienie z ogniska - będą płonąć.
Bije wciąż z Ciebie - ten promień
dosięgają - deszczu Twoje fale
Tyś wszelką przyczyną mych wspomnień
w nich zawarta - już będziesz trwale.
Śnieg dawno już zasypał moją drogę,
cokolwiek spojrzę w przód - widzę trwogę.
odgarniam go gdzieś, na poboczu
by wciąż widzieć blaski Twoich oczu...
Nadchodzi rozstanie - już tylko kilka dni
mój raj utracony - znów się śni.
Jak kropla upadłem, w głąb kałuży
i marznę w niej - po kres podróży...
poniedziałek, 19 września 2016
Enpe w2
Nasza Nacia - wszystkim miła!
Będziesz już na zawsze żyła,
jako szczęście pośród bliskich
Twoich starych smyków - wszystkich.
Zawsze w sercach i pamięci,
naszych będziesz - taka biała...
Skrzydła - jakie mają święci,
ponad ludzi - doskonała.
Uśmiech niczym milion róż,
grzeje jak promienie słońca.
Wnet się uśmiechamy już,
słońce grzało nas do końca...
Wdziękiem piękna, anioł duszą,
słowa Jej zawsze poruszą.
W treści cenna - nie okładka,
to jest właśnie nasza Natka.
Dla nas - nie do zastąpienia,
chociaż czas tak wiele zmienia
i dziś Cię musimy stracić...
Wiele dla nas będziesz znaczyć.
Jesteś cząstką naszej drogi,
dałaś nam szczęścia ogromy.
Czas ten, z Tobą - był tak błogi...
Dziś składamy Ci ukłony..
Masz w nas wsparcie - choćby nocą,
nie zapomnij nigdy nas.
Niech Ci sprzyja całą mocą,
w nowej księdze - życia czas...
Ocieramy łzy Twej straty...
To ostatni uśmiech Twój...
Choć opadły szczęścia kwiaty,
w sercu noś nasz wspólny strój...
Będziesz już na zawsze żyła,
jako szczęście pośród bliskich
Twoich starych smyków - wszystkich.
Zawsze w sercach i pamięci,
naszych będziesz - taka biała...
Skrzydła - jakie mają święci,
ponad ludzi - doskonała.
Uśmiech niczym milion róż,
grzeje jak promienie słońca.
Wnet się uśmiechamy już,
słońce grzało nas do końca...
Wdziękiem piękna, anioł duszą,
słowa Jej zawsze poruszą.
W treści cenna - nie okładka,
to jest właśnie nasza Natka.
Dla nas - nie do zastąpienia,
chociaż czas tak wiele zmienia
i dziś Cię musimy stracić...
Wiele dla nas będziesz znaczyć.
Jesteś cząstką naszej drogi,
dałaś nam szczęścia ogromy.
Czas ten, z Tobą - był tak błogi...
Dziś składamy Ci ukłony..
Masz w nas wsparcie - choćby nocą,
nie zapomnij nigdy nas.
Niech Ci sprzyja całą mocą,
w nowej księdze - życia czas...
Ocieramy łzy Twej straty...
To ostatni uśmiech Twój...
Choć opadły szczęścia kwiaty,
w sercu noś nasz wspólny strój...
czwartek, 15 września 2016
enpe w3
Postrzępione są już kwiaty,
już nie rośnie Twoje ziarno.
Chłodu śnieżne lecą płaty...
a bez Ciebie - wszędzie czarno.
Zawsze byłaś wyjątkowa,
czysty zapał - odlotowa.
Piękny uśmiech, wielkie serce,
mocno Twe ściskały ręce...
Za marzeniem - znikasz nam,
a ja będę całkiem sam.
Choć sukcesów samych życzę,
głosem swej tęsknoty krzyczę.
Nie ma blasku słońca dłużej,
kroki - w kolejnej kałuży.
Choć - deszcz, grad i czasem burze...
Twe wspomnienie - wciąż nam służy.
Pokonałaś mnie sromotnie,
dziś czujemy się samotnie.
Żyj szczęśliwie nasz promyku
powodzenia w nowym smyku.
już nie rośnie Twoje ziarno.
Chłodu śnieżne lecą płaty...
a bez Ciebie - wszędzie czarno.
Zawsze byłaś wyjątkowa,
czysty zapał - odlotowa.
Piękny uśmiech, wielkie serce,
mocno Twe ściskały ręce...
Za marzeniem - znikasz nam,
a ja będę całkiem sam.
Choć sukcesów samych życzę,
głosem swej tęsknoty krzyczę.
Nie ma blasku słońca dłużej,
kroki - w kolejnej kałuży.
Choć - deszcz, grad i czasem burze...
Twe wspomnienie - wciąż nam służy.
Pokonałaś mnie sromotnie,
dziś czujemy się samotnie.
Żyj szczęśliwie nasz promyku
powodzenia w nowym smyku.
wtorek, 23 sierpnia 2016
B~B urodzinkowo :)
Nasz promyczek w codzienności,
nasze światło wśród ciemności.
Daje uśmiech, rany leczy,
wielka fala wśród dorzeczy.
Wciąż zaraża swym uśmiechem,
dookoła wszystkich ludzi.
Z wielkim sercem - jest człowiekiem,
respekt i szacunek budzi.
Lubi tańczyć, jest wesoła,
w swej miłości - stara szkoła.
Zasad swych trzyma się wiernie,
każdy lubi ją bezmiernie.
Uwielbiają ją klienci,
optymizmem jej ujęci.
Uwielbiają wszystkie smyki,
uwielbiamy Twe promyki.
Czasem ostra, czasem słodka,
czasem lwica, czasem kotka.
Czasem chłodzi, czasem parzy,
przy niej zawsze coś się zdarzy.
Raz aniołek, raz diabełek,
raz jastrzębiem - raz orzełek
do kieliszka, do opłatka
taka jest nasza Beatka :)
Wszystkiego co najlepsze i spełnienia wszelkich marzeń !!! :)
nasze światło wśród ciemności.
Daje uśmiech, rany leczy,
wielka fala wśród dorzeczy.
Wciąż zaraża swym uśmiechem,
dookoła wszystkich ludzi.
Z wielkim sercem - jest człowiekiem,
respekt i szacunek budzi.
Lubi tańczyć, jest wesoła,
w swej miłości - stara szkoła.
Zasad swych trzyma się wiernie,
każdy lubi ją bezmiernie.
Uwielbiają ją klienci,
optymizmem jej ujęci.
Uwielbiają wszystkie smyki,
uwielbiamy Twe promyki.
Czasem ostra, czasem słodka,
czasem lwica, czasem kotka.
Czasem chłodzi, czasem parzy,
przy niej zawsze coś się zdarzy.
Raz aniołek, raz diabełek,
raz jastrzębiem - raz orzełek
do kieliszka, do opłatka
taka jest nasza Beatka :)
Wszystkiego co najlepsze i spełnienia wszelkich marzeń !!! :)
poniedziałek, 15 sierpnia 2016
again
Czasu próżnia, wciąż ponura,
żaden cement jej nie stwardzi.
Nie pokryje żadna chmura,
przeszłość życiem ciągle gardzi.
Nie zasłoni już kurtyna,
tego teatrzyku zdarzeń.
Przyszłość nigdy nie przeniesie,
z głębi serca naszych marzeń.
Film - jak w kinie, swoją rolę,
odgrywają już agenci.
Uczuć gwiazdy, mroku cienie,
a my dwoje - znów objęci.
Znowu kochasz mnie z pozoru,
w magii granego utworu.
Tańczysz ze mną znów tę nutę,
szwy na sercu znów poprute...
Próżnia wchłania wszystkie dni,
me marzenie wciąż się śni.
Znów jaśniejesz pośród mroku,
znów chcę Ci dotrzymać kroku.
Znów potrzymać pragnę wielce,
choć przez chwilę znów za ręce.
Choć przez chwilę mieć dla siebie,
wszystko - co ma człowiek w niebie.
wszystko - co ma człowiek w niebie.
Nature of love
Słońce śmieje się do ludzi,
spać nie daje, wcześnie budzi.
Grzeje nas w te dni gorące
tak kochane - nasze słońce.
Chmury suną tak leniwie,
czy nam zaraz ześlą deszcze?
patrzą na nas przenikliwie,
suną - jak daleko jeszcze?
Pada gęsty strumień wody,
jednym dobrze - dla ochłody,
a dla innych, źródłem złości
szeptem kapie, w samotności...
W zimie znów odjeżdża pociąg,
pusty, wiezie moje życie,
śniegu płaty i samotność...
Słońce wstaje w swym rozkwicie...
Niebo ciemne znów się staje,
gwiazdy gdzieś świecą w oddali.
Wszechświat wielki się wydaje,
a my dwoje - tacy mali.
Byłaś karmą, byłaś chlebem,
porą roku, moim niebem.
Swoje serce wzmagam krzykiem,
w którym, jesteś domownikiem.
Jedno serce, jedno bicie,
kocham Ciebie ponad życie.
Wszędzie tam - gdzie rośnie drzewo,
Jedno, nasze - wspólne niebo...
Dziękuję Wam wszystkim, za 3000 wyświetleń!
spać nie daje, wcześnie budzi.
Grzeje nas w te dni gorące
tak kochane - nasze słońce.
Chmury suną tak leniwie,
czy nam zaraz ześlą deszcze?
patrzą na nas przenikliwie,
suną - jak daleko jeszcze?
Pada gęsty strumień wody,
jednym dobrze - dla ochłody,
a dla innych, źródłem złości
szeptem kapie, w samotności...
W zimie znów odjeżdża pociąg,
pusty, wiezie moje życie,
śniegu płaty i samotność...
Słońce wstaje w swym rozkwicie...
Niebo ciemne znów się staje,
gwiazdy gdzieś świecą w oddali.
Wszechświat wielki się wydaje,
a my dwoje - tacy mali.
Byłaś karmą, byłaś chlebem,
porą roku, moim niebem.
Swoje serce wzmagam krzykiem,
w którym, jesteś domownikiem.
Jedno serce, jedno bicie,
kocham Ciebie ponad życie.
Wszędzie tam - gdzie rośnie drzewo,
Jedno, nasze - wspólne niebo...
Dziękuję Wam wszystkim, za 3000 wyświetleń!
wtorek, 9 sierpnia 2016
nocka
Nie pojmują tego ludzie?
nie rozumie nikt na świecie?
czymże jest miłość prawdziwa,
która kwitnie w swoim kwiecie?
czyż potrafi kiedykolwiek,
w sercu zapomniana być?
Do samego końca życia,
co dzień trzeba o niej śnić?
Raz przysięga już złożona,
nieskończoną włada mocą.
Nawet jeśli niespełniona -
wraca co dzień... wraca nocą.
"Już na zawsze" - to jest słowo,
nie na wiatr co dzień rzucane.
dzisiaj, jutro, wciąż na nowo,
kocham... - serce me oddane.
Nie zna wielu tej miłości,
niezmierzonej w swej wierności,
nieskończonej... po wsze czasy...
pełnej wdzięku, pełnej klasy.
Znam ją ja - nikt nie rozumie...
Czemuż się wyróżniam w tłumie?
Wierny jestem danym słowom,
czynnie wierny, nie zaś mową.
Rzeczywistość ciągle kłamie,
co dzień komuś serce łamie,
słowa rzuca swe na marne,
lecz ja inną wchłaniam karmę.
To jest właśnie pełen ogrom,
szczęścia raz danego w życiu.
Choć codzienność nazbyt chłodna,
żyję - w przeszłości okryciu...
nie rozumie nikt na świecie?
czymże jest miłość prawdziwa,
która kwitnie w swoim kwiecie?
czyż potrafi kiedykolwiek,
w sercu zapomniana być?
Do samego końca życia,
co dzień trzeba o niej śnić?
Raz przysięga już złożona,
nieskończoną włada mocą.
Nawet jeśli niespełniona -
wraca co dzień... wraca nocą.
"Już na zawsze" - to jest słowo,
nie na wiatr co dzień rzucane.
dzisiaj, jutro, wciąż na nowo,
kocham... - serce me oddane.
Nie zna wielu tej miłości,
niezmierzonej w swej wierności,
nieskończonej... po wsze czasy...
pełnej wdzięku, pełnej klasy.
Znam ją ja - nikt nie rozumie...
Czemuż się wyróżniam w tłumie?
Wierny jestem danym słowom,
czynnie wierny, nie zaś mową.
Rzeczywistość ciągle kłamie,
co dzień komuś serce łamie,
słowa rzuca swe na marne,
lecz ja inną wchłaniam karmę.
To jest właśnie pełen ogrom,
szczęścia raz danego w życiu.
Choć codzienność nazbyt chłodna,
żyję - w przeszłości okryciu...
niedziela, 7 sierpnia 2016
weselne
Każdy dzień i każda noc,
wspólna kołdra, wspólny koc,
każdy oddech, serca bicie,
od dziś - wszystko jednolicie.
Każdy deszcz i każde słońce,
chłodne dni - i te gorące,
każdy uśmiech, wszystkie dni,
wszystko to, co Wam się śni,
od dziś - przeżyjecie razem,
serce będzie drogowskazem.
Niech marzenia Was poniosą,
trudy życia wszelkie zniosą.
Byście swą podporą byli,
byście w szczęściu zawsze żyli,
Seba - Adzie, Ada - Sebie,
co dzień mówcie - kocham Ciebie.
Niech los dobry zawsze sprzyja,
wiertło szczęścia nie przemija.
W kamień życia mocno wwierca,
życzą Wam z całego serca...
wspólna kołdra, wspólny koc,
każdy oddech, serca bicie,
od dziś - wszystko jednolicie.
Każdy deszcz i każde słońce,
chłodne dni - i te gorące,
każdy uśmiech, wszystkie dni,
wszystko to, co Wam się śni,
od dziś - przeżyjecie razem,
serce będzie drogowskazem.
Niech marzenia Was poniosą,
trudy życia wszelkie zniosą.
Byście swą podporą byli,
byście w szczęściu zawsze żyli,
Seba - Adzie, Ada - Sebie,
co dzień mówcie - kocham Ciebie.
Niech los dobry zawsze sprzyja,
wiertło szczęścia nie przemija.
W kamień życia mocno wwierca,
życzą Wam z całego serca...
niedziela, 24 lipca 2016
enpe
Twardy rozgłos w miękkim dźwięku,
szept pociechy w każdym lęku,
jasny promień w blasku nocy,
w pełni swych baterii mocy.
Wzór energii i wigoru,
refren - radości utworu,
piosnka ciszy, nieme słowo,
koloruje dzień na nowo.
Znów uśmiechem swym zaraża,
miłą atmosferę stwarza,
stojąc - biega, chodząc - tańczy,
Cytrus - pośród pomarańczy.
Wyznaczoną ma swą drogę,
- optymizmem poprzez świat.
Znów na prawą wstaje nogę,
znów rozkwita szczęścia kwiat.
Jutro znowu odwzajemnię,
uśmiech blasku pośród nocy.
W mroku będzie mi przyjemnie,
bo mam światło do pomocy.
szept pociechy w każdym lęku,
jasny promień w blasku nocy,
w pełni swych baterii mocy.
Wzór energii i wigoru,
refren - radości utworu,
piosnka ciszy, nieme słowo,
koloruje dzień na nowo.
Znów uśmiechem swym zaraża,
miłą atmosferę stwarza,
stojąc - biega, chodząc - tańczy,
Cytrus - pośród pomarańczy.
Wyznaczoną ma swą drogę,
- optymizmem poprzez świat.
Znów na prawą wstaje nogę,
znów rozkwita szczęścia kwiat.
Jutro znowu odwzajemnię,
uśmiech blasku pośród nocy.
W mroku będzie mi przyjemnie,
bo mam światło do pomocy.
niedziela, 17 lipca 2016
Road of life
Ćwiartka życia już w przeszłości,
przeminęły piękne czasy.
Stare zdają się już kości,
rosną kłody, przeszkód lasy.
Życie cięższe z każdą chwilą,
szczęścia coraz bardziej mało.
Czyżby kiedyś czarną bilą,
na swą łuzę trafić miało?
W nieskończoność wracać mogę,
do młodości, wspomnień, czasów...
Znów przeżywać wewnątrz trwogę,
te przeszkody pośród lasów...
Czas tak pędzi wciąż przed siebie...
i zatrzymać się nie daje.
Choć pamiętam jak jest w niebie,
co dzień - jako człowiek wstaję.
Wspomnień smutek w mojej duszy...
rośnie melancholii smak.
Pociąg życia dawniej ruszył,
z każdym rokiem nowy znak.
Błądzi gdzieś, w ostojach nocy,
pędzi naprzód - nie wie gdzie.
Bez swej mapy, bez swej mocy,
przed nim tylko drogi dwie.
Serce - mrokiem, znak - rozumem,
w trwodze wieczny szlak przemierza.
dumnym krokiem, poza tłumem,
własną ścieżką naprzód zmierza...
wtorek, 12 lipca 2016
Cloud
Syzyfowy głaz, wciąż toczony,
w klatce, ciemnością przyćmiony,
upada ponownie, niszczy jutro.
Cierpienia - noszą czerni futro.
Ze skóry człowieka skaranego,
nieświadom jest, co zrobił złego.
Głaz - niczym życie, wciąż upada.
Brak duszy - jego sercem włada.
Pustka wewnątrz, ciemność wokół,
choć, wciąż marzy mu się spokój.
Bezimiennym stał się pluszem,
mimo serca ciągłych wzruszeń.
Pragnie końca, lecz ktoś bliski,
ktoś, kto jest dla niego wszystkim,
daje sens bezsensowności...
Promienieje wśród ciemności.
Dzień kolejny, głaz znów spadł,
ktoś na jego miejscu siadł...
ktoś przysłonił coś pięknego...
ktoś odebrał coś cennego...
Ktoś przegonił, ktoś był lepszy,
choć nie pisze żadnych wierszy.
Ktoś szczęśliwy, ktoś w jasności,
ktoś spełniony w swej miłości.
Głaz toczony wciąż do góry,
na wysokość jego chmury.
Choć nie widzi już jej lotu,
wypatruje jej powrotu.
W tej uwięzi mija życie,
ciemność jedynym okryciem.
Klatka domem, ciasny kąt...
chmura już daleko stąd...
w klatce, ciemnością przyćmiony,
upada ponownie, niszczy jutro.
Cierpienia - noszą czerni futro.
Ze skóry człowieka skaranego,
nieświadom jest, co zrobił złego.
Głaz - niczym życie, wciąż upada.
Brak duszy - jego sercem włada.
Pustka wewnątrz, ciemność wokół,
choć, wciąż marzy mu się spokój.
Bezimiennym stał się pluszem,
mimo serca ciągłych wzruszeń.
Pragnie końca, lecz ktoś bliski,
ktoś, kto jest dla niego wszystkim,
daje sens bezsensowności...
Promienieje wśród ciemności.
Dzień kolejny, głaz znów spadł,
ktoś na jego miejscu siadł...
ktoś przysłonił coś pięknego...
ktoś odebrał coś cennego...
Ktoś przegonił, ktoś był lepszy,
choć nie pisze żadnych wierszy.
Ktoś szczęśliwy, ktoś w jasności,
ktoś spełniony w swej miłości.
Głaz toczony wciąż do góry,
na wysokość jego chmury.
Choć nie widzi już jej lotu,
wypatruje jej powrotu.
W tej uwięzi mija życie,
ciemność jedynym okryciem.
Klatka domem, ciasny kąt...
chmura już daleko stąd...
czwartek, 7 lipca 2016
tatoo
Jesteś moim tatuażem,
czas Cię nigdy nie wymarze.
Tlenem mym - Tobą oddycham,
wodą mą - co dzień usycham.
Jesteś światłem, jesteś chlebem,
w dole ziemią, w górze niebem,
w zimę ciepłem, w lato chłodem,
czasem słońcem, czasem lodem.
Czasem bywasz moim cieniem,
choć nie witasz się imieniem.
Czasem bywasz głębią pustki,
Łzą, wśród przemokniętej chustki.
Przemyśleniem, wśród zwątpienia,
mego serca ukojenia,
wśród nadziei, wśród przeszłości,
boli strata namiętności..
Jesteś wszystkim, pełna wdzięku,
dziką szablą w moim ręku.
Walczę Tobą w swoim życiu,
w tym blaszanym mym okryciu.
Tylko Tobie jam rycerzem,
bo w swą Panią mocno wierzę.
Tylko dla Cię moje trwogi,
bo świat bywa tak złowrogi...
Jesteś wszystkim, choć Cię nie ma,
niczym młodość przeminęłaś.
O nic życia już nie proszę,
"wszystko" z dumą w sercu noszę.
czas Cię nigdy nie wymarze.
Tlenem mym - Tobą oddycham,
wodą mą - co dzień usycham.
Jesteś światłem, jesteś chlebem,
w dole ziemią, w górze niebem,
w zimę ciepłem, w lato chłodem,
czasem słońcem, czasem lodem.
Czasem bywasz moim cieniem,
choć nie witasz się imieniem.
Czasem bywasz głębią pustki,
Łzą, wśród przemokniętej chustki.
Przemyśleniem, wśród zwątpienia,
mego serca ukojenia,
wśród nadziei, wśród przeszłości,
boli strata namiętności..
Jesteś wszystkim, pełna wdzięku,
dziką szablą w moim ręku.
Walczę Tobą w swoim życiu,
w tym blaszanym mym okryciu.
Tylko Tobie jam rycerzem,
bo w swą Panią mocno wierzę.
Tylko dla Cię moje trwogi,
bo świat bywa tak złowrogi...
Jesteś wszystkim, choć Cię nie ma,
niczym młodość przeminęłaś.
O nic życia już nie proszę,
"wszystko" z dumą w sercu noszę.
sobota, 2 lipca 2016
book of past
Wśród ferworu walki z czasu bezwzględnością,
Koi łyk młodości - odległy, wśród kosmosu.
Wspomnienie jedyną jest pozostałością,
lecz cichnie wśród czasu, wśród szeptów rozgłosu.
Spadają kalendarza kartki, niczym liście,
pękają życia struny, w gitarze bezwzględności.
Słońce dni kolejne wskazuje uroczyście,
noce wśród księżyca, kolejnej ciemności.
Przemijają dni i przemijają lata,
oddala się szczęście, oddala też młodość.
Oddziela nas od nich coraz grubsza krata,
wiezienie wieczności, ta losu złowrogość.
Siły potężne, pętają nasze życia,
bezsilni walczymy, z naszym przeznaczeniem.
Choć drogi przed nami, wciąż są do odkrycia,
Przed jednym nam dane stanąć jest wcieleniem.
Właśnie dlatego, miłość nie przemija,
bo życie jest jedno - i jedna jest miłość.
Choć czasem jak młot - serce nam dobija,
to wciąż w żyłach płonie czerwieni zażyłość.
Życie - bez względu na to, jakie jest,
bez względu, jak bawi się nami - wciąż gra,
uczy nas jak zdać - mamy w sercach test.
I chociaż TAK boli, to jednak wciąż trwa...
Pulsują uczucia, wokół mej miłości,
pulsujesz w mym życiu, piszesz me rozdziały.
W sercu pełnym wspomnień, złamanym w przeszłości,
Na zawsze, dla Ciebie,
w twej książce oddany.
Koi łyk młodości - odległy, wśród kosmosu.
Wspomnienie jedyną jest pozostałością,
lecz cichnie wśród czasu, wśród szeptów rozgłosu.
Spadają kalendarza kartki, niczym liście,
pękają życia struny, w gitarze bezwzględności.
Słońce dni kolejne wskazuje uroczyście,
noce wśród księżyca, kolejnej ciemności.
Przemijają dni i przemijają lata,
oddala się szczęście, oddala też młodość.
Oddziela nas od nich coraz grubsza krata,
wiezienie wieczności, ta losu złowrogość.
Siły potężne, pętają nasze życia,
bezsilni walczymy, z naszym przeznaczeniem.
Choć drogi przed nami, wciąż są do odkrycia,
Przed jednym nam dane stanąć jest wcieleniem.
Właśnie dlatego, miłość nie przemija,
bo życie jest jedno - i jedna jest miłość.
Choć czasem jak młot - serce nam dobija,
to wciąż w żyłach płonie czerwieni zażyłość.
Życie - bez względu na to, jakie jest,
bez względu, jak bawi się nami - wciąż gra,
uczy nas jak zdać - mamy w sercach test.
I chociaż TAK boli, to jednak wciąż trwa...
Pulsują uczucia, wokół mej miłości,
pulsujesz w mym życiu, piszesz me rozdziały.
W sercu pełnym wspomnień, złamanym w przeszłości,
Na zawsze, dla Ciebie,
w twej książce oddany.
forbidden words
Głośny szept przeszłości, niczym wiatru zryw,
opowiada znowu, starą tę historię.
Wraca ciągle w sercu, mój odległy przypływ,
raz wprawia mnie w smutek, raz wprawia w euforię.
Czy szczęście na nas czeka? Czy jest nam pisane?
I jak wielką moc ma serce - komuś dane?
Nie wiemy gdzie sens, nie wiemy gdzie koniec,
bo czas pędzi szybko, to przeznaczenia goniec.
Błądzimy w labiryncie wspomnień, wśród przeszłości.
Szukamy swej drogi, błądząc po omacku.
Choć z każdym dniem kolejnym, starsze nasze kości,
kroczymy do przodu, wśród nadziei blasku.
Szukamy i szukamy, gwiazdki swej na niebie,
szukamy tej perełki, szukamy słoneczka.
Tęsknota się wwierca, wewnątrz serca grzebie,
gdzieś nieosiągalna - frunie ma chmureczka.
Skąpani księżyca blaskiem - nie znamy księżyca.
Spragnieni miłości - szukamy bezskutecznie.
Smutne, bezradne są nasze oblicza.
I wciąż, mimo wszystko - nie latamy po niebie.
Mały człowiek jest, wśród granic wszechświata,
niezmierzone - życia horyzonty, nasze ego.
Dla niezmierzonego - wciąż się oddajemy,
dlaczego?
Nie wiemy - lecz żyć, pełnią życia chcemy.
W blasku gwiazd, niewypowiedziane słowa,
marzenia, obietnice, nasze wspólne plany.
Dziś niebo wśród czerni wszelkie gwiazdy chowa,
lecz kiedyś je oświetlę...
na zawsze oddany.
opowiada znowu, starą tę historię.
Wraca ciągle w sercu, mój odległy przypływ,
raz wprawia mnie w smutek, raz wprawia w euforię.
Czy szczęście na nas czeka? Czy jest nam pisane?
I jak wielką moc ma serce - komuś dane?
Nie wiemy gdzie sens, nie wiemy gdzie koniec,
bo czas pędzi szybko, to przeznaczenia goniec.
Błądzimy w labiryncie wspomnień, wśród przeszłości.
Szukamy swej drogi, błądząc po omacku.
Choć z każdym dniem kolejnym, starsze nasze kości,
kroczymy do przodu, wśród nadziei blasku.
Szukamy i szukamy, gwiazdki swej na niebie,
szukamy tej perełki, szukamy słoneczka.
Tęsknota się wwierca, wewnątrz serca grzebie,
gdzieś nieosiągalna - frunie ma chmureczka.
Skąpani księżyca blaskiem - nie znamy księżyca.
Spragnieni miłości - szukamy bezskutecznie.
Smutne, bezradne są nasze oblicza.
I wciąż, mimo wszystko - nie latamy po niebie.
Mały człowiek jest, wśród granic wszechświata,
niezmierzone - życia horyzonty, nasze ego.
Dla niezmierzonego - wciąż się oddajemy,
dlaczego?
Nie wiemy - lecz żyć, pełnią życia chcemy.
W blasku gwiazd, niewypowiedziane słowa,
marzenia, obietnice, nasze wspólne plany.
Dziś niebo wśród czerni wszelkie gwiazdy chowa,
lecz kiedyś je oświetlę...
na zawsze oddany.
poniedziałek, 27 czerwca 2016
Shrub
Krzew, pod drzewem rosnący - tak waleczny.
Przez czas wciąż gardzony, przez wiatr tak szarpany...
Cel jasny - rosnąć, choć koniec jest wieczny.
Liście w woli życia - przeżyją, odłamy.
Chciał tylko żyć, lecz musiał pić wodę,
by patrzeć się w niebo, by istnieć wśród troski.
Dzień każdy kolejną przysparzał mu trwogę,
Świat tak wciąż nieznany, niczym bagno - grząski.
Istniał bez celu - nie prosił o istnienie,
bez duszy, bez serca - jedynie chęć przetrwania.
O dni kolejne walczył, znosił swe cierpienie,
lecz nie czuł swej męki, nie szukał uznania.
Nie wiedział jak marne, jego te oblicze,
lecz czuł - natury jedność w swym istnieniu.
Nie wiedział - po co, lecz zasypiał nocą,
i budził wśród blasku słońca oświetleniu.
Mijały tak lata, mijały dekady,
on wciąż patrzył w niebo i szukał swej chmury.
Porzucony, sam - nie poznał nigdy zdrady,
od zawsze samotnie poznawał świat ponury...
Widział jednak, gdzieś, w obliczu tej wieczności,
dostrzegał iskrę w sercu - wbite w serce sople...
Nie mógł Jej uchwycić, liście zamiast kości...
Łzy po jego liściu - spływają deszczu krople...
Przez czas wciąż gardzony, przez wiatr tak szarpany...
Cel jasny - rosnąć, choć koniec jest wieczny.
Liście w woli życia - przeżyją, odłamy.
Chciał tylko żyć, lecz musiał pić wodę,
by patrzeć się w niebo, by istnieć wśród troski.
Dzień każdy kolejną przysparzał mu trwogę,
Świat tak wciąż nieznany, niczym bagno - grząski.
Istniał bez celu - nie prosił o istnienie,
bez duszy, bez serca - jedynie chęć przetrwania.
O dni kolejne walczył, znosił swe cierpienie,
lecz nie czuł swej męki, nie szukał uznania.
Nie wiedział jak marne, jego te oblicze,
lecz czuł - natury jedność w swym istnieniu.
Nie wiedział - po co, lecz zasypiał nocą,
i budził wśród blasku słońca oświetleniu.
Mijały tak lata, mijały dekady,
on wciąż patrzył w niebo i szukał swej chmury.
Porzucony, sam - nie poznał nigdy zdrady,
od zawsze samotnie poznawał świat ponury...
Widział jednak, gdzieś, w obliczu tej wieczności,
dostrzegał iskrę w sercu - wbite w serce sople...
Nie mógł Jej uchwycić, liście zamiast kości...
Łzy po jego liściu - spływają deszczu krople...
środa, 22 czerwca 2016
tornado of feelings
W czerni nieba, wśród księżyca blasku,
w myślach melancholia - uderza z wiatru mocą.
W głębi tornada - uczuć, wspomnień,
Powracasz do mnie, każdą jedną nocą.
Mur każdego roku - co dzień nas oddziela,
wciąż bardziej i bardziej - niebo nam oddala.
Pustka uczuć jutra - tak mocno poniewiera...
Utrata bez ustanku - serce me przypala.
Gdybym skrzydła miał, niczym wolny ptak,
szukałbym przeszłości, wśród przestworzy nieba.
W otchłaniach kosmosu odnalazłbym znak,
odnalazł do życia wszystko co potrzeba.
Lecz tułam się po ziemi, wśród samotnych drzew,
przemierzam codzienność bez serca pochodni.
Za całą bezcelowość, wewnątrz czuję gniew,
jak z raju wyrzuceni, ludzie pierworodni.
Skręciłem w złym kierunku, bez swego drogowskazu.
Z każdym krokiem jednym, oddalam się od niego.
Wiedziałem to natychmiast, wiedziałem od razu,
straciłem - co było w sercu mym dobrego.
W czerni nieba, wśród księżyca blasku,
nie chcę dalej iść, bo zgubiłem drogę.
W głębi tornada - uczuć, wspomnień,
nic już więcej zrobić nie mogę....
w myślach melancholia - uderza z wiatru mocą.
W głębi tornada - uczuć, wspomnień,
Powracasz do mnie, każdą jedną nocą.
Mur każdego roku - co dzień nas oddziela,
wciąż bardziej i bardziej - niebo nam oddala.
Pustka uczuć jutra - tak mocno poniewiera...
Utrata bez ustanku - serce me przypala.
Gdybym skrzydła miał, niczym wolny ptak,
szukałbym przeszłości, wśród przestworzy nieba.
W otchłaniach kosmosu odnalazłbym znak,
odnalazł do życia wszystko co potrzeba.
Lecz tułam się po ziemi, wśród samotnych drzew,
przemierzam codzienność bez serca pochodni.
Za całą bezcelowość, wewnątrz czuję gniew,
jak z raju wyrzuceni, ludzie pierworodni.
Skręciłem w złym kierunku, bez swego drogowskazu.
Z każdym krokiem jednym, oddalam się od niego.
Wiedziałem to natychmiast, wiedziałem od razu,
straciłem - co było w sercu mym dobrego.
W czerni nieba, wśród księżyca blasku,
nie chcę dalej iść, bo zgubiłem drogę.
W głębi tornada - uczuć, wspomnień,
nic już więcej zrobić nie mogę....
poniedziałek, 30 maja 2016
wataha
Spowite głodem, umysły wilcze...
sensacji głodni... za mało wrażeń.
Ich stadem otoczony - tylko milczę.
Oddalam od wpływów, złych skażeń.
Zafascynowani są, swym majestatem.
Płynie wciąż im ślina, głód narasta.
Choć widzą jak najgorzej - nazwą bratem.
Połamany nawet kieł - im odrasta.
Rozszarpią, zagryzą, by tylko Cię pogrążyć...
Oni muszą zawsze czuć swoje potęgi.
Byś płakał, kłonił się - do tego będą dążyć.
By wyrwać paznokcie - zastąpią obcęgi.
Strzeż się wilków, w otaczającym stadzie.
Uważaj, byś głodu ich nie zaspokajał.
Mądry - kto krzyżyk od razu na nich kładzie.
Powoli, bezszelestnie, od nich się oddalaj.
Nie próbuj ujarzmić - nie Twoje to stado.
Nie szukaj sympatii, litości, zrozumienia.
Wśród szarlatańskiej watahy uciekaj...
dla własnego istnienia,
nie zwlekaj...
sensacji głodni... za mało wrażeń.
Ich stadem otoczony - tylko milczę.
Oddalam od wpływów, złych skażeń.
Zafascynowani są, swym majestatem.
Płynie wciąż im ślina, głód narasta.
Choć widzą jak najgorzej - nazwą bratem.
Połamany nawet kieł - im odrasta.
Rozszarpią, zagryzą, by tylko Cię pogrążyć...
Oni muszą zawsze czuć swoje potęgi.
Byś płakał, kłonił się - do tego będą dążyć.
By wyrwać paznokcie - zastąpią obcęgi.
Strzeż się wilków, w otaczającym stadzie.
Uważaj, byś głodu ich nie zaspokajał.
Mądry - kto krzyżyk od razu na nich kładzie.
Powoli, bezszelestnie, od nich się oddalaj.
Nie próbuj ujarzmić - nie Twoje to stado.
Nie szukaj sympatii, litości, zrozumienia.
Wśród szarlatańskiej watahy uciekaj...
dla własnego istnienia,
nie zwlekaj...
czwartek, 26 maja 2016
Dream
Życie bez połowy - nierozgrzany płomień...
Umysł jest bez głowy - pośród wspomnień.
Ściska mocno w gardle - Jej utrata,
koniec szczęścia, życia - koniec świata.
Ponure ciemności pośród nieba...
Wciąż w pustce - inny jest smak chleba.
Skazani na życie wśród niewoli,
skuci łańcuchami - serce boli.
Zanika swoboda - więzy ciasne...
Wewnątrz nas niezgoda - zaraz zasnę...
Będę śnić wieczność - koszmar znika...
Marzenie znów życie me przenika.
Czuję wciąż nadzieję - coraz dalej...
wracasz pośród uczuć woli trwałej.
Piękne światło Twe pośród ciemności.
Żyję w blasku Twej nieskończoności...
Uczucie jak stal - nie do złamania.
Kiedy patrzę w dal, pełen oddania,
znowu Ciebie widzę, tuż przede mną.
Jaką byłaś - wciąż nieskazitelną.
Zostały sekundy, ostatnie nam słowa...
Szepczemy - nie słyszę... oddalasz się znów.
Mój umysł się budzi... podnosi ma głowa.
Nie widzę już blasku, nie słyszę Twych słów.
Kolejny to sen, pośród codzienności,
kolejny mój dzień, bez Twej wspaniałości.
Przyśnij mi się znów, udziel mi pomocy.
Szeptem do mnie mów - wśród gwieździstej nocy...
Umysł jest bez głowy - pośród wspomnień.
Ściska mocno w gardle - Jej utrata,
koniec szczęścia, życia - koniec świata.
Ponure ciemności pośród nieba...
Wciąż w pustce - inny jest smak chleba.
Skazani na życie wśród niewoli,
skuci łańcuchami - serce boli.
Zanika swoboda - więzy ciasne...
Wewnątrz nas niezgoda - zaraz zasnę...
Będę śnić wieczność - koszmar znika...
Marzenie znów życie me przenika.
Czuję wciąż nadzieję - coraz dalej...
wracasz pośród uczuć woli trwałej.
Piękne światło Twe pośród ciemności.
Żyję w blasku Twej nieskończoności...
Uczucie jak stal - nie do złamania.
Kiedy patrzę w dal, pełen oddania,
znowu Ciebie widzę, tuż przede mną.
Jaką byłaś - wciąż nieskazitelną.
Zostały sekundy, ostatnie nam słowa...
Szepczemy - nie słyszę... oddalasz się znów.
Mój umysł się budzi... podnosi ma głowa.
Nie widzę już blasku, nie słyszę Twych słów.
Kolejny to sen, pośród codzienności,
kolejny mój dzień, bez Twej wspaniałości.
Przyśnij mi się znów, udziel mi pomocy.
Szeptem do mnie mów - wśród gwieździstej nocy...
wtorek, 24 maja 2016
Joke
Kochać - to jest jak zaraza,
wwierca się wciąż w nasze męki.
Wśród przeszłości nas przeraża,
skrywa żale - dusi lęki.
Tę historię opowiadam,
chcę - by złotołudne skarby,
jak żałości - którą władam,
wytwarzały własne barwy.
Wśród kolorów, bólu czerni,
najcierpieńsze męki wznieca...
miłość - co się już nie spełni.
Pozostanie pusta świeca.
W sercu była, w sercu boli,
tam jest obraz jej jasności.
Czas - ran nigdy nie zagoi,
nie wyrwiemy się przeszłości.
Czyny, gesty - nasze słowa,
dają nam świadectwo ducha.
Lecz bezmózga - nasza głowa,
serce nigdy nas nie słucha.
Będę szukać swego szczęścia,
biegnąc, walcząc, burząc mury.
Do stracenia nic - do wzięcia,
całe życie - szczęścia góry.
Uśmiechamy się do siebie,
drzewo rośnie pośród lasu...
Chmur tak wiele jest na niebie -
zagubione w głębi czasu.
Jutro - dzisiaj, miłe życie,
szczęście - do wygrania fartem.
Nie jest warte te odkrycie,
życie jest po prostu żartem...
wwierca się wciąż w nasze męki.
Wśród przeszłości nas przeraża,
skrywa żale - dusi lęki.
Tę historię opowiadam,
chcę - by złotołudne skarby,
jak żałości - którą władam,
wytwarzały własne barwy.
Wśród kolorów, bólu czerni,
najcierpieńsze męki wznieca...
miłość - co się już nie spełni.
Pozostanie pusta świeca.
W sercu była, w sercu boli,
tam jest obraz jej jasności.
Czas - ran nigdy nie zagoi,
nie wyrwiemy się przeszłości.
Czyny, gesty - nasze słowa,
dają nam świadectwo ducha.
Lecz bezmózga - nasza głowa,
serce nigdy nas nie słucha.
Będę szukać swego szczęścia,
biegnąc, walcząc, burząc mury.
Do stracenia nic - do wzięcia,
całe życie - szczęścia góry.
Uśmiechamy się do siebie,
drzewo rośnie pośród lasu...
Chmur tak wiele jest na niebie -
zagubione w głębi czasu.
Jutro - dzisiaj, miłe życie,
szczęście - do wygrania fartem.
Nie jest warte te odkrycie,
życie jest po prostu żartem...
piątek, 13 maja 2016
Mask
Odbici w zwierciadle - nie znamy siebie sami.
Kujemy los w kowadle, choć wczoraj - już za nami.
Rzucamy się niedbale, z motyką na słońce.
"Nic" jest z nami trwale - jak serce gorące...
Tańczymy w rytm muzyki, niebo gra melodię,
szepczemy okrzyki - każdy w swoją fobię.
Ślepo wciąż patrzymy, kłaniamy wokoło,
i chociaż wciąż mylimy - śmiejemy się wesoło.
To wszystko złudzenie? A może to gra?
Ciemności odzienie, na złej drodze trwa?
Maski zakładane, teatr wielu ról?
Życie sczerniałe, a w sercu tylko ból...
Pośród tego wrzasku - chcemy się wyciszyć,
dla przeszłości blasku - na nią chcemy liczyć...
Zawsze bez pomocy, liczymy siebie sami.
Choć wiele przemocy, za nami i przed nami.
Rozstajemy się, z wierzchołkiem nadziei,
Szczyt był niewidzialny - rany już nie sklei.
U korzeni wciąż, trzymamy swoją dolę.
Każdy jeden z nas, rozgrywa swoją rolę...
Zakładajmy maski - w nicość podążajmy.
Nie dla nas oklaski, czerni się oddajmy.
Nie wygramy nigdy, z siłą reżyserii.
Cieszmy się resztkami życia złej scenerii...
Gdy opadnie kurtyna, teatr skończy pracę.
Niech dusza wciąż wspomina - niechaj na tym stracę...
I choć pewnego dnia, kres wszelki nadejdzie.
Ma rola, którą grałem - w czyimś sercu będzie...
Kujemy los w kowadle, choć wczoraj - już za nami.
Rzucamy się niedbale, z motyką na słońce.
"Nic" jest z nami trwale - jak serce gorące...
Tańczymy w rytm muzyki, niebo gra melodię,
szepczemy okrzyki - każdy w swoją fobię.
Ślepo wciąż patrzymy, kłaniamy wokoło,
i chociaż wciąż mylimy - śmiejemy się wesoło.
To wszystko złudzenie? A może to gra?
Ciemności odzienie, na złej drodze trwa?
Maski zakładane, teatr wielu ról?
Życie sczerniałe, a w sercu tylko ból...
Pośród tego wrzasku - chcemy się wyciszyć,
dla przeszłości blasku - na nią chcemy liczyć...
Zawsze bez pomocy, liczymy siebie sami.
Choć wiele przemocy, za nami i przed nami.
Rozstajemy się, z wierzchołkiem nadziei,
Szczyt był niewidzialny - rany już nie sklei.
U korzeni wciąż, trzymamy swoją dolę.
Każdy jeden z nas, rozgrywa swoją rolę...
Zakładajmy maski - w nicość podążajmy.
Nie dla nas oklaski, czerni się oddajmy.
Nie wygramy nigdy, z siłą reżyserii.
Cieszmy się resztkami życia złej scenerii...
Gdy opadnie kurtyna, teatr skończy pracę.
Niech dusza wciąż wspomina - niechaj na tym stracę...
I choć pewnego dnia, kres wszelki nadejdzie.
Ma rola, którą grałem - w czyimś sercu będzie...
wtorek, 10 maja 2016
Rain
Kreska - malowana, trwałym atramentem,
piękność wysokości - piętra strachu.
Trwałość jest jedynym życia oponentem,
deszcz piękny - jedynie bez dachu.
Wszystko - wsiąkające, w gąbkę codzienności.
Znów się obejrzałem - pustka.
Światło księżyca, spowite jest w ciemności,
a deszcz tak delikatnie muska...
Wieczór - zaświeciła się kolejna świeca.
Odchodzi - kolejna osobowość.
Płomień przeszłości mą wyobraźnię wznieca,
rozświetla go nietuzinkowość.
Jesteśmy - nie pragnie nikt tego istnienia.
Wzgardzeni - ludzie przeszłości.
Szukamy po prostu grzechów przebaczenia..
Wzgardliwie - świat się złości.
Przeklęci - nie chcemy być dłużej niechciani.
Dookoła - wszyscy są bez głowy.
Lata wciąż mijają - miłości wciąż oddani,
Kochamy - drugie swe połowy.
Burza - wiatr hula, sieje spustoszenie,
wszystko jest dzisiaj tak ciemne...
Przegrywa wraz z czasem nasze przeznaczenie,
od marzeń tak bardzo odmienne.
Mokniemy - wśród deszczu, po oczach płyną łzy...
nie pocą się wcale nam oczy...
Podlewane smutkiem, radosne kwitną sny...
ich świat do przodu wciąż kroczy...
piękność wysokości - piętra strachu.
Trwałość jest jedynym życia oponentem,
deszcz piękny - jedynie bez dachu.
Wszystko - wsiąkające, w gąbkę codzienności.
Znów się obejrzałem - pustka.
Światło księżyca, spowite jest w ciemności,
a deszcz tak delikatnie muska...
Wieczór - zaświeciła się kolejna świeca.
Odchodzi - kolejna osobowość.
Płomień przeszłości mą wyobraźnię wznieca,
rozświetla go nietuzinkowość.
Jesteśmy - nie pragnie nikt tego istnienia.
Wzgardzeni - ludzie przeszłości.
Szukamy po prostu grzechów przebaczenia..
Wzgardliwie - świat się złości.
Przeklęci - nie chcemy być dłużej niechciani.
Dookoła - wszyscy są bez głowy.
Lata wciąż mijają - miłości wciąż oddani,
Kochamy - drugie swe połowy.
Burza - wiatr hula, sieje spustoszenie,
wszystko jest dzisiaj tak ciemne...
Przegrywa wraz z czasem nasze przeznaczenie,
od marzeń tak bardzo odmienne.
Mokniemy - wśród deszczu, po oczach płyną łzy...
nie pocą się wcale nam oczy...
Podlewane smutkiem, radosne kwitną sny...
ich świat do przodu wciąż kroczy...
piątek, 6 maja 2016
Zenit
Dzień skryty we mgle - noce namiętności.
Melancholii smak, łyk magicznej warstwy.
Piękno życia w tle - łyk oczywistości,
drogowskazu znak, piękność chwil przeszłości.
Unosi się w głębi, żyje swoją mocą,
nadzieją, powodem - jest sensem istnienia.
Zło jej nie ziębi, narasta siłą - nocą.
Otacza obwodem, swe kręgi przeznaczenia.
Wewnątrz podmiotu, wielkiego tak - istnienia,
unosi się to piękno - szuka swej połowy...
Żyje wśród kłopotu - nie do zapomnienia,
zacieśnia się piętno - gotowe do odmowy.
Wszystko to ukryte, wewnątrz myśli jednej,
spływa wewnątrz serca, okajane duszą.
Szczątki już rozprute, w karmie życia biednej,
smutek już się wwierca, i pragnienia kuszą.
I tchu już nie łapie - ale ciągle szuka,
tłamsi zawistność, niszczy brak nadziei.
W gardle wciąż drapie, i do serca puka,
cząstki oczywistość - kawałki jej klei.
Puzzle są ogromne, długo niezłączalne,
ale krok po kroku - Ona wciąż pięknieje.
Pragnienia nieskromne - ciągle odnawialne,
nie schodzą z widoku - choć los się z Nas śmieje.
Składane są w jedność - przez rzeki istnienia,
przez wieczność błękitu - spoglądając w górę...
Między nimi wierność - nie do odnowienia...
Widzę wśród zenitu - swoją piękną chmurę....
wtorek, 3 maja 2016
Abyss
Wzniosły niegdyś byt, czyste serce miał.
Życia jego szczyt - wiedział, czego chciał.
Przy nim jego skarb - on był w swym rozkwicie.
Ciepłe barwy farb, malowały życie.
Ubrany w Jej ciepło, przed sobą miał świat.
uczucie w nim skrzepło, na nieskończoność lat...
Był młody, tak zdolny... - przewyższał otoczenie,
od zepsucia wolny, spełniał swe marzenie.
Umysł jasny, czysta dusza - wiedział co ma czynić.
Zgubi drogę, którą rusza? - siebie będzie winić.
Jeden krok by żyć szczęśliwie - tylko jeden krok...
Los ukarał obrzydliwie... w przepaść zrobił skok...
Ciemność nagle, dookoła - serce czuje chłód...
Choć sumienie wciąż go woła - daremny to trud.
Otchłań budzi jego lęki - chce promieni słońca.
Walczy - w myślach ma Jej wdzięki - lecz nie widzi końca.
Dna nie widać... nie upada... - spada długo tak...
smutek, rozpacz nim owłada - czeka wciąż na znak.
Dookoła jest samotność - nie widzi nikogo.
Tylko szczęścia swą ulotność - Ją wspomina błogo...
Z każdym dniem, jest coraz głębiej - minęły już lata...
żal i smutek go pochłania - boli Jej utrata.
wciąż nie widać końca lotu - ku destrukcji jego.
Lecz on szuka wciąż powrotu, szuka ciepła swego...
W swoim locie, ciągle wierzy - że Ona go złapie.
Znów swe serce Jej powierzy - znów na szczyt się wdrapie.
Dzisiaj spada, trzęsie z zimna - jest już nisko tak...
Ona nic mu nie jest winna - ma swój własny szlak...
Kiedy o dno się rozbije? Lub zakończy drogę?
"Może ciepłem go okryję? Może mu pomogę?"
W swojej głowie tą iluzję, słowa fikcji słyszy,
jego serce ledwo ciepłe, nadal dla Niej dyszy.
Będzie zawsze, bo zakrzepła w nim już po wsze czasy.
I odzyska kiedyś ciepło - wszelkie jego krasy.
Wyjdzie z cienia - ku światłości, będzie ponad ludzi.
Rzuci uśmiech swej przeszłości - lepszy się obudzi...
Życia jego szczyt - wiedział, czego chciał.
Przy nim jego skarb - on był w swym rozkwicie.
Ciepłe barwy farb, malowały życie.
Ubrany w Jej ciepło, przed sobą miał świat.
uczucie w nim skrzepło, na nieskończoność lat...
Był młody, tak zdolny... - przewyższał otoczenie,
od zepsucia wolny, spełniał swe marzenie.
Umysł jasny, czysta dusza - wiedział co ma czynić.
Zgubi drogę, którą rusza? - siebie będzie winić.
Jeden krok by żyć szczęśliwie - tylko jeden krok...
Los ukarał obrzydliwie... w przepaść zrobił skok...
Ciemność nagle, dookoła - serce czuje chłód...
Choć sumienie wciąż go woła - daremny to trud.
Otchłań budzi jego lęki - chce promieni słońca.
Walczy - w myślach ma Jej wdzięki - lecz nie widzi końca.
Dna nie widać... nie upada... - spada długo tak...
smutek, rozpacz nim owłada - czeka wciąż na znak.
Dookoła jest samotność - nie widzi nikogo.
Tylko szczęścia swą ulotność - Ją wspomina błogo...
Z każdym dniem, jest coraz głębiej - minęły już lata...
żal i smutek go pochłania - boli Jej utrata.
wciąż nie widać końca lotu - ku destrukcji jego.
Lecz on szuka wciąż powrotu, szuka ciepła swego...
W swoim locie, ciągle wierzy - że Ona go złapie.
Znów swe serce Jej powierzy - znów na szczyt się wdrapie.
Dzisiaj spada, trzęsie z zimna - jest już nisko tak...
Ona nic mu nie jest winna - ma swój własny szlak...
Kiedy o dno się rozbije? Lub zakończy drogę?
"Może ciepłem go okryję? Może mu pomogę?"
W swojej głowie tą iluzję, słowa fikcji słyszy,
jego serce ledwo ciepłe, nadal dla Niej dyszy.
Będzie zawsze, bo zakrzepła w nim już po wsze czasy.
I odzyska kiedyś ciepło - wszelkie jego krasy.
Wyjdzie z cienia - ku światłości, będzie ponad ludzi.
Rzuci uśmiech swej przeszłości - lepszy się obudzi...
czwartek, 28 kwietnia 2016
Smirk
Głębokie westchnienie - spoglądam za siebie.
W mym sercu - wspomnienie, brakuje mi Ciebie.
Choć wszechświat tak wielki - bez Ciebie tak mały.
Z Tobą - każdy dzień był dla mnie doskonały...
Z głębin mego serca - będziesz zawsze tam,
znam Twoją cudowność, Twoje serce znam,
wyciągam wspomnienia, ból sobie zadaję.
Z pierwszego wejrzenia - cały się oddaję.
Słodkie uśmieszki, słodki Twój głosik,
nasze cegiełki, ten nasz wspólny stosik.
Kładliśmy je razem, świat był tak magiczny,
byłaś mym obrazem - dziś tylko lirycznym...
Odpędzałaś smutki, byłaś drogowskazem.
Najpiękniejsza przy mnie - najpiękniejsi razem.
Jesteś wszystkim, zawsze, Twoje moje serce.
Ciebie kochający - trzymałem za ręce.
Bo tylko Ty jedna, poznałaś mą osobę.
Bo tylko Ty jedna, myśli me widziałaś...
Ty jedna widziałaś we mnie swą połowę...
Ty jedna MAgdusiu, dla mnie się oddałaś...
Jednomyślność wciąż - serc naszych melodią.
Oplata jak wąż - wspomnienia je zdobią,
Twoja cudowność - nie do opisania.
Poczuj kiedyś moc, mojego oddania...
W mym sercu - wspomnienie, brakuje mi Ciebie.
Choć wszechświat tak wielki - bez Ciebie tak mały.
Z Tobą - każdy dzień był dla mnie doskonały...
Z głębin mego serca - będziesz zawsze tam,
znam Twoją cudowność, Twoje serce znam,
wyciągam wspomnienia, ból sobie zadaję.
Z pierwszego wejrzenia - cały się oddaję.
Słodkie uśmieszki, słodki Twój głosik,
nasze cegiełki, ten nasz wspólny stosik.
Kładliśmy je razem, świat był tak magiczny,
byłaś mym obrazem - dziś tylko lirycznym...
Odpędzałaś smutki, byłaś drogowskazem.
Najpiękniejsza przy mnie - najpiękniejsi razem.
Jesteś wszystkim, zawsze, Twoje moje serce.
Ciebie kochający - trzymałem za ręce.
Bo tylko Ty jedna, poznałaś mą osobę.
Bo tylko Ty jedna, myśli me widziałaś...
Ty jedna widziałaś we mnie swą połowę...
Ty jedna MAgdusiu, dla mnie się oddałaś...
Jednomyślność wciąż - serc naszych melodią.
Oplata jak wąż - wspomnienia je zdobią,
Twoja cudowność - nie do opisania.
Poczuj kiedyś moc, mojego oddania...
Tylko My
Perły, gwiazdy, cudowności,
wszystko jedno - oczy Twoje,
ponad wszelkie przepiękności,
budzą co dzień serce moje.
Twa natura jest w kosmosie,
niezmierzona Twoja moc.
Wsiąkam Cię jak deszcz na rosie,
myślę, tęsknię wciąż, co noc.
Jesteś wyżej, ponade mną,
nie ma drugiej Mej MAgdusi.
Ciebie kocham, Ciebie jedną,
Ciebie - która mnie odrzuci...
Ciągle patrzę poza siebie,
dawne szczęścia wciąż w mej głowie.
W przyszłość patrzę - lecz bez Ciebie...
Byłem szczery - w każdym słowie.
Widzę dni - wciąż upływają,
widzę lata, choć ulotnie.
Smutki wciąż mi doskwierają,
Życie mija tak zawrotnie...
Czas wciąż płynie, chociaż czekam,
każdą nocą, każdym dniem,
krok ostatni zrobić - zwlekam,
bo pamiętasz - ja to wiem.
Zrobię go i już nie wrócę,
me marzenia w końcu skrócę.
Będę wolny od miłości,
i od życia w samotności.
Lecz nie mogę, bo mam wiarę,
bo Cię znam , bo ukochałem.
Muszę odbyć swoją karę,
Tobie życie me oddałem.
Jesteś jedna we wszechświecie,
"masło me na chlebie"...
Najpiękniejsza, w każdym kwiecie,
Było mi jak w niebie...
wszystko jedno - oczy Twoje,
ponad wszelkie przepiękności,
budzą co dzień serce moje.
Twa natura jest w kosmosie,
niezmierzona Twoja moc.
Wsiąkam Cię jak deszcz na rosie,
myślę, tęsknię wciąż, co noc.
Jesteś wyżej, ponade mną,
nie ma drugiej Mej MAgdusi.
Ciebie kocham, Ciebie jedną,
Ciebie - która mnie odrzuci...
Ciągle patrzę poza siebie,
dawne szczęścia wciąż w mej głowie.
W przyszłość patrzę - lecz bez Ciebie...
Byłem szczery - w każdym słowie.
Widzę dni - wciąż upływają,
widzę lata, choć ulotnie.
Smutki wciąż mi doskwierają,
Życie mija tak zawrotnie...
Czas wciąż płynie, chociaż czekam,
każdą nocą, każdym dniem,
krok ostatni zrobić - zwlekam,
bo pamiętasz - ja to wiem.
Zrobię go i już nie wrócę,
me marzenia w końcu skrócę.
Będę wolny od miłości,
i od życia w samotności.
Lecz nie mogę, bo mam wiarę,
bo Cię znam , bo ukochałem.
Muszę odbyć swoją karę,
Tobie życie me oddałem.
Jesteś jedna we wszechświecie,
"masło me na chlebie"...
Najpiękniejsza, w każdym kwiecie,
Było mi jak w niebie...
wtorek, 26 kwietnia 2016
loneliness
Jestem dzisiaj zagubiony, myśli me zmącone.
Gdzieś mój skarbie wymarzony? myśli przerażone...
Swą samotność mocno wdycham - dookoła las.
Na mą szansę ciągle czyham, miłość wciąż jest w nas.
Patrzę w górę - widzę Ciebie,
piękną chmurę, gdzieś na niebie.
Tak daleko... znam Cię całą,
jaką byłaś - tę wspaniałą.
Jestem dzisiaj w bezsilności, myślę wciąż o Tobie.
czemu muszę żyć w przykrości, zasłużyłem sobie?
Nie chcę skarbów, nie chcę sławy - pragnę tylko Ciebie.
O swą przyszłość mam obawy - nie znajdziemy siebie....
Chcę ponownie się zjednoczyć - z Tobą me Kochanie.
Z Tobą śmiać się, z Tobą droczyć - przeżywam rozstanie...
"Masz czym posmarować chleb?" - znałaś tę odpowiedź...
Jesteś gdzieś daleko tak... piszę swoją spowiedź.
Chciałaś zmiany - lecz "na zawsze" obiecałem.
Twój oddany - właśnie wtedy, serce me oddałem.
Uleciały piękne chwile - ale je złapałem.
Uciekały jak motyle - w sercu je schowałem.
Cofam w czasie, moje myśli.
Żyję w krasie dni przeszłości.
Wiem co dzisiaj mi się przyśni,
Wiem, że wstanę w samotności...
Gdzieś mój skarbie wymarzony? myśli przerażone...
Swą samotność mocno wdycham - dookoła las.
Na mą szansę ciągle czyham, miłość wciąż jest w nas.
Patrzę w górę - widzę Ciebie,
piękną chmurę, gdzieś na niebie.
Tak daleko... znam Cię całą,
jaką byłaś - tę wspaniałą.
Jestem dzisiaj w bezsilności, myślę wciąż o Tobie.
czemu muszę żyć w przykrości, zasłużyłem sobie?
Nie chcę skarbów, nie chcę sławy - pragnę tylko Ciebie.
O swą przyszłość mam obawy - nie znajdziemy siebie....
Chcę ponownie się zjednoczyć - z Tobą me Kochanie.
Z Tobą śmiać się, z Tobą droczyć - przeżywam rozstanie...
"Masz czym posmarować chleb?" - znałaś tę odpowiedź...
Jesteś gdzieś daleko tak... piszę swoją spowiedź.
Chciałaś zmiany - lecz "na zawsze" obiecałem.
Twój oddany - właśnie wtedy, serce me oddałem.
Uleciały piękne chwile - ale je złapałem.
Uciekały jak motyle - w sercu je schowałem.
Cofam w czasie, moje myśli.
Żyję w krasie dni przeszłości.
Wiem co dzisiaj mi się przyśni,
Wiem, że wstanę w samotności...
poniedziałek, 18 kwietnia 2016
Ulotność
Ulotność spraw - przemierzam ciszę.
mdłość wszelkich straw - wciąż Ciebie słyszę.
Ukoić ból - chcę myśleć wciąż...
przeszłość ról - kąsa jak wąż.
Zdarta przeszłość - ciepło znika.
Nasza ciepłość - nas przenika.
Nie została - tylko pustka.
Choć przetrwała - w rękach chustka...
Nie chcę tego - chcę Cię chcieć.
w mych objęciach tylko mieć.
Nie chcę złego - tylko jutra.
Twego piękna - w farbach płótna.
Być kochanym - Twoim być.
Choć przez chwilę - przez ułamek...
Ciebie kochać, z Tobą żyć,
Mieć Twą miłość - choć odłamek.
Jestem Twoim - nie pamiętasz...
pomyśl o mnie... - nie pomyślisz...
Życiem moim - jesteś, piękna,
Czy mnie kiedyś - dziś przemyślisz?
Twoje płótno - to me życie.
Twoje jutro - dla mnie skrycie,
znika nagle - daje męki...
Moje farby - to Twe wdzięki.....
Nie znikają - najcieplejsze.
Przeszywają - piszę wiersze.
Oddać muszę - ma Miłości,
swoją duszę - dla przeszłości...
mdłość wszelkich straw - wciąż Ciebie słyszę.
Ukoić ból - chcę myśleć wciąż...
przeszłość ról - kąsa jak wąż.
Zdarta przeszłość - ciepło znika.
Nasza ciepłość - nas przenika.
Nie została - tylko pustka.
Choć przetrwała - w rękach chustka...
Nie chcę tego - chcę Cię chcieć.
w mych objęciach tylko mieć.
Nie chcę złego - tylko jutra.
Twego piękna - w farbach płótna.
Być kochanym - Twoim być.
Choć przez chwilę - przez ułamek...
Ciebie kochać, z Tobą żyć,
Mieć Twą miłość - choć odłamek.
Jestem Twoim - nie pamiętasz...
pomyśl o mnie... - nie pomyślisz...
Życiem moim - jesteś, piękna,
Czy mnie kiedyś - dziś przemyślisz?
Twoje płótno - to me życie.
Twoje jutro - dla mnie skrycie,
znika nagle - daje męki...
Moje farby - to Twe wdzięki.....
Nie znikają - najcieplejsze.
Przeszywają - piszę wiersze.
Oddać muszę - ma Miłości,
swoją duszę - dla przeszłości...
czwartek, 14 kwietnia 2016
Sailor MJ
Byłeś marynarzem, przemierzałeś morza,
świeciła się świeca, nadziei płomieniem.
Myślałeś szeroko, w marzeniach twych - przestworza,
Chciałeś walczyć, ze swoim przeznaczeniem...
Człowiekiem byłeś wielkim, ciężko pracowałeś,
kochałeś tak mocno - lecz znokautowała.
By godnie żyć - zawsze się starałeś.
lecz nie ma już Ciebie - bo kochać przestała.
Nauczycielem byłeś, kolegą mym, wzorem,
Twa miłość do niej na pewno wciąż trwa.
Ta miłość stała się Twoim utworem,
grała w Twoim sercu, i pewnie nadal gra...
Twa świeca płonęła, dla jednej osoby,
lecz w końcu przygasła, już dłużej nie płonie.
"Tam" - ciesz się bliskością Twej drugiej połowy,
"tam" kochaj, "tam" żyj, "tam" trzymaj ją za dłonie.
Byłeś zawsze twardy, aż do końca drogi.
Wiedziałeś jak walczyć, gdy życie Cię bije.
Niech twa nowa droga, da Ci spokój błogi,
choć płomień już ugasł - w naszych wspomnieniach żyje...
Będzie nam Ciebie brakować Mareczku...
świeciła się świeca, nadziei płomieniem.
Myślałeś szeroko, w marzeniach twych - przestworza,
Chciałeś walczyć, ze swoim przeznaczeniem...
Człowiekiem byłeś wielkim, ciężko pracowałeś,
kochałeś tak mocno - lecz znokautowała.
By godnie żyć - zawsze się starałeś.
lecz nie ma już Ciebie - bo kochać przestała.
Nauczycielem byłeś, kolegą mym, wzorem,
Twa miłość do niej na pewno wciąż trwa.
Ta miłość stała się Twoim utworem,
grała w Twoim sercu, i pewnie nadal gra...
Twa świeca płonęła, dla jednej osoby,
lecz w końcu przygasła, już dłużej nie płonie.
"Tam" - ciesz się bliskością Twej drugiej połowy,
"tam" kochaj, "tam" żyj, "tam" trzymaj ją za dłonie.
Byłeś zawsze twardy, aż do końca drogi.
Wiedziałeś jak walczyć, gdy życie Cię bije.
Niech twa nowa droga, da Ci spokój błogi,
choć płomień już ugasł - w naszych wspomnieniach żyje...
Będzie nam Ciebie brakować Mareczku...
niedziela, 10 kwietnia 2016
Once
Kiedyś wystarczyło, dwoje pięknych słów,
a bez nich również, czuliśmy swe serca.
Dwoje naszych dusz, dwoje naszych głów,
wspomnienie o nas, głęboko się wwierca.
Kiedyś byłaś wszystkim, co mi wystarczało,
kiedyś byłaś - a dzisiaj tak brakuje...
Kiedyś życie tak mocno nie bolało,
dzisiaj sensu jego poszukuję.
Kiedyś budziłaś się w mych marzeniach,
kiedyś szłaś spać, przy myśli mych boku.
Dzisiaj pojawiasz się w moich wspomnieniach,
Dziś już nie dorównałbym Tobie kroku.
Kiedyś powiedziałaś - nie przestawaj kochać.
Kiedyś powiedziałem - nigdy nie przestanę.
Dlatego dziś muszę za Tobą wciąż szlochać,
lecz chcę Ci pokazać moją przemianę.
Jestem już lepszy, jestem dla Ciebie,
wady znikają, wystarczy mi czas.
Chcę byś ze mną czuła się jak w niebie,
by szczęście żyło na zawsze już w nas.
Kiedyś żyłem Tobą, dzisiaj żyć nie mogę.
Kiedyś miałem z kim, dzisiaj jestem sam.
Lecz wciąż wierzę w nas, ciągle widzę drogę,
I będę ją widział - dopóki Ciebie znam...
Bo jesteś mym skarbem, zawsze pięknym tak...
Całe moje życie - usłane Twym życiem.
Chcę Ci oddać miłość, przesłać jakiś znak,
Bo jesteś mego serca najszczerszym odbiciem....
a bez nich również, czuliśmy swe serca.
Dwoje naszych dusz, dwoje naszych głów,
wspomnienie o nas, głęboko się wwierca.
Kiedyś byłaś wszystkim, co mi wystarczało,
kiedyś byłaś - a dzisiaj tak brakuje...
Kiedyś życie tak mocno nie bolało,
dzisiaj sensu jego poszukuję.
Kiedyś budziłaś się w mych marzeniach,
kiedyś szłaś spać, przy myśli mych boku.
Dzisiaj pojawiasz się w moich wspomnieniach,
Dziś już nie dorównałbym Tobie kroku.
Kiedyś powiedziałaś - nie przestawaj kochać.
Kiedyś powiedziałem - nigdy nie przestanę.
Dlatego dziś muszę za Tobą wciąż szlochać,
lecz chcę Ci pokazać moją przemianę.
Jestem już lepszy, jestem dla Ciebie,
wady znikają, wystarczy mi czas.
Chcę byś ze mną czuła się jak w niebie,
by szczęście żyło na zawsze już w nas.
Kiedyś żyłem Tobą, dzisiaj żyć nie mogę.
Kiedyś miałem z kim, dzisiaj jestem sam.
Lecz wciąż wierzę w nas, ciągle widzę drogę,
I będę ją widział - dopóki Ciebie znam...
Bo jesteś mym skarbem, zawsze pięknym tak...
Całe moje życie - usłane Twym życiem.
Chcę Ci oddać miłość, przesłać jakiś znak,
Bo jesteś mego serca najszczerszym odbiciem....
piątek, 8 kwietnia 2016
White Dream
Ty i ja - siedzimy obok siebie.
Trzymam Cię za rękę, potrafię nie puścić...
Wpatrzona jesteś we mnie - a ja wpatrzony w Ciebie.
Do końca snu tego nie mogę dopuścić.
Jesteś jak kiedyś - piękny uśmiech Twój.
Spojrzenie rozbraja, koi, daje radość.
Przy Tobie spokojny taki jest świat mój...
Oddaję w zamian siebie, Twym poświęceniom zadość.
Spowitaś światłością, skrzydła masz anielskie,
długie, czarne włosy, blaskiem przyćmiewają.
Twe ruchy jak kiedyś, są takie nieziemskie,
choć w listopadzie liście opadają.
Jesteś jak ten liść, odleciałaś z wiatrem,
śnisz mi się dzisiaj, skąpana w blasku nocy.
Nie byłaś aktorką - byłaś mym teatrem,
dawałaś mi radość i dodawałaś mocy.
Śnię znowu o Tobie i jesteś odbiciem.
Nie musisz być "kimś" - w mych snach jesteś sobą.
Realnie cudownym jesteś mym przeżyciem,
I śnię - by trzymać się za ręce z Tobą...
Trzymam Cię za rękę, potrafię nie puścić...
Wpatrzona jesteś we mnie - a ja wpatrzony w Ciebie.
Do końca snu tego nie mogę dopuścić.
Jesteś jak kiedyś - piękny uśmiech Twój.
Spojrzenie rozbraja, koi, daje radość.
Przy Tobie spokojny taki jest świat mój...
Oddaję w zamian siebie, Twym poświęceniom zadość.
Spowitaś światłością, skrzydła masz anielskie,
długie, czarne włosy, blaskiem przyćmiewają.
Twe ruchy jak kiedyś, są takie nieziemskie,
choć w listopadzie liście opadają.
Jesteś jak ten liść, odleciałaś z wiatrem,
śnisz mi się dzisiaj, skąpana w blasku nocy.
Nie byłaś aktorką - byłaś mym teatrem,
dawałaś mi radość i dodawałaś mocy.
Śnię znowu o Tobie i jesteś odbiciem.
Nie musisz być "kimś" - w mych snach jesteś sobą.
Realnie cudownym jesteś mym przeżyciem,
I śnię - by trzymać się za ręce z Tobą...
czwartek, 7 kwietnia 2016
Train
Lekki podmuch wiatru, cicha pustka,
wieczór ciemny tak - spowija myśli.
Powietrze marzenia delikatnie muska,
niechaj cudowność ponownie mi się przyśni.
Koleje mazowieckie, już dawno odjechały.
Pustka w sercu, spoglądając w gwiazdy.
Cisza dookoła - dźwięk to jest wspaniały,
Gdzieś tam w oddali, czekają odjazdy.
Samotni ludzie, czasami przechodzą,
gdzieś na tym peronie, duszę zostawili...
Wzrokiem dookoła bezwładnie wciąż wodzą,
czy już swego życia, losu dopełnili?
Siedzę pośród nich i spoglądam w próżnię,
siedzę samotnie i samotność wdycham.
Myślę - czy jeszcze od nich czymś się różnię?
Niespokojnie, Tobą wciąż oddycham.
To miejsce stoi, od dawna zatrzymane.
Czas i przestrzeń, tkwi pośród torów.
Me serce tam zostało, wciąż Tobie oddane,
Lecz już odtrącone, pośród Twych wyborów.
Pociągi już jeżdżą, a słońce już wschodzi,
nadciąga kolejny bez Ciebie mój dzień.
I znowu niewiele bez Ciebie mnie obchodzi,
sam jestem bez duszy, bez Ciebie - jak cień.
Zatrzymałaś wtedy mój pociąg na trwałe...
Lecz ja już zawsze - będę na peronie.
Uczucie na "dworcu wieczności" jest stałe,
Me serce dla Ciebie tylko, MAdziu płonie.
wieczór ciemny tak - spowija myśli.
Powietrze marzenia delikatnie muska,
niechaj cudowność ponownie mi się przyśni.
Koleje mazowieckie, już dawno odjechały.
Pustka w sercu, spoglądając w gwiazdy.
Cisza dookoła - dźwięk to jest wspaniały,
Gdzieś tam w oddali, czekają odjazdy.
Samotni ludzie, czasami przechodzą,
gdzieś na tym peronie, duszę zostawili...
Wzrokiem dookoła bezwładnie wciąż wodzą,
czy już swego życia, losu dopełnili?
Siedzę pośród nich i spoglądam w próżnię,
siedzę samotnie i samotność wdycham.
Myślę - czy jeszcze od nich czymś się różnię?
Niespokojnie, Tobą wciąż oddycham.
To miejsce stoi, od dawna zatrzymane.
Czas i przestrzeń, tkwi pośród torów.
Me serce tam zostało, wciąż Tobie oddane,
Lecz już odtrącone, pośród Twych wyborów.
Pociągi już jeżdżą, a słońce już wschodzi,
nadciąga kolejny bez Ciebie mój dzień.
I znowu niewiele bez Ciebie mnie obchodzi,
sam jestem bez duszy, bez Ciebie - jak cień.
Zatrzymałaś wtedy mój pociąg na trwałe...
Lecz ja już zawsze - będę na peronie.
Uczucie na "dworcu wieczności" jest stałe,
Me serce dla Ciebie tylko, MAdziu płonie.
poniedziałek, 4 kwietnia 2016
In Your Eyes
Tak pięknie patrzysz - lecz na niego.
Jesteś taka piękna - lecz nie mogę wielbić.
Wybrałaś dla siebie, tego odpowiedniego.
W teraźniejszości Twej, pragnę się zagłębić.
Lecz na darmo piszę, chociaż mocno czuję.
Lecz na darmo wierzę, choć będę zawsze już...
Wciąż Cię wzrokiem na świecie poszukuję,
spoglądam na ocean, pośrodku mych mórz.
Widzę Ciebie piękną, taką idealną,
widzę swoją przyszłość, niewart Twego piękna.
Jesteś najlepszą, tak nieosiągalną,
Choć wola ma silna, to dusza tak miękka...
I jestem teraz sam, choć znam Cię tak dobrze.
I miłość przesyłam, przesyłam Ci szczodrze.
Chcę Cię uszczęśliwiać, choć telepatycznie,
Chcę Ci dawać szczęście, choć tylko lirycznie.
MAgdusio MA cudowna, żyj w dobrobycie.
MAgdusio MA na zawsze, wyzwól się z mocy...
Niech każde szczęśliwe będzie Twe przeżycie,
nieważne, że ciężko jest mi każdej nocy...
Jesteś wyjątkowa, zignoruj cały świat,
żyj tylko dla siebie, i nie spoglądaj w tył.
Pędź przed siebie - tak dojrzewa kwiat,
lecz proszę, pamiętaj - ktoś w Twoim sercu był...
Jesteś taka piękna - lecz nie mogę wielbić.
Wybrałaś dla siebie, tego odpowiedniego.
W teraźniejszości Twej, pragnę się zagłębić.
Lecz na darmo piszę, chociaż mocno czuję.
Lecz na darmo wierzę, choć będę zawsze już...
Wciąż Cię wzrokiem na świecie poszukuję,
spoglądam na ocean, pośrodku mych mórz.
Widzę Ciebie piękną, taką idealną,
widzę swoją przyszłość, niewart Twego piękna.
Jesteś najlepszą, tak nieosiągalną,
Choć wola ma silna, to dusza tak miękka...
I jestem teraz sam, choć znam Cię tak dobrze.
I miłość przesyłam, przesyłam Ci szczodrze.
Chcę Cię uszczęśliwiać, choć telepatycznie,
Chcę Ci dawać szczęście, choć tylko lirycznie.
MAgdusio MA cudowna, żyj w dobrobycie.
MAgdusio MA na zawsze, wyzwól się z mocy...
Niech każde szczęśliwe będzie Twe przeżycie,
nieważne, że ciężko jest mi każdej nocy...
Jesteś wyjątkowa, zignoruj cały świat,
żyj tylko dla siebie, i nie spoglądaj w tył.
Pędź przed siebie - tak dojrzewa kwiat,
lecz proszę, pamiętaj - ktoś w Twoim sercu był...
niedziela, 3 kwietnia 2016
Remember me
Nie miałem Cię w ramionach, już od wielu lat.
Tak wiele już lat, nie byłaś blisko mnie...
Za mały mój wysiłek, zbyt mały był wkład,
w to by z Tobą żyć, odpędzić co złe.
Nie cofnę już czasu, Ty swoje masz życie,
oddalasz się ode mnie, z każdym jednym dniem.
Lecz moje szczere słowa, mają swe pokrycie,
Kocham Cię na zawsze - i tylko tyle wiem.
Pragnę Twego szczęścia, a jednak chcę dla siebie,
istny to paradoks, czysty mój egoizm.
A może spotkam Cię dopiero w niebie?
A może nic już mych ran nie ukoi?
Chciałbym jedynie, byś mnie pamiętała,
chciałbym być Twą myślą, chociaż czasami.
Jak mocno Cię kocham - chcę abyś wiedziała,
i nie zapomniała tego, co za nami.
Żyj pełnią szczęścia, pod naszym wspólnym niebem,
Bądź przeszczęśliwa, zapomnij o złym.
Choć się nie widzimy, to jesteś moim chlebem,
I nie chcę być złym wspomnieniem Twym.
Masz piękne oczy, cudowne spojrzenie,
i szlachetną duszę, którą dobrze znam.
i choćby nie miało się wypełnić przeznaczenie,
ja wciąż w nadziei, w miłości tej trwam.
.
Tak wiele już lat, nie byłaś blisko mnie...
Za mały mój wysiłek, zbyt mały był wkład,
w to by z Tobą żyć, odpędzić co złe.
Nie cofnę już czasu, Ty swoje masz życie,
oddalasz się ode mnie, z każdym jednym dniem.
Lecz moje szczere słowa, mają swe pokrycie,
Kocham Cię na zawsze - i tylko tyle wiem.
Pragnę Twego szczęścia, a jednak chcę dla siebie,
istny to paradoks, czysty mój egoizm.
A może spotkam Cię dopiero w niebie?
A może nic już mych ran nie ukoi?
Chciałbym jedynie, byś mnie pamiętała,
chciałbym być Twą myślą, chociaż czasami.
Jak mocno Cię kocham - chcę abyś wiedziała,
i nie zapomniała tego, co za nami.
Żyj pełnią szczęścia, pod naszym wspólnym niebem,
Bądź przeszczęśliwa, zapomnij o złym.
Choć się nie widzimy, to jesteś moim chlebem,
I nie chcę być złym wspomnieniem Twym.
Masz piękne oczy, cudowne spojrzenie,
i szlachetną duszę, którą dobrze znam.
i choćby nie miało się wypełnić przeznaczenie,
ja wciąż w nadziei, w miłości tej trwam.
.
sobota, 2 kwietnia 2016
Picture of You
Twe zdjęcie spogląda wciąż na mnie uroczo.
Twe oczy odbiciem są przecudowności.
Uczucia me do Ciebie, z drogi już nie zboczą,
choć Twoje piękne serce już mnie nie gości.
Delikatny uśmiech, podkreśla Twoje wdzieki
określa Twe emocje, lecz tylko ja znam klucz.
Bez Ciebie me życie to czyste są męki...
Ty jedna potrafiłaś w me życie się wczuć.
Wciąż tak przecudowne - Twe włosy falujące...
Cała jesteś piękna, najlepsza we wszechświecie...
Brwi bystre, odpowiedzi wciąż oczekujące,
Nie ma lepszych cech, w żadnej kobiecie.
Charakter Twój był piękny, a jaki jest teraz?
Chciałbym to wiedzieć, bo znam Twoje serce...
Chciałbym pogadać z Tobą jeszcze nieraz.
Chciałbym choć raz, potrzymać Cię za ręce.
Wierzę w przeznaczenie, pomimo wielu lat,
że mogą się zejść wciąż nasze drogi.
Umowne nasze słowa, jak "siostra" czy brat",
nie tracą na sile pomimo całej trwogi.
Pragnę spędzić z Tobą, chociaż jedną chwilę...
Znaczyłaby więcej, niżli milion w totka.
Wciąż we mnie fruwają do Ciebie motyle,
I będę Cię kochać - cokolwiek mnie spotka.
Twe zdjęcie to cudo, charakter to cud.
Ja tęsknię za Tobą... chcę z Tobą być.
Czy cokolwiek warty jest cały mój trud?
Jesteś mą połówką, przy Tobie pragnę żyć.
Twe oczy odbiciem są przecudowności.
Uczucia me do Ciebie, z drogi już nie zboczą,
choć Twoje piękne serce już mnie nie gości.
Delikatny uśmiech, podkreśla Twoje wdzieki
określa Twe emocje, lecz tylko ja znam klucz.
Bez Ciebie me życie to czyste są męki...
Ty jedna potrafiłaś w me życie się wczuć.
Wciąż tak przecudowne - Twe włosy falujące...
Cała jesteś piękna, najlepsza we wszechświecie...
Brwi bystre, odpowiedzi wciąż oczekujące,
Nie ma lepszych cech, w żadnej kobiecie.
Charakter Twój był piękny, a jaki jest teraz?
Chciałbym to wiedzieć, bo znam Twoje serce...
Chciałbym pogadać z Tobą jeszcze nieraz.
Chciałbym choć raz, potrzymać Cię za ręce.
Wierzę w przeznaczenie, pomimo wielu lat,
że mogą się zejść wciąż nasze drogi.
Umowne nasze słowa, jak "siostra" czy brat",
nie tracą na sile pomimo całej trwogi.
Pragnę spędzić z Tobą, chociaż jedną chwilę...
Znaczyłaby więcej, niżli milion w totka.
Wciąż we mnie fruwają do Ciebie motyle,
I będę Cię kochać - cokolwiek mnie spotka.
Twe zdjęcie to cudo, charakter to cud.
Ja tęsknię za Tobą... chcę z Tobą być.
Czy cokolwiek warty jest cały mój trud?
Jesteś mą połówką, przy Tobie pragnę żyć.
czwartek, 31 marca 2016
Sadness
Nieziemsko piękne, Twoje jest oblicze.
Wspominam Cię najlepiej, wspominam Kochanie...
Chcę abyś miłości mej czuła okrycie,
i w końcu mnie spotkała, zmieniła o mnie zdanie.
Jedno jest niezmienne - nieziemsko kocham Cię.
Jedno się nie zmieni - jesteś moim życiem.
Zapomnij co zepsułem - zapomnij to, co złe.
Jesteś mego serca prześlicznym odbiciem.
Chcę Twego uśmiechu, bardziej niż sławy,
pragnę być przy Tobie, bardziej niż żyć.
Rozwiewasz wszelakie złowieszcze obawy,
przy Tobie się zestarzeć chcę, przy Tobie być.
Najcudowniejsza, zupełnie jak anioł.
Nieziemska i kompletnie nie do porównania.
I chociaż mój czas w Twoim życiu stanął,
to poznaj potęgę mojego oddania.
Jesteś wymiarem, jesteś codziennością,
jesteś moim życiem, jesteś mą nadzieją.
Jesteś cudowności też rzeczywistością.
Niech Twe cudowne usta codziennie się śmieją.
Kocham Cię nad życie, kocham bardzo tak!
Kocham w Tobie wszystko, po prostu - bo byłaś.
Z nadzieją wciąż czekam na jakiś Twój znak...
Dziękuję, że szczęściem mnie w życiu obdarzyłaś.
Jesteś taka piękna... prześliczne Twe kolory...
Czy właśnie Twa nieziemskość, tylko mi się śni?
Dla Ciebie ta strona, dla Ciebie utwory,
Dla Ciebie będę pisać, do końca moich dni.
Wspominam Cię najlepiej, wspominam Kochanie...
Chcę abyś miłości mej czuła okrycie,
i w końcu mnie spotkała, zmieniła o mnie zdanie.
Jedno jest niezmienne - nieziemsko kocham Cię.
Jedno się nie zmieni - jesteś moim życiem.
Zapomnij co zepsułem - zapomnij to, co złe.
Jesteś mego serca prześlicznym odbiciem.
Chcę Twego uśmiechu, bardziej niż sławy,
pragnę być przy Tobie, bardziej niż żyć.
Rozwiewasz wszelakie złowieszcze obawy,
przy Tobie się zestarzeć chcę, przy Tobie być.
Najcudowniejsza, zupełnie jak anioł.
Nieziemska i kompletnie nie do porównania.
I chociaż mój czas w Twoim życiu stanął,
to poznaj potęgę mojego oddania.
Jesteś wymiarem, jesteś codziennością,
jesteś moim życiem, jesteś mą nadzieją.
Jesteś cudowności też rzeczywistością.
Niech Twe cudowne usta codziennie się śmieją.
Kocham Cię nad życie, kocham bardzo tak!
Kocham w Tobie wszystko, po prostu - bo byłaś.
Z nadzieją wciąż czekam na jakiś Twój znak...
Dziękuję, że szczęściem mnie w życiu obdarzyłaś.
Jesteś taka piękna... prześliczne Twe kolory...
Czy właśnie Twa nieziemskość, tylko mi się śni?
Dla Ciebie ta strona, dla Ciebie utwory,
Dla Ciebie będę pisać, do końca moich dni.
niedziela, 27 marca 2016
old things
Ból po Tobie, jest wciąż tak silny...
powraca wciąż do mnie, choć nieregularnie.
Nadziei trop w sercu mym jest zbyt mylny..
Nadzieję porzucić muszę, nieodwracalnie.
Nie umiem, nie mogę - to moja odpowiedź.
Nie chcę Cię tracić, jesteś mym życiem.
Przed samym sobą piszę tę spowiedź,
Ty jesteś życiowym ciepła mym okryciem.
Odległa jak kosmos, a jednak na ziemi,
odległa w uczuciach, tak nieosiągalna.
Czy któryś mój wiersz, w szczęście się przemieni?
Czy moja świadomość jest niepoczytalna?
Wariuję za Tobą, wariuję o Tobie,
postradałem zmysły, bo jesteś w sercu mym.
Próbuję to wszystko przetłumaczyć sobie,
że jestem ten dobry, choć jestem tym złym.
Tęsknota mnie niszczy, za mocno brakuje...
Odczuwam tak silnie, pustkę samotności...
Wciąż Ciebie w marzeniach swoich oczekuję...
Wciąż goszczę Cię w sercu, choć mnie nikt nie gości.
Jesteś dla mnie wszystkim, jesteś moim życiem.
Jesteś mą poezją, jesteś i już będziesz.
Nie jest to być może, zbyt wielkim odkryciem,
Od zawsze jesteś ze mną, dookoła, wszędzie.
Każdego dnia, myśli me zajmujesz.
Każdego dnia, ja Tobie serce dam.
Każdego dnia, mą miłość otrzymujesz,
choć jestem Ci obcy.. choć jestem całkiem sam...
powraca wciąż do mnie, choć nieregularnie.
Nadziei trop w sercu mym jest zbyt mylny..
Nadzieję porzucić muszę, nieodwracalnie.
Nie umiem, nie mogę - to moja odpowiedź.
Nie chcę Cię tracić, jesteś mym życiem.
Przed samym sobą piszę tę spowiedź,
Ty jesteś życiowym ciepła mym okryciem.
Odległa jak kosmos, a jednak na ziemi,
odległa w uczuciach, tak nieosiągalna.
Czy któryś mój wiersz, w szczęście się przemieni?
Czy moja świadomość jest niepoczytalna?
Wariuję za Tobą, wariuję o Tobie,
postradałem zmysły, bo jesteś w sercu mym.
Próbuję to wszystko przetłumaczyć sobie,
że jestem ten dobry, choć jestem tym złym.
Tęsknota mnie niszczy, za mocno brakuje...
Odczuwam tak silnie, pustkę samotności...
Wciąż Ciebie w marzeniach swoich oczekuję...
Wciąż goszczę Cię w sercu, choć mnie nikt nie gości.
Jesteś dla mnie wszystkim, jesteś moim życiem.
Jesteś mą poezją, jesteś i już będziesz.
Nie jest to być może, zbyt wielkim odkryciem,
Od zawsze jesteś ze mną, dookoła, wszędzie.
Każdego dnia, myśli me zajmujesz.
Każdego dnia, ja Tobie serce dam.
Każdego dnia, mą miłość otrzymujesz,
choć jestem Ci obcy.. choć jestem całkiem sam...
piątek, 18 marca 2016
Darkness
Mrok rośnie w mym sercu, a rana na duszy,
spoglądam przed siebie i nic nie dostrzegam.
Moja silna wola, codziennie się kruszy,
Od normy i społeczeństwa wciąż odbiegam.
I nie chcę być jak wy, nie chcę być zwyczajny.
Chcę spełnić swe sny, przez los nieposkramialny.
Wierzyć w to co robię i do przodu kroczyć,
trzymać się miłości i z niej już nie zboczyć.
Jak nowy gatunek, zupełnie wyjątkowy,
jak ptak wciąż wolny, swobodnie latając...
Dla przeszkód - być jak granat odłamkowy,
sto procent dla bliskich - po prostu się starając.
Przeżywam was jeszcze, serce me ciemnieje,
muszę was wyrzucić, jesteście szkodnikiem.
Bo los w waszych ustach wciąż się ze mnie śmieje,
zastąpię was przeszłości, szczęścia mym pomnikiem.
Światłość była kiedyś, dzisiaj tylko mrok.
Ludzie fałszywi - udają moje życie...
Muszę ponownie wykonać wielki skok...
Znaleźć w swej duszy Twoje znów odbicie...
Chcę znowu byś była, całością ostateczną,
chcę znowu byś czarowała wszystkie moje sny.
Wciąż bądź tym kim jesteś, miłością moją wieczną,
Bo życie me to jestem ja - i jesteś Ty.
spoglądam przed siebie i nic nie dostrzegam.
Moja silna wola, codziennie się kruszy,
Od normy i społeczeństwa wciąż odbiegam.
I nie chcę być jak wy, nie chcę być zwyczajny.
Chcę spełnić swe sny, przez los nieposkramialny.
Wierzyć w to co robię i do przodu kroczyć,
trzymać się miłości i z niej już nie zboczyć.
Jak nowy gatunek, zupełnie wyjątkowy,
jak ptak wciąż wolny, swobodnie latając...
Dla przeszkód - być jak granat odłamkowy,
sto procent dla bliskich - po prostu się starając.
Przeżywam was jeszcze, serce me ciemnieje,
muszę was wyrzucić, jesteście szkodnikiem.
Bo los w waszych ustach wciąż się ze mnie śmieje,
zastąpię was przeszłości, szczęścia mym pomnikiem.
Światłość była kiedyś, dzisiaj tylko mrok.
Ludzie fałszywi - udają moje życie...
Muszę ponownie wykonać wielki skok...
Znaleźć w swej duszy Twoje znów odbicie...
Chcę znowu byś była, całością ostateczną,
chcę znowu byś czarowała wszystkie moje sny.
Wciąż bądź tym kim jesteś, miłością moją wieczną,
Bo życie me to jestem ja - i jesteś Ty.
niedziela, 6 marca 2016
truelove
Prawdziwa jest - jak stal,
wciąż trwa, nieprzerwana,
i choćby spojrzeć w dal,
to wciąż niezapomniana.
Nie złamie jej czas,
nie złamie zranienie.
Na zawsze jest w nas,
te nasze przeznaczenie.
Miłość w nas bije, po kres naszych dni,
jest co dzień z nami, dodaje nam mocy.
Prawdziwa nie znika, na zawsze w nas tkwi,
zsyła melancholię każdej jednej nocy...
I jest tylko jedna, na całe twe życie.
Nigdy nie odzyskasz jej, gdy już straciłeś.
wspominasz nieśmiało, wspominasz ją skrycie,
gdy Ty... gdy Ona... gdy wszystko co przeżyłeś...
Zauroczenie trwa tylko krótką chwilę,
wpada jak burza, każe w siebie wierzyć,
znikają wnet wdzięki, znikają motyle.
A potem zazwyczaj zawód musisz przeżyć.
Odróżnij co było, odróżnij co będzie,
zrozum, że kochać już się nauczyłeś.
Nie szukaj na siłę zauroczenia wszędzie...
Bo miłość poznałeś, już jej uraczyłeś.
Choć Tobie nie dana - na zawsze w sercu Twym...
Żyje wciąż z Tobą - nie warte nic innego.
Nigdy się nie poddaj zauroczeniom złym,
Za Tobą okruchy życia wspaniałego.
Choćby gardziła, nie chciała Cię znać,
choćbyś był już z pamięci wymazany,
to chcesz kochać ją, i ciepło jej dać...
Na życie w samotności jesteś już skazany.
kochałeś i kochasz, i nigdy nie przestaniesz.
I zauroczeniom nigdy się nie poddasz.
Na zawsze już sam z uczuciem tym zostaniesz,
i całe swoje życie, swej miłości oddasz...
wciąż trwa, nieprzerwana,
i choćby spojrzeć w dal,
to wciąż niezapomniana.
Nie złamie jej czas,
nie złamie zranienie.
Na zawsze jest w nas,
te nasze przeznaczenie.
Miłość w nas bije, po kres naszych dni,
jest co dzień z nami, dodaje nam mocy.
Prawdziwa nie znika, na zawsze w nas tkwi,
zsyła melancholię każdej jednej nocy...
I jest tylko jedna, na całe twe życie.
Nigdy nie odzyskasz jej, gdy już straciłeś.
wspominasz nieśmiało, wspominasz ją skrycie,
gdy Ty... gdy Ona... gdy wszystko co przeżyłeś...
Zauroczenie trwa tylko krótką chwilę,
wpada jak burza, każe w siebie wierzyć,
znikają wnet wdzięki, znikają motyle.
A potem zazwyczaj zawód musisz przeżyć.
Odróżnij co było, odróżnij co będzie,
zrozum, że kochać już się nauczyłeś.
Nie szukaj na siłę zauroczenia wszędzie...
Bo miłość poznałeś, już jej uraczyłeś.
Choć Tobie nie dana - na zawsze w sercu Twym...
Żyje wciąż z Tobą - nie warte nic innego.
Nigdy się nie poddaj zauroczeniom złym,
Za Tobą okruchy życia wspaniałego.
Choćby gardziła, nie chciała Cię znać,
choćbyś był już z pamięci wymazany,
to chcesz kochać ją, i ciepło jej dać...
Na życie w samotności jesteś już skazany.
kochałeś i kochasz, i nigdy nie przestaniesz.
I zauroczeniom nigdy się nie poddasz.
Na zawsze już sam z uczuciem tym zostaniesz,
i całe swoje życie, swej miłości oddasz...
piątek, 26 lutego 2016
white raven
Całej Twej dobroci, szlachetnej Twojej duszy,
którą nas darzyłaś - wyrazić wdzięczność chcemy.
Choć wspólny nasz czas, tak szybko się kruszy...
W podzięce, te wersy Tobie oddajemy.
Wspominaj nas miło, uśmiechaj do nieba,
co jawi się barwą munduru smykowego.
I wspieraj się nami, kiedy będzie trzeba.
Życzymy Ci miłości, szczęścia ogromnego.
Czas biegnie do przodu, tak szybko nam znikasz...
marzenia Twe wielkie - my mocno je wspieramy.
Bo w serca wielu ludzi dość mocno przenikasz...
Smyki z Blue City - na zawsze pamiętamy!!!
którą nas darzyłaś - wyrazić wdzięczność chcemy.
Choć wspólny nasz czas, tak szybko się kruszy...
W podzięce, te wersy Tobie oddajemy.
Wspominaj nas miło, uśmiechaj do nieba,
co jawi się barwą munduru smykowego.
I wspieraj się nami, kiedy będzie trzeba.
Życzymy Ci miłości, szczęścia ogromnego.
Czas biegnie do przodu, tak szybko nam znikasz...
marzenia Twe wielkie - my mocno je wspieramy.
Bo w serca wielu ludzi dość mocno przenikasz...
Smyki z Blue City - na zawsze pamiętamy!!!
wtorek, 2 lutego 2016
Samotnik
Pewnego razu, żył sobie samotnik,
Nikogo nie zapraszał, nikogo nie gościł.
Wpatrzony w samotność, myślami w przeszłości,
W bezkresnej pustce swej niezależności.
Gdy nadchodził czas, odwiedzin z zaskoku,
jak wigilia wciąż, nadchodzi co roku.
Do obu tych spraw, miał wątłe mniemania,
on spokoju chciał, czasu niemarnowania.
Wciąż tak właśnie żył, wciąż alkohol pił.
Rozumiał swój świat, na własne sposoby,
i wciąż sercem dla niej mocno tak bił,
nie umiał się wyrwać wciąż z tej żałoby.
Mijały wciąż dnie, mijały wciąż lata,
a on coraz bardziej już pogrążony...
Przeznacza się czas, on jest bezlitosny,
a Ty nie rozumiesz, że jesteś stracony.
Koszmary wciąż tkwią, na dnie twego serca,
tak czarne, okrutne, pastwią się wciąż.
Twych czynów konsekwencji jest to spadkobierca,
i przeszywają Twe żyły - jak wąż.
Zostało Ci to - ten smutek, cierpienie,
i nie łudź się już, że znowu spotkasz mnie.
Taki jest Twój los, na zawsze już sam,
a ja w błogim szczęściu, gdzieś - daleko tam...
Nikogo nie zapraszał, nikogo nie gościł.
Wpatrzony w samotność, myślami w przeszłości,
W bezkresnej pustce swej niezależności.
Gdy nadchodził czas, odwiedzin z zaskoku,
jak wigilia wciąż, nadchodzi co roku.
Do obu tych spraw, miał wątłe mniemania,
on spokoju chciał, czasu niemarnowania.
Wciąż tak właśnie żył, wciąż alkohol pił.
Rozumiał swój świat, na własne sposoby,
i wciąż sercem dla niej mocno tak bił,
nie umiał się wyrwać wciąż z tej żałoby.
Mijały wciąż dnie, mijały wciąż lata,
a on coraz bardziej już pogrążony...
Przeznacza się czas, on jest bezlitosny,
a Ty nie rozumiesz, że jesteś stracony.
Koszmary wciąż tkwią, na dnie twego serca,
tak czarne, okrutne, pastwią się wciąż.
Twych czynów konsekwencji jest to spadkobierca,
i przeszywają Twe żyły - jak wąż.
Zostało Ci to - ten smutek, cierpienie,
i nie łudź się już, że znowu spotkasz mnie.
Taki jest Twój los, na zawsze już sam,
a ja w błogim szczęściu, gdzieś - daleko tam...
Subskrybuj:
Posty (Atom)