niedziela, 21 lipca 2024

Nie patrz

 Nie patrz za siebie - to tylko cień... 

Nie patrz... to tylko leń.

Nie patrz... zatracił siebie

i tak naprawdę nic już nie wie. 


Nie patrz - to wrak człowieka.

Nie patrz - nic już go nie czeka. 

Nie patrz - on egzystuje...

I nic już nie czuje... 


Nie odwracaj się za siebie,

myślami jest już w niebie...

Nie patrz - po prostu nie rób tego. 

On odbił się już od wszystkiego...


Kopał grób tak bardzo długo...

aż poczerniały ręce. 

Nie patrz - to będzie przysługą. 

On nie chce nic więcej.


Nie patrz - on tonie. 

Nie patrz nigdy już. 

Weź w ręce jego dłonie,

i wytrzyj kurz.


Nie patrz - to ostatnie słowa. 

Chłodne serce i chłodna głowa. 

Nie patrz - nie ma go wśród nas...

I tak pochmurnie - zatrzymał się czas.


Naturalny przepis

 Słońca blask, gdzieś tam - w oddali,

morze - od nas tak odległe... 

Żar ogniska - co się pali, 

cienie mroku - tak przebiegłe... 


Czasem namiot pośród lasu,

ciemny mrok i wycie wilka...

Zegar - bez liczenia czasu,

Chwil upojnych jeszcze kilka...  


Czas potrafi czasem stanąć, 

więc wstrzymajmy nasze myśli. 

Bądźmy słodcy, bądźmy cukrem,

bądźmy kwaśni pośród wiśni. 


Bądźmy kwiatem, chłońmy słońce,

bądźmy liściem, opadajmy. 

Myśli chłodne - i gorące,

w naszych sercach utrwalajmy. 


Żyjmy w zgodzie - płyńmy nurtem, 

nie przejmujmy się rozpaczą.

Nie przejmujmy się wciąż jutrem,

liście drzew nam to wybaczą... 


Nie biegnijmy wciąż do przodu, 

śpieszmy - cieszyć się powoli.

Gaśmy piekło w taflach lodu,

by wyzwolić się z niewoli. 


I szukajmy blasku słońca,

tego właśnie nam potrzeba:

Moc uśmiechu i gorąca,

i próbujmy sięgnąć nieba... 


Drzewo życia

 Choć drzewa na zawsze będą w miejscu stały -

- nie zmienią położenia, przykute są do losu

i chociaż pory roku wciąż będą się zmieniały, 

to słuchać wciąż chcemy serc naszych głosu. 


Choć mierzyliśmy wielce, by być ogromni tak...

Chociaż planów naszych były wciąż tysiące... 

Od życia czekaliśmy na jakikolwiek znak, 

a przyszłość i dni wszystkie są takie bolące...


Księżyc czasem wschodzi a czasem zanika,

a życie - jak strzała - czasem nas przenika. 

Czasem nas ukoi a czasem ukuje. 

I każdy jak najlepiej przeżyć je próbuje. 


Lecz czasem brak już sił, i brakuje woli,

czasami ciernie pętają nasze nogi. 

I trzeba wyplątać nam się z nich powoli, 

By dostrzec otwarte przed nami przyszłe drogi. 


Zrozumieć - jak co działa - i na tym się oprzeć,

rozum i serce muszą w parze iść... 

Znaleźć argumenty - by swoje cele poprzeć,

by móc dalej marzyć, planować i śnić. 


By drzewa kołysały się znowu na wietrze,

pomimo swojego stabilnego losu...

By szczęścia uchwycić więcej, troszkę - jeszcze, 

uniknąć od życia zadanego ciosu. 


Tak chcemy - lecz bywa co dzień całkiem różnie.

Starajmy się jednak, by wydobywać złoto,

by starania nasze - nie trafiały w próżnię.

Po to żyjemy, tylko właśnie po to...