sobota, 26 kwietnia 2014

failure

Kiedyś byłem sobą i czułem się tak wielki...
miłością otoczony, nie znałem granic żadnych.
Myślami głęboko w przyszłość wybiegałem,
lecz piękne dni minęły, choć tego nie chciałem.

Dziś jest inaczej, kompletne przeciwieństwo,
już nie wiem kim jestem, oblicz moich wiele...
Próbuję się odnaleźć, sposób życia znaleźć,
zrobić cokolwiek, odzyskać człowieczeństwo.

Jak mam się zachowywać i jaką obrać drogę?
Co czynić by sens staraniom mym nadać?
Jak mam zażegnać całą swoją trwogę?
Co zrobić, by znowu życiem swoim władać?

Odzyskać kontrolę, by los swój odwrócić,
który niełaskawy zawsze dla mnie był.
Jak się przeciwstawić, jak do przodu ruszyć?
Sprawić by smutek z oczu moich zmył?

Nie umiem się pozbawić wszelkiej swej nadziei...
Nie umiem złożyć broni, powiedzieć sobie "dość".
Po prostu się poddać, obrać jedną drogę...
Po prostu - zrozumieć, że życie daje w kość...

Brakuje odpowiedzi na wszelkie me pytania.
Brakuje planu, chęci, motywacji.
Brakuje jakiegokolwiek przekonania.
Wciąż pozostaję w wielkiej konsternacji.

Chcę podjąć walkę, zatracić się w staraniach,
nie mieć czasu myśleć - dawać z siebie wszystko.
W codziennym wysiłku, w codziennnych zmaganiach,
chcę czuć się spełniony, "spełnienia" czuć się blisko.

Odrzucam swe marzenia, tak nieosiągalne,
o swojej kobiecie, co jest mi przeznaczona....
Poświęcam się pracy, oddaję swoje życie.
By czas mi nie pozwolił więcej marzyć skrycie.

Chcę znowu być wolny, bez żadnych oczekiwań,
szczęśliwy swobodą, od marzeń wyzwolony...
Chcę wiedzieć, że robię to, co robić muszę.
I już się nie wzruszę - swych uczuć pozbawiony.

sobota, 19 kwietnia 2014

perdition

Kompletnie oderwany, od rzeczywistości,
błądzę myślami - daleko - w jakim celu?
Wciąż kłębi się we mnie bardzo wiele złości,
frustracja, niepewność, mieszanka odczuć wielu.

Nie wiem już co myśleć i jak mam postępować,
zgubiłem swe zasady, zgubiłem przekonania...
Kompletnie zagubiony - jak mam reagować?
Wciąż, bez odpowiedzi, są moje starania.

Nie wiem już kim jestem, wiele oblicz mych,
objawia się na codzień, zależnie od chwili.
Tak bardzo brakuje mi motywacji Twych...
brakuje mi kogoś, kto życie me umili...

Choć bez woli walki - podążam wciąż do przodu,
a życie rozszarpuje mnie - bez zawahania.
Myślami nieustannie dopatruję się powodu,
by marzyć, by wciąż sens miały me starania.

Serce me tak wielkie, jak zawsze - bez zmiany,
a jednak tak bardzo boli - dlaczego?
Czym sobie zawiniło? Czy zły los mi pisany?
Być może nieświadomie, czyniłem wiele złego?

Wsłuchuję się w deszcz... dziś on jest moim chlebem.
Pamięć ma wspomina, co niegdyś powiedziałem.
Nieważne gdzie - lecz pod wspólnym niebem....
Głos ciszy przymawia. Tak bardzo Cię kochałem...

Dziś siedzę samotnie i chcę cofnąć czas.
Będziesz w moim sercu, do końca moich dni.
Wspominam, jak wiele łączyło niegdyś nas...
To w głowie, we wspomnieniach... to w życiu moim tkwi.