środa, 12 grudnia 2018

Gdybym

Gdybym Cię tak nagle spotkał,
gdyby los mi to powiedział...
Spojrzał, w czarne oczy Kotka,
co ja bym Ci odpowiedział?

Że Ci życzę szczęścia w życiu?
Że Cię kocham - w swym ukryciu?
Że nie piszę - bo tak wolisz?
Że wciąż płaczę wśród niedoli?

Spojrzałbym, w twe czarne oczy,
spojrzałbym na szczęścia kraniec...
gdzieś tam - moja miłość kroczy,
gdzieś tam - nasz ostatni taniec...

Byłbym mały, słaby - nikim...
stojąc naprzeciw Anioła.
Dławiłbym cierpienia krzyki,
choć me serce krwawi! Woła!

Zostań proszę! Przy mym boku...
I nie znikaj nigdy już!
Ukojenie daj  - i spokój,
wytrzyj z serca mego kurz.

Wszystko - tylko we śnie bywa,
nigdy nie zobaczę Ciebie...
Rana w sercu mym - cierpliwa,
kiedyś odnajdziemy siebie.

Kiedyś spojrzę w Twoje oczy,
ukojenia przyjdzie czas...
Życie dalej naprzód kroczy...
Lecz w nim nie ma dalej Nas... 

sobota, 18 sierpnia 2018

Mętlik

Mieszanka serca, me obojętności,
przeżarte marzenia, ta zwykła świadomość.
Obłoki, burzowe chmury codzienności,
zgłupiała we łbie wiadomość.

Światła wśród rozstajnych dróg,
krzyż nicości -  tylko mętlik.
Żadna wiara, żaden Bóg,
na rozstajnych drogach krętych...

Piach sypiący w oczy srodze,
i bez końca pusty szlak.
Mrok i ciemnność na tej drodze,
wiara gdzieś daleko tak...

Czarne oczy, ciemnej nocy,
nadal czule spoglądają...
W nich jest całe źródło mocy,
lecz codzień się oddalają.

Wszystko to - u szczytu nieba
kochać serce nakazuje.
Może gdzieś - na szczycie drzewa,
szczeście wciaż nas obserwuje?

Może gdzieś daleko tak...
gdzie przestaje śpiewać ptak,
Jesteś - moja ukochana?
Proszę - śnij mi się do rana...

Odgoń pustkę, odgoń trwogi,
niech nie pęta strach me nogi.
Ukoj rany i zwątpienia,
Kocham dźwięk Twego imienia.

Oddaj sens i pokaż drogę,
bo bez Ciebie żyć nie mogę.
Budzę się... to tylko sen...
Mętny znów nastaje dzień...

wtorek, 14 sierpnia 2018

Powrocik

Najprostsze pragnienia, myśli, sny,
ogromnie bolą jak rozczarowanie.
Przeminąć nie może zło - jedynie dni,
wraz z nimi zaś - zgoda na rozstanie.

Stracona - złota gwiazdka z nieba,
utracony - tak idealny raj.
Choć jutro - jakoś wstać będzie trzeba...
Nadziejo - wciaż w mojej duszy graj.

Bij w dzwony, graj nuty,
rytmicznie odtwarzaj me życie.
Choć serce słabe, umysł struty,
daj ze swych nut mi okrycie.

Zagłuszaj moje krzyki, trwogi,
Nie daj mi otworzyć oczu.
Wskazuj wciąż fałszywe drogi,
bym nie skończył na uboczu...

Kłam mi w twarz, bez żalu,
prawda bowiem - bywa tak kojąca...
Szepcz i szepcz mi, pomału...
Bym nie zapomniał Twojego gorąca.

By wciąż czerwienią się mieniła,
ta rana na sercu, co lat wiele temu,
wyrosła, Twe szczęście zakończyła,
a dzisiaj wesoło gra jemu...