środa, 10 grudnia 2014

M.S.

W życiu są piękne jedynie momenty,
ułamki sekundy, ulotne, krótkie chwile.
A każda jedna, w której się pojawiasz,
daje dużo szczęścia, daje go aż tyle...

Uwielbiam rozmowy z Tobą, niczym słońce,
bo dają dużo ciepła i pogodę ducha.
Uśmiechać się potrafi każdy, kto Cię słucha.
Wiersz jeden nie wystarczy - Twych zalet są tysiące.

Chciałbym być kimś lepszym, bo wiele mam wad,
chciałbym być takim, jakim Ty byś chciała.
Wciąż staram się zmienić, na lepszą osobę,
taką która będzie Ci uśmiech dawała.

Każde Twoje słowo, każdy choćby gest,
niezwykły w swej urodzie, nieopisany jest.
Poprawiasz mi humor samą obecnością,
Też chcę Ci go poprawiać, choć nie wiem jeszcze jak.

Wspaniałą jesteś przyjaciółką - tak.
I mogę Ci się zwierzać - ja zaufałem Ci.
Chcę abyś też wiedziała, że też możesz spokojnie,
otwarcie, bez wahania, wszystko mówić mi.

Dziękuję, że mnie znosisz, choć musi to być trudne,
dziękuję, że jesteś, i - że wyjątkowa.
I chociaż moje słowa na pewno są nudne,
to wiedz, że tak jak zawsze - szczere są to słowa.

Choć wiele się zmienia i wciąż mija czas,
wzajemna sympatia wciąż wypełnia nas.
Rytmiczne są Twe słowa niczym serca bicie,
Tak mocno Cię uwielbiam... tak niesamowicie...

czwartek, 6 listopada 2014

strength in the past

Gdy jest bardzo źle, gdy nadzieję tracisz,
spójrz w swoją przeszłość i powiedz co widzisz?
W chwilach gdy życie za mocno przytłacza,
wracaj do przeszłości, czemu się jej wstydzisz?

Tam są Twe wspomnienia, Twe nauki życiowe,
to tam się znajduje na zawsze Twoja dusza...
to tam właśnie życie, dawało Ci lekcje.
I musisz je odrobić - bo życie Cię zmusza.

By stać się kimś lepszym, musisz iść do przodu,
lecz przeszłość jest tym, co naprzód Cię pcha.
To ona napędza, w niej znajdziesz motywację,
choćby była przykra, choćby była zła.

Wyciągasz z niej wnioski i nawet Twe rany,
które w niej odniosłeś, dają Tobie siły.
Rany wzmacniają, choć tak bardzo bolą,
to jednak nie chcesz, by kiedyś się skończyły.

Niby są przykre, sprawiają Ci ból,
lecz jednak nie pragniesz się od nich odcinać.
Czemu? Bo przeszłość napędza Twe życie.
Daje Ci siły, pragniesz ją wspominać.

Wciąż w Twoim sercu jest - co było kiedyś,
lecz tylko dlatego jesteś - kim być masz.
Choć jest to trudne - od tego nie uciekaj.
Wyciągnij z niej wnioski, długo nie zwlekaj.

Spraw, by to, co kiedyś Cię raniło,
i nadal rani, zadając pytania...
stało się Twą siłą, słabości przebiło,
niech nigdy nie idą na marne Twe starania.

Bo jesteś panem losu - choć liściem pośród drzew...
Niech przeszłość Cię zawsze nadzieją pokryje.
Bo słyszysz melodię - przeszłości w sercu śpiew.
Niech to co "było" - "kiedyś" z Tobą żyje.

piątek, 24 października 2014

past in my heart

Widziałem Cię we śnie, tak idealną,
lecz nie podszedłem, byłaś zbyt odległa.
Choć się uśmiechałaś - bałem się zbliżyć,
miłość umie zranić, miłość jest przebiegła.

Następnej nocy, znów sny me nawiedziłaś,
i znów nic nie zrobiłem, bo jesteś jak wiatr.
Przelotna, znikasz szybciej, niż się objawiłaś,
a wciąż jesteś piękna, jak królewski kwiat.

Gdy mija ten sen i jest już rzeczywistość,
tym bardziej nie mogę zbliżyć się do Ciebie,
tym bardziej nieosiągalną dla mnie stajesz się,
a ja myślę o Tobie, przez całe moje dnie.

W nocy mnie nawiedzasz - za dnia też nie odpocznę,
co mogę z tym zrobić? czy chociaż mnie znasz?
Wciąż widzę Cię przede mną, lecz Ty mnie nie dostrzegasz,
a gdy zamykam oczy, wciąż widzę Twoją twarz.

Miłe to uczucie, a sprawia mi ból,
miła jest miłość, a jednak cierpimy.
To za ten paradoks wylewamy łzy,
to za ten paradoks zawzięcie walczymy.

Jedno serce, jeden rytm, jedno tylko bicie...
Choć mnie już nie pamiętasz, to w mej pamięci tkwi...
I wciąż Ciebie kocham, niesamowicie.
Bo z mego serca, już nie uciekniesz mi.

środa, 22 października 2014

Idea

Idee które były kiedyś, między nami,
dla Ciebie już nieważne - we mnie wciąż żyją.
Są niesamowite, niesamowitym skarbem...
Ma pamięć niezachwiana - choć myśli się biją.

Wszystkie argumenty, wszelka logika,
nie może mi pozwolić, by wciąż Cię pamiętać.
Tracę swoje życie, świadomy ryzyka.
Chcę myśleć o Tobie, przed Twoim zdjęciem klękać.

Jak jesteś wymarzona... nie opiszę skutecznie.
Jesteś, a nie - "byłaś" - i będziesz na zawsze.
Ulotne wspomnienia o Tobie w sercu mym,
Jak Twoje zapewnienia - będą trwać wiecznie.

Lecz czuje się bezsilny, bo czuję również gniew,
i nic z nim nie zrobię, tracę cząstkę Ciebie...
Wartości Twe znikają... zawistny we mnie śpiew.
Chciałbym Cię odnaleźć, choćbyś była w niebie...

Niezrozumienie wszystkich... kto zrozumieć chciał?
Większość nie chciała - zostałem całkiem sam.
Świat ten już dawno zakończyć się miał...
A wciąż Ciebie kocham, w marności swej trwam.

To nie kwestia czasu, to wieczność nadchodzi.
Surowa, gorzka, pełna łez niemocy.
Nadzieja ciągle serce moje zwodzi,
a rzeczywistość trwa w swej przemocy.

Chciałbym Cię objąć, ostatni już raz.
Pamiętaj - me serce wciąż bije dla Ciebie.
Chciałbym przeżyć szczęcie, lecz minął mój czas.
Chciałbym być szczęśliwy, razem z Tobą w niebie...

piątek, 19 września 2014

Reality

W ciężkich czasach, przyszło mi dziś żyć,
niepewny swych wyborów, nie wiem co mam robić.
Lecz muszę iść naprzód, jakoś muszę żyć,
choć miłość nie będzie życia mego zdobić.

Przyjaciel mój - niegdyś bardzo bliski mi,
idzie w drugą stronę, oddala się codziennie.
Nie mogę się nim cieszyć, choć we wspomnieniach tkwi,
Nie wielbię jak kiedyś - i wiem, że wzajemnie.

Oddala się przeszłość, którą tak ceniłem,
oddala się wszystko co było mi bliskie.
Jak wszelkie wartości, w które wierzyłem,
były nieuchwytne - tak bardzo śliskie.

Nic już nie daje poczucia wolności,
nie daje nic szczęścia, choćby zamiennego...
Narasta frustracja, uczucie mej złości,
nie umiem udowodnić wartości życia swego.

Poznaję nowych ludzi, odkrywam horyzonty,
choć bliskie się wydają, to nic w nich szczególnego...
Na różne sposoby, na różne działam fronty,
nie mogę zmienić fatum, swego losu złego.

Wiele błędów za sobą zostawiłem,
wiele miłych chwil, w sercu mym zostanie...
Czasu już nie zmienię, przyszłości nie zmieniłem,
lecz wołam o dni lepsze - marne me wołanie...

Więc tkwię w tej pustce, wciąż się pogrążając,
w pustce, beznadziei, bez planu na przyszłość.
Niczego nie osiągnę, po prostu się starając,
bo takie moje fatum, to moja rzeczywistość...

sobota, 23 sierpnia 2014

meaning of happiness

Niezbadany, odległy jest sens naszego życia,
wciąż siebie pytamy, choć odpowiedzi brak...
gdzie leży kres, gdzie cel naszej podróży?
Czy życie odpowie? czy da nam jakiś znak?

Dlaczego codziennie witamy nowy dzień?
Budzimy się - choć z trudem - do przodu wciąż idziemy.
czego szukamy w kolejnym każdym dniu?
czym jest nasze szczęście i czy je odnajdziemy?

Czy słońce, ziemi skrawek i poezji łyk,
nie starczy nam, by szczęśliwym być człowiekiem?
Czy miłość jest niezbędna, by sens życiu nadać?
Przecież - tak jak szczęście - cierpienie może zadać.

Jednak, czy bez niej, można wprost powiedzieć,
że szczęście nas ogarnia, w pełnej swojej krasie?
czy bez niej się śmiejemy i przenosimy góry?
Królowa wszystkich uczuć, na naszej życia trasie.

Mijamy ją tak często, nie zdając sobie sprawy,
że gdzieś nam umknęła, w naszym życia pędzie.
Tak często mija nas, nie można jej dogonić...
Lecz wciąż jest obecna, dookoła, wszędzie.

I każdy jej pragnie, choćby się zapierał,
bo jest najwspanialszym ze wszystkich świata darów.
Nikt jej się nie oprze, jej nikt nie wybierał,
po prostu jej ulegasz, pochłania Cię ciepło.

Dlatego żyjemy? By ciepło to poczuć?
Niektórych ogarnia i już nie przestaje...
Niektórych na krótko - ulotne to szczęście,
lecz bez niej zbyt puste wydaje się życie...

A gdy - ta prawdziwa - już raz przeminęła,
to sens życia znika, zostają nadzieje...
Szukamy pocieszenia, że będzie kolejna,
Lecz z każdym jednym dniem, nadzieja maleje.

I znowu szukamy, gdzie cel, gdzie nasz sens?
By dalej walczyć, by do przodu kroczyć?
Zamiast się pogodzić i cieszyć wspomnieniami,
zrozumieć - że to, co najlepsze - już za nami...

wtorek, 1 lipca 2014

smykowa ekipa

Bożenka, kasjerka nasza, nieoceniona.
Cudowna w swym fachu, zawsze uśmiechnięta.
Kobieta pozytywnie jest to nastawiona,
Jej nie da się zapomnieć, ją zawsze się pamięta.

Alicja Turkot, żona wymarzona,
bardzo pracowita, niezastąpiona.
Kobieta niezwykła,  zawsze niestrudzona,
Wodę w wino zamienić nawet zdoła.

Jest i Katarzyna, szefowa z krwi i kości,
pilnuje nas jak dzieci, wyznacza nasze cele...
Nie widać w niej agresji, nie widać po niej złości,
Cudowna kierowniczka, Jej zawdzięczamy wiele...

Jest również i Oscardo, Snowfieldem również zwany.
Charakter niczym ojciec chrzestny wszystkim znany.
Nie wejdziesz mu na głowę, więc nawet nie łódź się,
on zniszczy Cię psychiką, więc opamiętaj się.

Mamy też Pawełka, co jest na magazynie.
Z nim każdy chce się napić, z nim każdy popłynie...
Ziomalek z niego niezły, to przyznać szczerze trzeba.
Swój chłop, na pewno nie pójdzie do nieba :)

Jest Ornoch Natalka, cudowna nasza dusza,
bez Niej cały smyk od razu się wykrusza.
Uroda, charakter... wiele ma przymiotów,
lecz jej nie denerwuj - unikniesz kłopotów.

Z nami jest też Adam, co metalu słucha,
Wyspiarskie klimaty, nie siada na nim mucha.
Z nim konie kraść możesz, jest wyluzowany,
ma swój własny styl i z niego jest znany.

Jest i przebojowość - jest nasza Karolina,
której nie podskoczysz, przed którą respekt masz.
Pracuje jak maszyna, wspaniała to dziewczyna,
nasz wzór - Ty Ją respektem zawsze darz!

Iwonka, gwiazdeczka nasza smykowa.
Jak Messi w barcelonie, klasa sama w sobie...
Najlepsza we wszystkim, po prostu wyjątkowa.
Jak czegoś nie wiesz - doradzi zawsze Tobie.

Anecia "Kusaczka", pozytyw wnosi wielki,
daje nam uśmiech, rozweseli Cię.
Poprawia humor, leczy problem wszelki,
jest jak cicha woda, a jednak brzegi rwie..

I Ania  nasz „Lisek”, bywa zakręcona,
zawsze uśmiechnięta jest z niej kobita.
Bardzo pozytywna, nigdy zasmucona,
dwie prace na raz ciągnie, bardzo pracowita.

Jest i Paweł Dębski, choć przez krótki czas,
wpasował się w ekipę i do przodu kroczy.
Zostanie tu na długo, bo jest już jednym z nas.
Bo to jest słuszna droga i już z niej nie zboczy.

Jest i Paula Klóska, promyczek nasz.
Od dawna z nami, zawsze wierna nam.
Wnosi ogrom ciepła, im dłużej ją znasz...
...tym więcej go zażywasz - jej uśmiech też swój dasz!

Mamy też Patrycję, diamencik nasz nowy,
z niej będą ludzie, już teraz to widzę.
I nie odejdzie od nas, nie ma nawet mowy,
bo ją polubiłem i tego się nie wstydzę.

I Zuza jest z nami, a w smyku od dawna...
wprowadza dobry klimat, jest już objawieniem
przybyła i plusy zbiera, już jest sławna!
Pogodna jest i to - nazywam wzmocnieniem.

Na koniec nasz król, Włoda go zowią.
Don Corleone, cichy prezes nasz.
Wielkie jego słowa - niech ludzie się dowią!
Łukasza musisz znać... na pewno go znasz!

Nasz Smyk - jak to praca, ciężka czasem bywa,
I czasem żyć z nim trudno - lecz bez niego nudno.
Ekipa to zgrana, z nią co dzień się przebywa...
Jej nie zastąpię za nic, walczymy zawsze razem!

Dla Smykowej ekipy z Promenady!

I chociaż kiedyś rozejdziemy się, pamięć pozostanie na zawsze!!!

piątek, 30 maja 2014

A.D. last time...

Ostatni raz, pragnę podziękować,
za Twoją obecność, cudowny uśmiech Twój...
Słów kilka pragnę Tobie ofiarować,
gdyż jesteś wyjątkowa i tak właśnie się czuj.

Twe słowa i gesty, były tak kojące...
sprawiały przyjemność, w każdym swym detalu.
Dawały wiele ciepła, jak wiele daje słońce,
cień wszystko ogarnia, oddalasz się pomału...

Dziękuję za Twe oczy, uroki Twe zdobiące,
magią obdarzone, zmysły czarujące.
Raczyłaś nimi ludzi, działałaś na ich serca...
spojrzenie Twe jak śruba, w marzenia się wwierca.

Dziękuję za cały spędzony z Tobą czas,
za Twoją cierpliwość wobec mej osoby.
Że byłaś i będziesz na zawsze w mej pamięci.
Noszę Cię w mym sercu pomimo Twej niechęci.

I to już się nie zmieni, na zawsze będziesz tam,
a Tobie życzę szczęścia i wszelkiej pomyślności.
Choć będę daleko i będę całkiem sam,
to pragnę Twego szczęścia, życia w okazałości.

Dziękuję, że byłaś, i - że tak cudowna.
Dziękuję za wszystko, ja nie zapomnę Cię.
Też o mnie nie zapomnij, pamiętaj o osobie,
co chciała być Ci bliska, starała o to się.

Odchodzisz - tak gorzko smakuje rozstanie...
Zaczynasz nowy rozdział w swoim życiu,
kolejne stawiasz cele, kolejne wyzwanie,

...i nie wiem jak skończyć bo sie wzruszyłem więc pamiętaj że zawsze będę trzymać za Ciebie kciuki.

środa, 21 maja 2014

A.D.

Zawróciłaś mi w głowie i dobrze o tym wiesz.
Twój pierwszy uśmiech zalega w mojej głowie.
Twój wzrok czaruje, wciąż wwierca się w me serce...
Chcę z Tobą spędzać czas, nie pragnę dziś nic więcej...

Każda sekunda, w której jesteś blisko,
tak cieszy, raduje me zranione serce.
Ty jesteś najważniejsza, dla Ciebie zrobię wszystko...
Tak chciałbym Cię przytulić, potrzymać za ręce...

Wierny swym uczuciom do Ciebie, wciąż się staram,
by być przy Tobie blisko, choćbyś mną gardziła...
Choćbym był jedynie kimś, kogo znasz,
wciąż robię co mogę, by widzieć Twoją twarz.

I choćbym miał na zawsze pozostać niespełniony,
to chwytam każdą chwilę z Tobą, chwytam szczęście.
Każda jego cząstka, to cud nieposkromiony.
Mym cudem jesteś Ty, Twe - wszystkie są me sny.

I zasnąć nie mogę, nocy każdej czuwam,
wciąż myślę o Tobie i przestać nie mogę.
Przy Tobie niczym ptak, wśród obłoków fruwam,
i wszystko jest możliwe, wskazujesz mi drogę.

Jesteś motywacją mą i moją mocą.
Dajesz mi tak wiele... a nawet o tym nie wiesz.
Gdy księżyc wznosi się na niebie nocą,
spoglądam nań i myślę, czy Ty spoglądasz też.

Choć w głębi mego serca, czuję co być może...
że nadjeść może koniec i że opuścisz mnie...
nie zmieni się jednak, co do Ciebie czuję....
I w sercu nosić będę, na zawsze - kocham Cię.

sobota, 26 kwietnia 2014

failure

Kiedyś byłem sobą i czułem się tak wielki...
miłością otoczony, nie znałem granic żadnych.
Myślami głęboko w przyszłość wybiegałem,
lecz piękne dni minęły, choć tego nie chciałem.

Dziś jest inaczej, kompletne przeciwieństwo,
już nie wiem kim jestem, oblicz moich wiele...
Próbuję się odnaleźć, sposób życia znaleźć,
zrobić cokolwiek, odzyskać człowieczeństwo.

Jak mam się zachowywać i jaką obrać drogę?
Co czynić by sens staraniom mym nadać?
Jak mam zażegnać całą swoją trwogę?
Co zrobić, by znowu życiem swoim władać?

Odzyskać kontrolę, by los swój odwrócić,
który niełaskawy zawsze dla mnie był.
Jak się przeciwstawić, jak do przodu ruszyć?
Sprawić by smutek z oczu moich zmył?

Nie umiem się pozbawić wszelkiej swej nadziei...
Nie umiem złożyć broni, powiedzieć sobie "dość".
Po prostu się poddać, obrać jedną drogę...
Po prostu - zrozumieć, że życie daje w kość...

Brakuje odpowiedzi na wszelkie me pytania.
Brakuje planu, chęci, motywacji.
Brakuje jakiegokolwiek przekonania.
Wciąż pozostaję w wielkiej konsternacji.

Chcę podjąć walkę, zatracić się w staraniach,
nie mieć czasu myśleć - dawać z siebie wszystko.
W codziennym wysiłku, w codziennnych zmaganiach,
chcę czuć się spełniony, "spełnienia" czuć się blisko.

Odrzucam swe marzenia, tak nieosiągalne,
o swojej kobiecie, co jest mi przeznaczona....
Poświęcam się pracy, oddaję swoje życie.
By czas mi nie pozwolił więcej marzyć skrycie.

Chcę znowu być wolny, bez żadnych oczekiwań,
szczęśliwy swobodą, od marzeń wyzwolony...
Chcę wiedzieć, że robię to, co robić muszę.
I już się nie wzruszę - swych uczuć pozbawiony.

sobota, 19 kwietnia 2014

perdition

Kompletnie oderwany, od rzeczywistości,
błądzę myślami - daleko - w jakim celu?
Wciąż kłębi się we mnie bardzo wiele złości,
frustracja, niepewność, mieszanka odczuć wielu.

Nie wiem już co myśleć i jak mam postępować,
zgubiłem swe zasady, zgubiłem przekonania...
Kompletnie zagubiony - jak mam reagować?
Wciąż, bez odpowiedzi, są moje starania.

Nie wiem już kim jestem, wiele oblicz mych,
objawia się na codzień, zależnie od chwili.
Tak bardzo brakuje mi motywacji Twych...
brakuje mi kogoś, kto życie me umili...

Choć bez woli walki - podążam wciąż do przodu,
a życie rozszarpuje mnie - bez zawahania.
Myślami nieustannie dopatruję się powodu,
by marzyć, by wciąż sens miały me starania.

Serce me tak wielkie, jak zawsze - bez zmiany,
a jednak tak bardzo boli - dlaczego?
Czym sobie zawiniło? Czy zły los mi pisany?
Być może nieświadomie, czyniłem wiele złego?

Wsłuchuję się w deszcz... dziś on jest moim chlebem.
Pamięć ma wspomina, co niegdyś powiedziałem.
Nieważne gdzie - lecz pod wspólnym niebem....
Głos ciszy przymawia. Tak bardzo Cię kochałem...

Dziś siedzę samotnie i chcę cofnąć czas.
Będziesz w moim sercu, do końca moich dni.
Wspominam, jak wiele łączyło niegdyś nas...
To w głowie, we wspomnieniach... to w życiu moim tkwi.

czwartek, 6 marca 2014

just AD...

Pojawia się znowu, pobudza do działania,
uderza do głowy, nęka myśli, sny...
Radują mnie marzenia, radują me starania,
Ja jestem Twą połówką, czy moją jesteś Ty?

Cudowna jak niegdyś, cudowne jej uroki.
Miłość, tak niezwykła, ponownie w sercu mym.
Kolejne, ku moim marzeniom, wielkie kroki...
Chcę z Tobą się połączyć i z serca biciem Twym.

Stanowić stałą jedność, tak nienaruszalną.
Bezgraniczną, na zawsze.. na dobre i na złe.
Mieć w sercu po wsze czasy, miłość niepowtarzalną,
Czuć Twoje gładkie dłonie, czuć zawsze ciepło Twe.

Codziennie nokautujesz mnie, swoim spojrzeniem.
Te piękne, czarne oczy, wwiercają się w me serce.
Jak wielkim jest to szczęściem, jak wielkim upojeniem...
Chcę patrzeć w Twoje oczy - nie pragnę dziś nic więcej...

Twój uśmiech taki słodki, powala mnie ponownie,
działa jak nakrotyk, uzależnia silnie.
Gdy mówię że Cię lubię, to mówię to umownie,
bo wiesz, że Ciebie kocham, i wyznać chcę usilnie.

Pigułkę gorzką przełknąć, być może przyjdzie mi?
być może niepotrzebnie, w tę piękną przyszłość wierzę...
Nieważne - swe serce, dziś ofiaruję Ci.
A wspomnień o Tobie, już nic mi nie zabierze.

sobota, 22 lutego 2014

unfulfilled dreams

O ranie, co krzyczy, od paru już lat,
o próbach uciszenia jej - choć bezskutecznych...
myślę nocy każdej, nim sen da ukojenie.
Czy w sercu czuję gniew? Czy może przebaczenie?

O dniach, co mają nadejść, tak bardzo niepewnych,
w strachu pogrążony, wciąż - zgrywam twardziela.
Co jutro się wydarzy? Czy dzień będzie udany?
Czy przez swoje słabości zostanę pokonany?

O wszystkich możliwościach, które występują.
Tak wiele ich jest! Lecz z wielu nie skorzystam....
Tak wiele zrobić mogę, by jutro było lepsze.
Lecz choć pomysłów masa, to mnie nie przekonują...

O swoich marzeniach, tak bardzo odległych,
jak chmura na niebie, której nie dosięgam.
O tym jak je spełnić... - mijają godziny...
Planuję się zmienić, znów zmiany przysięgam.

O dawnych znajomych, którzy przeminęli,
niczym deszczowe opady przelotne.
O wszystkim, czego mogli mnie nauczyć,
o ich marzeniach i tym, czego pragnęli.

O pięknych słowach, które utworzyłem,
dla wspaniałych ludzi, których poznać mogłem.
"Choć kiedyś rozejdziemy się, pamięć pozostanie".
I o tym, że w końcu nadeszło rozstanie.

O pewnej kobiecie, która mnie urzekła,
nie pierwsza, nie ostatnia, lecz co czynić mam?
Czy jutro mam coś zrobić? Czy tylko przeczekać?
Kolejny dzień w marzeniach pogrążony, zwlekać?

O swojej rodzinie, która tak odległa...
O tym jak bardzo na codzień jej brakuje.
Jak wiele mógłbym zdziałać, mając ich przy sobie
i o tym, jak gorzko samotność ma smakuje.

O siostrze ukochanej, którą bardzo cenię,
lecz nie mam jej na codzień - nie skrywam tęsknoty.
O jej wspaniałych cechach i naszych podobieństwach,
I o tym, że przeze mnie, miewała kłopoty.

O kraju tak odległym, a jednak w mym zasięgu,
będącym mym marzeniem - w Irlandii kocham się.
Jak chciałbym tam zamieszkać, rozpocząć nowe życie,
i znów stanąć na nogi, wymazać to co złe.

O wielu innych kwestiach rozważam, zanim usnę.
I usnąć nie mogę, bezsennie mija noc.
Podnoszę się, bez siły, zderzam z codziennością.
Bez wiary, bez ducha - gdzieś uleciała moc...

Gdzie me postanowienia? gdzie plany i marzenia?
Czy wszystko co świadomość ma na myśl przywiodła,
złudzeniem było tylko? mirażem? ukojeniem?
Czy złudna ciemność nocy, zmysły moje zwiodła?

Tak mija noc każda, bezsenność mnie pogrąża,
lecz jest wyjątkowa, ma swoje uroki.
Nasz czas do przodu bezwzględnie podąża,
Każdego w końcu czeka, wieczny sen głęboki.

poniedziałek, 10 lutego 2014

attempt to return

Kiedyś miałeś wszystko i przenosiłeś góry.
Byłeś tak szczęśliwy... niczego Ci nie brakło.
Miłość, przyjaźń, pieniądze, perspektywy.
Spełniałeś swe marzenia i rosłeś ponad chmury.

Nie chciałeś dostrzegać nieuniknionego.
A lecąc samolotem, świat mały się wydawał,
i leżał u Twych stóp, byłeś jego panem.
Lecz nagle przyjść miało bardzo wiele złego.

I przyszło, tak nagle... bez ostrzeżenia.
Wszystko co tylko mogłeś - straciłeś.
Nie mogłeś się pozbierać, szukałeś znieczulenia.
Alkohol ci pomagał - lecz w nim się zatraciłeś.

Nadeszły chwile pustki, nadeszły dni smutne.
Chciałeś, ze wszystkich sił - nie myśleć.
Aż w końcu zrozumiałeś, co Ciebie otacza.
Że życie pełne bólu jest... okrutne...

Dostrzegłeś tę prawdę i zacząłeś walczyć.
Chciałeś iść do przodu, ocierając łzy.
Butelkę przechylając, znów się zatracałeś.
Kolejny pijany dzień - ostatnim miał być.

Znalazłeś przyjaciela, pracę, perspektywy...
Miłości nie znalazłeś, lecz odzyskałeś życie.
Rzec można - powróciłeś, bo mogłeś się uśmiechać.
Powoli budowałeś swe przyszłe, lepsze dni.

Twa rana wciąż bolała, musiałeś ją znieczulać.
Lecz siły dodawały ci osoby bliskie.
I chociaż przechylałeś kolejne butelki,
tak bardzo doceniałeś szczęśliwe chwile wszystkie...

Tak lata mijały, twa rana coraz ciszej,
wręcz szeptem wołała - stawałeś się głuchy.
Skupiałeś się na tym co jest i co być ma,
wiedziałeś, że nagradzana jest zawziętość twa.

Nie przenosiłeś gór, lecz dobrze było ci.
Choć świat już nie wydawał się taki malutki,
wiedziałeś że znowu potrafisz być szczęśliwy.
Bo odzyskałeś cząstkę tych utraconych dni.

Lecz znowu zapomniałeś, jak życie bywa trudne,
że szczęście nie przeminie - wmawiałeś znowu sobie
Twe plany na przyszłość, były bardzo złudne.
Alkohol coraz bardziej zatracał umysł tobie.

Aż w końcu zrozumiałeś, że przestać nie możesz,
że gdzie było szczęście - tam był również on.
Że to twe lekarstwo, bez niego ciężko żyć.
A gdzie gra muzyka, tam on musi być...

I stało się znowu - zatoczył się krąg.
Nie miałeś pieniędzy, wszystko już przepiłeś.
Straciłeś przyjaciela, zostałeś całkiem sam.
Znieczulić się chciałeś, swój umysł omamiłeś.

Nic nie pomagały kolejne butelki,
sam już nie wiedziałeś, co czuć... co myśleć masz.
Byłeś zagubiony, szukałeś pomocy...
daremnie - wiesz jak jest, bo życie znasz.

Zostałeś całkiem sam, czując wielką pustkę,
twa rana krzyczała znowu głośno tak...
Brakuje Tobie sił, by znowu podjąć walkę.
Upadasz... bezwładnie... samotnie... na wznak

Jak podjąć możesz walkę, będąc całkiem sam?
Gdzie znaleźć motywację, podporę by wstać?
Obracasz się za siebie - dostrzegasz tam dno.
Czy masz tam właśnie skończyć, czy tak się ma stać?

I nagle, jak promień słońca zza chmury,
dostrzegasz nadzieję, niewielką - lecz ją chwytasz.
Ponownie się podniesiesz i świat spróbujesz podbić.
bo trzeba sięgnąć dna, by się od niego odbić.

wtorek, 28 stycznia 2014

Farewell


Nie zdajesz sobie sprawy, jak mocno Cię kocham,
nie zdajesz sobie sprawy, jak mocno ranisz mnie.
Wciąż jesteś obojętna, nie okazujesz serca...
tak bardzo chcę je zdobyć... chcę zdobyć serce Twe.

Wciąż kłody mi pod nogi rzucasz, bez wytchnienia,
tak często mnie unikasz, zadajesz wielki ból...
Choć wiem co powinienem - to robię wciąż odwrotnie.
Choć cukier życie słodzi, to Ty jesteś jak sól.

Nie chciałem kochać Ciebie, lecz tak się właśnie stało,
straciłem swój rozum, wartości, przekonania...
Czy jesteś tego warta? Czy wszystko wyolbrzymiam?
Powodem jesteś serca mojego złamania.

Spoglądam wciąż na Ciebie i ciągle widzę smutek,
oraz lodowatość, którą mnie uraczasz.
Lecz wiedz, że już na stałe w moim sercu jesteś...
i tam niezmierzone tereny wciąż przekraczasz.

Nie miało być tam Ciebie, bo nie dla Ciebie one,
dla drugiej połówki już je przeznaczyłem...
więc czemu tam się wdarłaś, dlaczego właśnie teraz?
gdy los swój zrozumiałem i się z nim pogodziłem.

Czy musisz wciąż mnie ranić i co ja zrobić mogę?
Już wiem - w swe ręce sprawy zabrać muszę.
Odejdę, zniknę, już nigdy Cię nie ujrzę.
Zapomnieć - do tego pamięć swoją zmuszę.

Ostatnie zatem chwile mogę ujrzeć Ciebie.
Ostatnie ulotne spojrzenia Ci rzucić.
Ostatnie sekundy usłyszeć Twój głos.
Bo takie jest me życie, taki jest mój los.

wtorek, 21 stycznia 2014

23.11.09.

What do we do now?
We can do anything...
Where should we go?
Anywhere...
And we'll go there together....
'till the end of time.

niedziela, 19 stycznia 2014

emptiness

Choć późna jest godzina, a niebo jest już ciemne,
me zmysły wciąż są przy mnie, wciąż uśpić ich nie mogę.
Próbuję nie myśleć... wysiłki me daremne...
Błądzę wciąż myślami, zgubiłem swoją drogę.

Mijają godziny... - aż w końcu się udaje!
Pochłania mnie sen - lecz bez ukojenia...
Wciąż daje mi ból, cierpienie zadaje,
sny mnie zadręczają znów - bez znieczulenia.

Otwieram znowu oczy, czerwone, podkrążone,
nie mogłem się wyspać, godziny przemijają...
Serce nieustanną walką już zmęczone,
poddaje się powoli, me ręce opadają.

Bez walki, swobodnie, w dół się osuwają,
i wszelką wolę walki duch mój już utracił...
Żadne motywacje już nie pomagają.
Miałem wielkie serce, lecz żem się zatracił.

Kompletnie pogrążony, w beznadziei stanie...
nie wiem co mam robić, czy wciąż do przodu kroczyć?
I jaki to ma sens? - zadaję to pytanie.
Czy to jedyna ścieżka? I nie da się z niej zboczyć?

Podnoszę się z trudem, lecz nie ma we mnie życia,
bo ono wygasło już trzy lata temu.
Słowa - że dam radę - były bez pokrycia.
Od dawna już poddałem się cierpieniu swemu.

Im bardziej się starałem, im więcej zmienić chciałem,
im więcej dobrego wyciągnąć z wnętrza swego...
tym gorzej się działo, tym gorzej wypadałem.
I chcąc czynić dobro - czyniłem wiele złego. 

Minęło wiele lat, tysiące dni z życia,
uczucia i emocje, przemijały stale.
Miliony słów wspaniałych, miliony bez pokrycia...
życie pełne pustki, nic nie jest doskonałe.

Dni kilka wystarczyło, by świat znów się zawalił, 
by wszystko się zburzyło, straciło swe znaczenie...
Jej piękno to zaczęło, jej wdzięk mnie wręcz powalił...
czy takie było fatum, czy takie przeznaczenie?

Pierwszy bowiem raz, w długim swym żywocie,
obcuję z tym uczuciem, nieznanym dotąd mi....
gdy pierwsze me wejrzenie - jak sen jest o powrocie...
czaruje me uczucia i wszystkie moje sny.

Na nowo pokochać, przeżywać aż tyle..
jak 3 lata temu... nie miało mi być dane.
Lecz stało się źle,  wróciły motyle.
Więc czemu jest mi przykro, a nie jest wspaniale?

Nie miałem wyboru, los na jedną kartę,
dnia tego postawiłem, i życie przegrałem.
Nie ma już odwrotu, szlaki już przetarte,
przynajmniej próbowałem... wiem, że się starałem.

I znowu  jest czas zasnąć, kolejny dzień mija,
lecz po co ma dla mnie następny nadchodzić?
Czas ciągle robi swoje, me życie przemija.
Czas z życiem w "pustce" jest mi się pogodzić.