środa, 11 stycznia 2017

Mirror

Na dole czasem jest - co ma być na górze,
czasami jest małe - co miało być duże,
Bez znaczenia bywa coś, im więcej warte,
zanikają szlaki, ongiś nam przetarte.

czasami jest białe - co miało być czarne,
nie wiedzieć dlaczego, wyblakło na marne.
czarne zaś - białym też czasami bywa,
i tak na odwrót się życie odbywa.

Niesieni podmuchem - szukamy szczytu nieba,
gdy stać na ziemi stabilnie nam potrzeba.
Biegniemy coraz szybciej, choć nikt nas nie woła,
zamiast stanąć w miejscu, rozejrzeć dookoła.

Dłuższe mamy ręce, niż w przyszłość mierzymy,
nie dosięgamy miary, wszystkich naszych marzeń...
W lodzie naszych serc, uczucia palimy,
By móc się znieczulić, w obliczu przyszłych zdarzeń.

Mieliśmy być wielcy, w swych dziecięcych planach,
lecz szansa na sukces, wciąż jest gdzieś - nieznana.
Miało być jak w niebie - a codziennie parzy,
co jeszcze na odwrót się jutro wydarzy?

Czy słowa zamilkną, niedopowiedziane?
Czy na przód - do dzisiaj - znowu się cofniemy?
Odpowiedź jest prosta, a wszystko nieznane,
żyjemy tak zupełnie - jak tego nie chcemy.

czwartek, 5 stycznia 2017

Post Scriptum

Melodia rozbrzmiewa wśród ciszy,
gra echo - wśród bezgłosowości.
Jak księżyc - swe gwiazdy znów słyszy,
skąpany, w swojej codzienności.

Jak ciemność - przynosi ciemne niebo,
jak blaskiem - słońce swe okala.
Wielgachne jest - życia drzewo.
Im wyższe - tym niebo się oddala.

Wspaniałym paradoksem wciąż żyjemy,
tym mniej mamy - im więcej chcemy.
Szukamy gwiazd, odległych tak...
lecz to co blisko - to w śpiewie ptak.

To tęcza jest, a na jej końcu,
jest deszczów koniec, zapowiedź słońca.
Znów czeka nas, lato w gorącu,
a potem deszcz - i tak bez końca.

Znów można upaść na kolana,
i klęczeć tam przez rok, do rana.
Lecz gra melodia i nie ustaje,
wraz z nią nam grać wciąż pozostaje...