niedziela, 13 listopada 2016

BeforeNovember

Opadły kolejne - z kalendarza karty
kolejny listopad - to już dwadzieścia trzy.
Kiedyś myślałem, że jestem Ciebie warty
lecz dzisiaj - zostały wspomnienia i sny...

Wierzyłem głęboko, że wróci jutrzenka,
na niebie skąpana blaskiem Twego słońca
że serce z diamentu - przenigdy nie pęka...
wierzyłem codziennie, wierzyłem bez końca.

Jednakże dostałem - najwyższy wymiar kary.
gdzie szukać nadziei - gdzie siły i wiary?
jak wierzyć mam wciąż, że kiedyś powrócisz?
że mą nieskończoną tułaczkę ukrócisz?

Jak wiele pustych jutr, przynosić ma nadzieję?
Gdzie są cierpliwości kresy? ukojenie?
W zamkniętych oczu ciemni - widzę prom,
płynący do marzeń - tam, gdzie nasz dom...

Samotny słońca zachód - znów przeminął,
kolejne, wraz z nim - puste chwile.
Prom, w kierunku marzeń - gdzieś odpłynął...
Zostało puste jutro - tylko tyle...