sobota, 5 czerwca 2021

Empty Days

 Patrzę w przyszłość - ciemny mrok.

Patrzę na me całe życie.

Choćby minął znowu rok,

w lustrze widzę Twe odbicie... 


Chociaż z całej siły walczę, 

by powstrzymać moje lęki,

już Cię nigdy nie zobaczę... 

Życie me - pełne udręki.


Pragnę znów do przodu kroczyć,

pragnę być wielkim człowiekiem.

Nie chcę się wciąż z życiem droczyć.

Co jest mym jedynym lekiem?


Walczę - ile tylko sił,

by znów szczęście mnie spotkało. 

Choćbym - nie wiem jak się bił,

serce będzie mnie bolało. 


Nie dam Tobie więcej róży,

nie dam buzi, nie przytulę...

Nic mi życie już nie wróży, 

już nie umiem kochać czule... 


Mapa - nie do skarbu była,

nie pisane życie z Tobą.

Choćbyś co noc mi się śniła,

już nie będziesz mą Królową...


Błysk ostatni moich wspomnień,

to jedyny album życia. 

W sercu moim - słaby płomień,

gaśnie - w rytmie jego bicia...


czwartek, 20 maja 2021

Epilog

 Dziękuję z całego mojego serca każdemu, kto czytał moje wiersze. To był zaszczyt móc dla Was pisać. Nigdy nie uważałem, żeby moje wiersze były na jakimś światowym poziomie, ale jeżeli dawały komukolwiek z Was uśmiech i chociaż odrobinkę radości - to bardzo mnie to cieszy. Przelałem w każdy jeden wszystkie moje uczucia - na przestrzeni lat. Blog ten też pokazuje jak mocno zmieniałem się jako człowiek. Myślę, że życie to droga, w której ciągle coś się dzieje a my ciągle się zmieniamy. Mam nadzieję, że chociaż część z Was będzie pamiętać moje wypociny ;) To były wiersze prosto z serca i emocjonalne. To było tak, jakbym Wam siebie przelał na tekst. Blog nigdy nie był rozreklamowany, bo tego nie chciałem. Były tu tylko cudowne i wyjątkowe osoby. I każdemu Wam życzę wszystkiego co najlepsze. I z całego serca mocno dziękuję za wspieranie bloga na przestrzeni lat. 


Jesteście najlepsi, za wszystko dziękuję.

Wasz Krzyś. 

poniedziałek, 15 lutego 2021

Samotny świat Psiaka

 Wyobraźmy sobie, że pewna Pani miała pieska. Żyli razem jakiś, czas, lecz pewnego dnia, niespodziewanie - Pani sprała psiaka, a potem porzuciła go. Został samotny, gdzieś na ulicy. Nie wiedział kompletnie, co się właśnie stało i dlaczego. Był zdezorientowany. Czuł lęk, niepewność, nie wiedział co ma robić. Jeszcze przed chwilą był przecież szczęśliwy - co właściwie się stało? Rozglądał się dookoła - wszędzie nieznany, przerażający świat. Tęsknił za swoją Panią. Co miał dalej robić ? I po co ? Nie będzie żył długo - dlatego pieski czerpią wszystko co możliwe z każdego dnia swojego życia. Ale jego - już zostało zniszczone. Oddał całe swoje serce dla człowieka i nikt mu go nie zwróci. Ufał swojej Pani. Nie mógł mieć pewności, że ktoś go kiedyś przygarnie, a nawet jeśli - to czy znowu dostanie lanie? Czy znowu zostanie porzucony? Czy byłby w stanie oddać swoje serce kolejnej osobie? Na ten moment myślał tylko o swojej Pani. Wiedział, że nic nie chroni go przed deszczem, zimnem, głodem - ale nie przejmował się. Z tym sobie poradzi. Nie radzi sobie natomiast z uczuciem tęsknoty i dezorientacji - tak bardzo chciałby znowu powitać swoją Panią, merdającym ogonkiem. Chciałby poczuć jej ciepło, poczuć się bezpiecznie. Chciałby aby go wygłaskała, wytuliła. Spogląda z zazdrością na inne pieski, które szczęśliwie maszerują u boku swoich właścicieli. Jest mu tak bardzo źle... Niepokój, czarne myśli, panika - przytłaczają go, wywołując paraliżujący strach. A mimo tego, dalej kocha swoją Panią i tęskni. Bo jego miłość, oparta jest na wierności, lojalności i jest bezinteresowna. I nie przemija z dnia na dzień. 

Postanawia ruszyć przed siebie, w nieznane. Do miejsca, które jest mu zupełnie obce. Do miejsca, w którym za każdym rogiem może czyhać niebezpieczeństwo. Wyrusza samotnie, z podkulonym ogonkiem i ze smutnym spojrzeniem. Wyrusza - lecz sam już nie wie po co. Sam nie wie dokąd. Ile potrwa jego samotna tułaczka i co mu przyniesie? Mija po drodze kolejnych ludzi. Niektórzy go ignorują, inni zaczepiają - on woli jednak aby dali mu spokój. Boi się. Nie ufa obcym. Nie wie - czy jeszcze komukolwiek ufa. Nie wie, czy będzie kiedykolwiek w stanie. Chciałby odnaleźć swoją Panią, stanąć przed nią, zamerdać radośnie ogonkiem. Na pewno by go przyjęła z powrotem - przecież oddał jej serce. To dla niego oczywiste - przecież tak to działa. Nie wyobraża sobie, by mogło być inaczej. W końcu nastaje noc. Rozgląda się. Dookoła znowu te samo pomieszczenie, tak dobrze mu znane. Te same meble, ten sam kojec, ta sama miska z jedzeniem. Pospiesznie biegnie w kierunku ogrodu  - w oddali dostrzega kobiecą postać. Przepełnia go radość i szczęście. Odczuwa wielkie poczucie ulgi i ukojenia. Biegnie czym prędzej w kierunku swojej Pani. Dobiega i podskakuje radośnie. Chciałby tylko, by ta chwila trwała wiecznie...


Leży pod drzewem, na boku, samotnie - rytmicznie poruszając łapkami...