środa, 6 listopada 2019

początki listopada...

Jakbym miał, pośród ciemności,
znaleźć skrawek mego nieba?
Jak nie poddać samotności -
wiedzieć - czego mi dziś trzeba?

Co porusza moją duszę?
co w odmęty wspomnień wchodzi?
Prawdzie  w oczy spojrzeć muszę,
znaleźć wiosło swojej łodzi.

Znaleźć prądy w burznej rzece,
znaleźć drogę ku wolności...
Wciąż w nieznane - naprzód lecę,
w ciemne chmury samotności.

Latam wokół swego życia,
szukam - sam już nie wiem czego...
Pozostaje do odkrycia,
sens - w mym sercu ciepła Twego.

Znów listopad, rana krwawi,
z tego nic już nie wybawi...
Wgryzłaś się głęboko tak,
w szczęścia najważniejszy znak.

Chociaż kamień w górę toczę,
wiem że będę - milion lat.
Z drogi serca mej nie zboczę,
Aż odnajdę gdzieś Twój ślad.

Serca bicie - w Twoim rytmie
woła mnie wgłąb tej ciemności.
Choć Twe życie codzień kwitnie,
Będę latał w samotności.

Będę szukał we wspomnieniach,
będę szukał wśród wieczności.
i w kolejnych swych istnieniach,
cząstki Twojej wspaniałości...




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz