poniedziałek, 15 lutego 2021

Samotny świat Psiaka

 Wyobraźmy sobie, że pewna Pani miała pieska. Żyli razem jakiś, czas, lecz pewnego dnia, niespodziewanie - Pani sprała psiaka, a potem porzuciła go. Został samotny, gdzieś na ulicy. Nie wiedział kompletnie, co się właśnie stało i dlaczego. Był zdezorientowany. Czuł lęk, niepewność, nie wiedział co ma robić. Jeszcze przed chwilą był przecież szczęśliwy - co właściwie się stało? Rozglądał się dookoła - wszędzie nieznany, przerażający świat. Tęsknił za swoją Panią. Co miał dalej robić ? I po co ? Nie będzie żył długo - dlatego pieski czerpią wszystko co możliwe z każdego dnia swojego życia. Ale jego - już zostało zniszczone. Oddał całe swoje serce dla człowieka i nikt mu go nie zwróci. Ufał swojej Pani. Nie mógł mieć pewności, że ktoś go kiedyś przygarnie, a nawet jeśli - to czy znowu dostanie lanie? Czy znowu zostanie porzucony? Czy byłby w stanie oddać swoje serce kolejnej osobie? Na ten moment myślał tylko o swojej Pani. Wiedział, że nic nie chroni go przed deszczem, zimnem, głodem - ale nie przejmował się. Z tym sobie poradzi. Nie radzi sobie natomiast z uczuciem tęsknoty i dezorientacji - tak bardzo chciałby znowu powitać swoją Panią, merdającym ogonkiem. Chciałby poczuć jej ciepło, poczuć się bezpiecznie. Chciałby aby go wygłaskała, wytuliła. Spogląda z zazdrością na inne pieski, które szczęśliwie maszerują u boku swoich właścicieli. Jest mu tak bardzo źle... Niepokój, czarne myśli, panika - przytłaczają go, wywołując paraliżujący strach. A mimo tego, dalej kocha swoją Panią i tęskni. Bo jego miłość, oparta jest na wierności, lojalności i jest bezinteresowna. I nie przemija z dnia na dzień. 

Postanawia ruszyć przed siebie, w nieznane. Do miejsca, które jest mu zupełnie obce. Do miejsca, w którym za każdym rogiem może czyhać niebezpieczeństwo. Wyrusza samotnie, z podkulonym ogonkiem i ze smutnym spojrzeniem. Wyrusza - lecz sam już nie wie po co. Sam nie wie dokąd. Ile potrwa jego samotna tułaczka i co mu przyniesie? Mija po drodze kolejnych ludzi. Niektórzy go ignorują, inni zaczepiają - on woli jednak aby dali mu spokój. Boi się. Nie ufa obcym. Nie wie - czy jeszcze komukolwiek ufa. Nie wie, czy będzie kiedykolwiek w stanie. Chciałby odnaleźć swoją Panią, stanąć przed nią, zamerdać radośnie ogonkiem. Na pewno by go przyjęła z powrotem - przecież oddał jej serce. To dla niego oczywiste - przecież tak to działa. Nie wyobraża sobie, by mogło być inaczej. W końcu nastaje noc. Rozgląda się. Dookoła znowu te samo pomieszczenie, tak dobrze mu znane. Te same meble, ten sam kojec, ta sama miska z jedzeniem. Pospiesznie biegnie w kierunku ogrodu  - w oddali dostrzega kobiecą postać. Przepełnia go radość i szczęście. Odczuwa wielkie poczucie ulgi i ukojenia. Biegnie czym prędzej w kierunku swojej Pani. Dobiega i podskakuje radośnie. Chciałby tylko, by ta chwila trwała wiecznie...


Leży pod drzewem, na boku, samotnie - rytmicznie poruszając łapkami...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz