Choć późna jest godzina, a niebo jest już ciemne,
me zmysły wciąż są przy mnie, wciąż uśpić ich nie mogę.
Próbuję nie myśleć... wysiłki me daremne...
Błądzę wciąż myślami, zgubiłem swoją drogę.
Mijają godziny... - aż w końcu się udaje!
Pochłania mnie sen - lecz bez ukojenia...
Wciąż daje mi ból, cierpienie zadaje,
sny mnie zadręczają znów - bez znieczulenia.
Otwieram znowu oczy, czerwone, podkrążone,
nie mogłem się wyspać, godziny przemijają...
Serce nieustanną walką już zmęczone,
poddaje się powoli, me ręce opadają.
Bez walki, swobodnie, w dół się osuwają,
i wszelką wolę walki duch mój już utracił...
Żadne motywacje już nie pomagają.
Miałem wielkie serce, lecz żem się zatracił.
Kompletnie pogrążony, w beznadziei stanie...
nie wiem co mam robić, czy wciąż do przodu kroczyć?
I jaki to ma sens? - zadaję to pytanie.
Czy to jedyna ścieżka? I nie da się z niej zboczyć?
Podnoszę się z trudem, lecz nie ma we mnie życia,
bo ono wygasło już trzy lata temu.
Słowa - że dam radę - były bez pokrycia.
Od dawna już poddałem się cierpieniu swemu.
Im bardziej się starałem, im więcej zmienić chciałem,
im więcej dobrego wyciągnąć z wnętrza swego...
tym gorzej się działo, tym gorzej wypadałem.
I chcąc czynić dobro - czyniłem wiele złego.
Minęło wiele lat, tysiące dni z życia,
uczucia i emocje, przemijały stale.
Miliony słów wspaniałych, miliony bez pokrycia...
życie pełne pustki, nic nie jest doskonałe.
Dni kilka wystarczyło, by świat znów się zawalił,
by wszystko się zburzyło, straciło swe znaczenie...
Jej piękno to zaczęło, jej wdzięk mnie wręcz powalił...
czy takie było fatum, czy takie przeznaczenie?
Pierwszy bowiem raz, w długim swym żywocie,
obcuję z tym uczuciem, nieznanym dotąd mi....
gdy pierwsze me wejrzenie - jak sen jest o powrocie...
czaruje me uczucia i wszystkie moje sny.
Na nowo pokochać, przeżywać aż tyle..
jak 3 lata temu... nie miało mi być dane.
Lecz stało się źle, wróciły motyle.
Więc czemu jest mi przykro, a nie jest wspaniale?
Nie miałem wyboru, los na jedną kartę,
dnia tego postawiłem, i życie przegrałem.
Nie ma już odwrotu, szlaki już przetarte,
przynajmniej próbowałem... wiem, że się starałem.
I znowu jest czas zasnąć, kolejny dzień mija,
lecz po co ma dla mnie następny nadchodzić?
Czas ciągle robi swoje, me życie przemija.
Czas z życiem w "pustce" jest mi się pogodzić.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz