lecz nie podszedłem, byłaś zbyt odległa.
Choć się uśmiechałaś - bałem się zbliżyć,
miłość umie zranić, miłość jest przebiegła.
Następnej nocy, znów sny me nawiedziłaś,
i znów nic nie zrobiłem, bo jesteś jak wiatr.
Przelotna, znikasz szybciej, niż się objawiłaś,
a wciąż jesteś piękna, jak królewski kwiat.
Gdy mija ten sen i jest już rzeczywistość,
tym bardziej nie mogę zbliżyć się do Ciebie,
tym bardziej nieosiągalną dla mnie stajesz się,
a ja myślę o Tobie, przez całe moje dnie.
W nocy mnie nawiedzasz - za dnia też nie odpocznę,
co mogę z tym zrobić? czy chociaż mnie znasz?
Wciąż widzę Cię przede mną, lecz Ty mnie nie dostrzegasz,
a gdy zamykam oczy, wciąż widzę Twoją twarz.
Miłe to uczucie, a sprawia mi ból,
miła jest miłość, a jednak cierpimy.
To za ten paradoks wylewamy łzy,
to za ten paradoks zawzięcie walczymy.
Jedno serce, jeden rytm, jedno tylko bicie...
Choć mnie już nie pamiętasz, to w mej pamięci tkwi...
I wciąż Ciebie kocham, niesamowicie.
Bo z mego serca, już nie uciekniesz mi.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz