nie rozumie nikt na świecie?
czymże jest miłość prawdziwa,
która kwitnie w swoim kwiecie?
czyż potrafi kiedykolwiek,
w sercu zapomniana być?
Do samego końca życia,
co dzień trzeba o niej śnić?
Raz przysięga już złożona,
nieskończoną włada mocą.
Nawet jeśli niespełniona -
wraca co dzień... wraca nocą.
"Już na zawsze" - to jest słowo,
nie na wiatr co dzień rzucane.
dzisiaj, jutro, wciąż na nowo,
kocham... - serce me oddane.
Nie zna wielu tej miłości,
niezmierzonej w swej wierności,
nieskończonej... po wsze czasy...
pełnej wdzięku, pełnej klasy.
Znam ją ja - nikt nie rozumie...
Czemuż się wyróżniam w tłumie?
Wierny jestem danym słowom,
czynnie wierny, nie zaś mową.
Rzeczywistość ciągle kłamie,
co dzień komuś serce łamie,
słowa rzuca swe na marne,
lecz ja inną wchłaniam karmę.
To jest właśnie pełen ogrom,
szczęścia raz danego w życiu.
Choć codzienność nazbyt chłodna,
żyję - w przeszłości okryciu...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz