Te krótkie chwile szczęścia, nasze noce wspólne,
czas magii już uleciał, nie mogłem go zatrzymać...
dwa razy w krótkim czasie - zranienie to podwójne,
jak wiele jeszcze ran ja zdołam otrzymać?
Znowu utraciłem mój kawałek nieba,
znowu w samotności przyjdzie mi pogrążyć.
Była dla mnie wszystkim czego mi potrzeba,
dziś nie mam marzenia, do którego dążyć.
Brak celu i sensu zostaje tylko mrok,
pustka i ból, serce poszarpane.
Brakuje już siły, bo zrobić chociaż krok,
czemu to wszystko jest takie pojebane...
Choć trwało to krótko - oddałem całą duszę.
Choć miało nie boleć - zraniło mocno tak..
i chociaż wiem, że podnieść się muszę,
Nadziei i siły totalnie we mnie brak.
Dezorientacja - jak mam się zachować?
co czuć, co robić, jeden wielki mętlik.
Resztkami sił, próbuję nie zwariować,
by nie zaciskać na szyi mocniej pętli.
I chociaż tak mi ciężko, to nadal Ją kocham,
i czekam cierpliwie, aż zza chmur wyjdzie słońce.
Na razie moknę w deszczu, to deszcz - ja nie szlocham.
I zimno mi - me serce już nie jest gorące...
sobota, 24 września 2022
cruel fate
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz