Porywisty wiatr muska nasze ciała,
jakby popchnąć chciał w ten wir, nazwany życiem.
I wieje nam w oczy - bo tak to wszystko działa.
Bo wszystko to co złe - jest naszym odbiciem.
Możemy podróżować, kroczyć wciąż w nieznane,
szukać nowych przygód, robić to, co chcemy.
Odkrywać szlaki dotąd nikomu niezbadane,
dlaczego za miłością więc tak szalejemy?
Bez bagażu, bez planu, ruszyć wprost przed siebie,
nie myśleć o "wczoraj", choć przez krótką chwilę.
Wpatrywać się w chmury i gwiazdy na niebie,
cierpienie zostawić, gdzieś.. daleko.. w tyle..
Deptać własne ścieżki, niewielu umie z nas.
Omijać banały - jak pieniądz, jak czas,
być tak niezależnym, jak frunący ptak...
pędzimy pod prąd, nie bacząc na znak.
Wdychajmy powietrze głęboko wzdychając.
Marzmy o wszystkim - nikt nie zabierze nam,
tego że byliśmy, choć wciąż się oddalając...
Po prostu nawet na nas, przyszedł kresu czas.
Choć mógłbym być wolny i przed siebie kroczyć,
to wolę stać w miejscu, i nie porzucę Cię.
Tą drogę obrałem, z niej nie zamierzam zboczyć.
Nie pragnę wolności, po prostu - kocham Cię.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz