W czerni nieba, wśród księżyca blasku,
w myślach melancholia - uderza z wiatru mocą.
W głębi tornada - uczuć, wspomnień,
Powracasz do mnie, każdą jedną nocą.
Mur każdego roku - co dzień nas oddziela,
wciąż bardziej i bardziej - niebo nam oddala.
Pustka uczuć jutra - tak mocno poniewiera...
Utrata bez ustanku - serce me przypala.
Gdybym skrzydła miał, niczym wolny ptak,
szukałbym przeszłości, wśród przestworzy nieba.
W otchłaniach kosmosu odnalazłbym znak,
odnalazł do życia wszystko co potrzeba.
Lecz tułam się po ziemi, wśród samotnych drzew,
przemierzam codzienność bez serca pochodni.
Za całą bezcelowość, wewnątrz czuję gniew,
jak z raju wyrzuceni, ludzie pierworodni.
Skręciłem w złym kierunku, bez swego drogowskazu.
Z każdym krokiem jednym, oddalam się od niego.
Wiedziałem to natychmiast, wiedziałem od razu,
straciłem - co było w sercu mym dobrego.
W czerni nieba, wśród księżyca blasku,
nie chcę dalej iść, bo zgubiłem drogę.
W głębi tornada - uczuć, wspomnień,
nic już więcej zrobić nie mogę....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz