Spowite głodem, umysły wilcze...
sensacji głodni... za mało wrażeń.
Ich stadem otoczony - tylko milczę.
Oddalam od wpływów, złych skażeń.
Zafascynowani są, swym majestatem.
Płynie wciąż im ślina, głód narasta.
Choć widzą jak najgorzej - nazwą bratem.
Połamany nawet kieł - im odrasta.
Rozszarpią, zagryzą, by tylko Cię pogrążyć...
Oni muszą zawsze czuć swoje potęgi.
Byś płakał, kłonił się - do tego będą dążyć.
By wyrwać paznokcie - zastąpią obcęgi.
Strzeż się wilków, w otaczającym stadzie.
Uważaj, byś głodu ich nie zaspokajał.
Mądry - kto krzyżyk od razu na nich kładzie.
Powoli, bezszelestnie, od nich się oddalaj.
Nie próbuj ujarzmić - nie Twoje to stado.
Nie szukaj sympatii, litości, zrozumienia.
Wśród szarlatańskiej watahy uciekaj...
dla własnego istnienia,
nie zwlekaj...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz