niedziela, 4 sierpnia 2013

wiersz z początków lipca

Blask, który ciemność całą wnet przysłania,
podobny jest do Niej, w swej okazałości...
Wspaniałość Jej praktycznie, nie do opisania,
zrozumieć nie umiemy - my - ot ludzie prości.

Gdy zamkniesz swoje oczy, gdy w myśli wkroczysz świat,
falujące jej włosy, ujrzysz w duszy swojej...
Niczym  wielkie morze, targane przez wiatr,
płynie własnym nurtem, taka rzeczy kolei.

A gdy otwierasz oczy, czystą widzisz duszę,
cudowne Jej oczy wpatrują się w Ciebie...
Słodki jest jej uśmiech, powiedzieć o tym muszę!
Dobrze się tu czujesz, wiesz, że jesteś w niebie...

Czyż to sen jest tylko, a może jaka zjawa?
Czy śni mi się tylko dziś, wspaniałość Twa?
Teraz już to wiem, wiadoma jest to sprawa...
Imię Twoje M. - cudowna Pani ma.

Czyż można opisać, zalet Twoich mnogość,
Jakie to docenić musi człowiek w Tobie?
Abyś uwierzyła w całą swoją błogość,
i raz na zawsze - zaufała sobie.

Odkryła swoją wielkość, którą promieniejesz...
Odkryła, jak wielkie serce Tobie służy.
I co czują ludzie dookoła, gdy się śmiejesz.
Niczym najpiękniejsza czerwień pośród róży...

Nie godzien tedy jestem, oblicza wielbić Twego.
Wielkością swą największe przyćmiewasz świata skarby...
Jest w Tobie bardzo wiele cudownego,
malujesz życie ludzi - prześliczne są Twe barwy...

Ostatnią zatem myśl, przelewam tutaj, Pani...
Ostatnią zwykły człowiek, wyrazić chce wolę.
Gdy już anielskimi, zstąpisz do mnie, drzwiami...
Zabierz mnie ze sobą, w Twe niebiańskie pole.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz