czwartek, 7 kwietnia 2016

Train

Lekki podmuch wiatru, cicha pustka,
wieczór ciemny tak - spowija myśli.
Powietrze marzenia delikatnie muska,
niechaj cudowność ponownie mi się przyśni.

Koleje mazowieckie, już dawno odjechały.
Pustka w sercu, spoglądając w gwiazdy.
Cisza dookoła - dźwięk to jest wspaniały,
Gdzieś tam w oddali, czekają odjazdy.

Samotni ludzie, czasami przechodzą,
gdzieś na tym peronie, duszę zostawili...
Wzrokiem dookoła bezwładnie wciąż wodzą,
czy już swego życia, losu dopełnili?

Siedzę pośród nich i spoglądam w próżnię,
siedzę samotnie i samotność wdycham.
Myślę - czy jeszcze od nich czymś się różnię?
Niespokojnie, Tobą wciąż oddycham.

To miejsce stoi, od dawna zatrzymane.
Czas i przestrzeń, tkwi pośród torów.
Me serce tam zostało, wciąż Tobie oddane,
Lecz już odtrącone, pośród Twych wyborów.

Pociągi już jeżdżą, a słońce już wschodzi,
nadciąga kolejny bez Ciebie mój dzień.
I znowu niewiele bez Ciebie mnie obchodzi,
sam jestem bez duszy, bez Ciebie - jak cień.

Zatrzymałaś wtedy mój pociąg na trwałe...
Lecz ja już zawsze - będę na peronie.
Uczucie na "dworcu wieczności" jest stałe,
Me serce dla Ciebie tylko, MAdziu płonie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz