Głośny szept przeszłości, niczym wiatru zryw,
opowiada znowu, starą tę historię.
Wraca ciągle w sercu, mój odległy przypływ,
raz wprawia mnie w smutek, raz wprawia w euforię.
Czy szczęście na nas czeka? Czy jest nam pisane?
I jak wielką moc ma serce - komuś dane?
Nie wiemy gdzie sens, nie wiemy gdzie koniec,
bo czas pędzi szybko, to przeznaczenia goniec.
Błądzimy w labiryncie wspomnień, wśród przeszłości.
Szukamy swej drogi, błądząc po omacku.
Choć z każdym dniem kolejnym, starsze nasze kości,
kroczymy do przodu, wśród nadziei blasku.
Szukamy i szukamy, gwiazdki swej na niebie,
szukamy tej perełki, szukamy słoneczka.
Tęsknota się wwierca, wewnątrz serca grzebie,
gdzieś nieosiągalna - frunie ma chmureczka.
Skąpani księżyca blaskiem - nie znamy księżyca.
Spragnieni miłości - szukamy bezskutecznie.
Smutne, bezradne są nasze oblicza.
I wciąż, mimo wszystko - nie latamy po niebie.
Mały człowiek jest, wśród granic wszechświata,
niezmierzone - życia horyzonty, nasze ego.
Dla niezmierzonego - wciąż się oddajemy,
dlaczego?
Nie wiemy - lecz żyć, pełnią życia chcemy.
W blasku gwiazd, niewypowiedziane słowa,
marzenia, obietnice, nasze wspólne plany.
Dziś niebo wśród czerni wszelkie gwiazdy chowa,
lecz kiedyś je oświetlę...
na zawsze oddany.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz