piątek, 13 maja 2016

Mask

Odbici w zwierciadle - nie znamy siebie sami.
Kujemy los w kowadle, choć wczoraj -  już za nami.
Rzucamy się niedbale, z motyką na słońce.
"Nic" jest z nami trwale - jak serce gorące...

Tańczymy w rytm muzyki, niebo gra melodię,
szepczemy okrzyki - każdy w swoją fobię.
Ślepo wciąż patrzymy, kłaniamy wokoło,
i chociaż wciąż mylimy - śmiejemy się wesoło.

To wszystko złudzenie? A może to gra?
Ciemności odzienie, na złej drodze trwa?
Maski zakładane, teatr wielu ról?
Życie sczerniałe, a w sercu tylko ból...

Pośród tego wrzasku - chcemy się wyciszyć,
dla przeszłości blasku - na nią chcemy liczyć...
Zawsze bez pomocy, liczymy siebie sami.
Choć wiele przemocy, za nami i przed nami.

Rozstajemy się, z wierzchołkiem nadziei,
Szczyt był niewidzialny - rany już nie sklei.
U korzeni wciąż, trzymamy swoją dolę.
Każdy jeden z nas, rozgrywa swoją rolę...

Zakładajmy maski - w nicość podążajmy.
Nie dla nas oklaski, czerni się oddajmy.
Nie wygramy nigdy, z siłą reżyserii.
Cieszmy się resztkami życia złej scenerii...

Gdy opadnie kurtyna, teatr skończy pracę.
Niech dusza wciąż wspomina - niechaj na tym stracę...
I choć pewnego dnia, kres wszelki nadejdzie.
Ma rola, którą grałem - w czyimś sercu będzie...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz