wtorek, 10 maja 2016

Rain

Kreska - malowana, trwałym atramentem,
piękność wysokości - piętra strachu.
Trwałość jest jedynym życia oponentem,
deszcz piękny - jedynie bez dachu.

Wszystko - wsiąkające, w gąbkę codzienności.
Znów się obejrzałem - pustka.
Światło księżyca, spowite jest w ciemności,
a deszcz tak delikatnie muska...

Wieczór - zaświeciła się kolejna świeca.
Odchodzi - kolejna osobowość.
Płomień przeszłości mą wyobraźnię wznieca,
rozświetla go nietuzinkowość.

Jesteśmy - nie pragnie nikt tego istnienia.
Wzgardzeni - ludzie przeszłości.
Szukamy po prostu grzechów przebaczenia..
Wzgardliwie - świat się złości.

Przeklęci - nie chcemy być dłużej niechciani.
Dookoła - wszyscy są bez głowy.
Lata wciąż mijają - miłości wciąż oddani,
Kochamy - drugie swe połowy.

Burza - wiatr hula, sieje spustoszenie,
wszystko jest dzisiaj tak ciemne...
Przegrywa wraz z czasem nasze przeznaczenie,
od marzeń tak bardzo odmienne.

Mokniemy - wśród deszczu, po oczach płyną łzy...
nie pocą się wcale nam oczy...
Podlewane smutkiem, radosne kwitną sny...
ich świat do przodu wciąż kroczy...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz